Ludzie grzebią w śmieciach dla 10 centów. Portugalia pokłóciła się o butelkomaty

Ludzie grzebią w śmieciach dla 10 centów. Portugalia pokłóciła się o butelkomaty

Miało być ekologicznie, nowocześnie i po europejsku. Tymczasem w Lizbonie system zwrotu butelek i puszek, który zdążyliśmy już poznać również w Polsce, wywołał awanturę, której chyba nikt się nie spodziewał. Za każdą oddaną butelkę albo puszkę można odzyskać tam 10 centów. Efekt? Coraz więcej osób przeszukuje miejskie kontenery w poszukiwaniu opakowań. Burmistrz stolicy w złości mówi już nawet o „dramacie społecznym bez precedensu”. Jest tam aż tak źle?

Sukces na papierze, bałagan na ulicach. Lizbona kontra butelkomaty

Portugalski system Volta działa od kwietnia. Jest bliźniaczo podobny do tego, co mamy w Polsce. Tyle, że tam zamiast 50 groszy dostaje się 10 centów za każdą oddaną butelkę lub puszkę. Przy zakupie napoju klient dopłaca te same 10 centów kaucji, a odzyskuje je po oddaniu pustego opakowania. I pod tym względem trudno mówić o porażce.

W ciągu zaledwie kilku miesięcy Portugalczycy oddali ponad 300 milionów zużytych opakowań po napojach. Jeszcze bardziej imponująco będzie, jeśli napiszemy, że w przeliczeniu to pięć milionów dziennie i 3400 na minutę. Gdzie więc jest problem? Tam, gdzie system spotkał się z realiami portugalskiej metropolii.

Polska może patrzeć na Portugalię jak w lustro

Lizbona zaczęła tonąć w śmieciach. Część mieszkańców rzuciła się na publicznie dostępne śmietniki i kontenery w poszukiwaniu cennego surowca. Burmistrz Lizbony Carlos Moedas uważa, że system w obecnej formie po prostu nie działa. A już na pewno nie na jego podwórku. Mało tego, zażądał natychmiastowego zastopowania programu w Lizbonie. Jednocześnie nazwał go „podatkiem dla tych, którzy płacą” i „dramatem społecznym bez precedensu”.

W opozycji błyskawicznie stanęła pani minister środowiska – Maria da Graça Carvalho – która stwierdziła, że program ma się doskonale i nikt nie myśli o jego wycofaniu. Jej celem jest natomiast dokręcenie śruby i dopracowanie pewnych kwestii. Rozważane są chociażby specjalne pojemniki przeznaczone tylko na opakowania objęte kaucją.

Dla nas ta historia jest ciekawa z jeszcze jednego powodu. Polska również rozwija system kaucyjny i całkiem podobne argumenty słychać u nas. Mniej śmieci, większy recykling, wyższy poziom odzysku opakowań, ale i wiecznie przepełnione butelkomaty.

Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:

Samorządowcy znowu krytykują dwukadencyjność. Czego się obawiają?

Ropa drożeje. Rząd powraca do kontrowersyjnego pomysłu

Katastrofalne wyniki dzieci w szkołach. Winni rodzice i smartfony?