Parlament Europejski przywrócił Chat Control mimo braku większości. Twoje wiadomości będą monitorowane

Parlament Europejski przywrócił Chat Control mimo braku większości. Twoje wiadomości będą monitorowane

Parlament Europejski przywrócił w czwartek przepisy znane jako Chat Control 1.0. Skanowanie prywatnej, nieszyfrowanej komunikacji przez takich gigantów jak Google, Meta, Microsoft czy Snap znów ma podstawę prawną, i to co najmniej do kwietnia 2028 roku. Najbardziej uderza sposób, w jaki do tego doszło. Większość głosujących europosłów była przeciw, a mimo to przepisy przeszły.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • dlaczego Chat Control 1.0 wszedł w życie, choć większość europosłów głosowała przeciw,
  • kto i co dokładnie może skanować w Twojej komunikacji,
  • czy szyfrowane komunikatory, takie jak WhatsApp i Signal, są objęte przepisami,
  • co dalej z dużo groźniejszym Chat Control 2.0.

Większość była przeciw. Zadecydowała procedura

Głosowanie z 9 lipca przyniosło wynik, który na pierwszy rzut oka wygląda na porażkę zwolenników masowego skanowania. Za odrzuceniem przepisów opowiedziało się 314 europosłów, przeciw było 276, a 17 wstrzymało się od głosu. Problem w tym, że sprawę rozpatrywano w trybie pilnym, w drugim czytaniu. W tej procedurze do zablokowania tekstu nie wystarczy zwykła większość. Potrzeba większości bezwzględnej, czyli 361 głosów. Tej zabrakło, więc rozporządzenie przeszło automatycznie.

Manewr proceduralny to dzieło Europejskiej Partii Ludowej, największej frakcji w Parlamencie. Ta sama izba odrzuciła przecież przedłużenie przepisów 26 marca, po czym regulacja wygasła na początku kwietnia. EPL, przy wsparciu przewodniczącej Parlamentu Roberty Metsoli, doprowadziła jednak do powrotu tekstu przez Radę UE i wymusiła powtórne głosowanie tuż przed wakacyjną przerwą, gdy frekwencja w Strasburgu tradycyjnie spada. Negocjatorka Zielonych Markéta Gregorová mówiła wprost o łamaniu regulaminu i zagrożeniu dla demokracji. Podobnie ostro wypowiedział się Patrick Breyer, były europoseł Partii Piratów i twarz oporu wobec Chat Control, według którego przepchnięcie przepisów wbrew woli większości głosujących to farsa.

Kto skanuje i co dokładnie

Chat Control 1.0 to potoczna nazwa tymczasowego wyjątku od dyrektywy ePrivacy, wprowadzonego rozporządzeniem 2021/1232. Przepisy pozwalają, ale nie nakazują, dostawcom usług internetowych skanować nieszyfrowaną komunikację użytkowników w poszukiwaniu znanych już materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM). Technicznie odbywa się to przez porównywanie tak zwanych hashy, czyli cyfrowych odcisków plików, z bazami zidentyfikowanych wcześniej treści.

W praktyce ze skanowania korzystają przede wszystkim amerykańskie koncerny: Google w Gmailu, Meta w Messengerze i wiadomościach na Instagramie, Microsoft w swoich usługach oraz Snap. Komunikatory szyfrowane end-to-end, jak WhatsApp w domyślnych ustawieniach czy Signal, pozostają poza zasięgiem tych przepisów, bo dostawca nie ma tam technicznego dostępu do treści. Parlament przyjął zresztą wyjątek dla szyfrowanej komunikacji, choć krytycy nazywają go symbolicznym. Przepadła za to poprawka, która ograniczałaby skanowanie wyłącznie do osób wskazanych przez wymiar sprawiedliwości jako podejrzane. Poparło ją 322 europosłów przy 255 głosach sprzeciwu, ale i tu zabrakło większości bezwzględnej.

Prawdziwa bitwa dopiero przed nami

Przywrócone przepisy to wciąż wersja „łagodna”. W instytucjach unijnych utknął znacznie dalej idący projekt, czyli rozporządzenie CSAR, nazywane Chat Control 2.0. Ten tekst zakłada już nie dobrowolne, lecz obowiązkowe wykrywanie treści, a spór dotyczy między innymi tego, czy obejmie ono komunikatory szyfrowane. Negocjacje mają ruszyć ponownie we wrześniu. Czwartkowe głosowanie pokazało, że zwolennicy masowego skanowania potrafią wygrywać nawet wtedy, gdy są w mniejszości. To zła wiadomość dla wszystkich, którym zależy na prywatności korespondencji, i sygnał, że jesienna rozgrywka o Chat Control 2.0 będzie brutalna.

Wyniki głosowania i stanowiska stron można znaleźć w komunikacie Patricka Breyera oraz w relacji Euronews opisującej kulisy proceduralnego manewru EPL.

Redakcja BitHub.pl poleca również:

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!