Susza w Polsce – jak wpłynie na ceny żywności?

628

W dobie medialnej burzy wywołanej koronawirusem cała uwaga zwrócona jest na problem zachorowalności, obostrzeń rządu, śmiertelności i testów. Społeczeństwo jest dotknięte stresem związanym z krytyczną sytuacją. Sytuację potęguje dodatkowy fakt, który łatwo przeoczyć w tym całym zamieszaniu. Jest to susza w Polsce i to, w jaki sposób wpłynie ona na ceny żywności.

Najniższe opady od 30 lat

Marzec należał do najmniej łaskawych miesięcy pod względem opadów od ostatnich 30 lat. To tylko wisienka na torcie negatywnych uwarunkowań klimatycznych, które nawarstwiają się od lat. W zimie nie ma śniegu, w lecie nie ma deszczu. Co za tym idzie? Dwa zasadnicze zagrożenia. Wzrasta ryzyko wysuszenia plonów oraz wybuchu pożarów. Poniżej widzimy poziom opadów w Polsce w marcu 2020:

źródło: raport stop suszy 2020, stopsuszy.pl

Następnie warto spojrzeć na mapę obrazującą poziom zasilenia gleb opadami deszczu. Obszary zaznaczone na czerwono oznaczają krytycznie niski poziom wilgotności gleby.

źródło: raport stop suszy 2020, stopsuszy.pl

Warto również wspomnieć o ryzyku wystąpienia pożarów. Przedstawia to poniższa grafika:

źródło: raport stop suszy 2020, stopsuszy.pl

Jak susza może wpłynąć na poziom cen żywności?

Brak odpowiednich opadów atmosferycznych oznacza przymus nawadniania gleb rolnych w sposób mechaniczny, implikuje to dodatkowe koszty, które mogą znaleźć odzwierciedlenie w cenach żywności. Co więcej niedostateczna podaż plonów rolnych może się przełożyć na wzrost cen. Fakt ten może zostać spotęgowany nagłym wzrostem popytu na żywność w momencie odblokowania gospodarki, restauracji, kawiarni, sklepów. Nie zapomnijmy również o alternatywnym koszcie wzmożonych wydatków rządowych na rolnictwo.

Czy trzeba oszczędzać wodę?

Oszczędność wody zawsze jest dobrym rozwiązaniem.  Pozwala to ograniczyć rachunki i wspierać ekologię. Zasadniczo brak wody w kranie nam jeszcze nie grozi, jednak deficyt może wystąpić przejściowo na obszarach, które korzystają z własnych zbiorników wodnych na poziomie lokalnym. Jak możemy przyczynić się do poprawy sytuacji? Po pierwsze warto zacząć od zmiany nawyków, (prysznice zamiast kąpieli, eko programy prania, zakręcanie wody podczas mycia zębów). Po drugie – inwestycja w technologię – zmywarka zamiast mycia ręcznego, modyfikacja hydrauliki (woda ze zlewu może trafiać do spłuczki). Można również przemyśleć zasadzenie w ogródku roślin mających mniejsze zapotrzebowanie na podlewanie.

Podsumowując

Mimo wielu zagrożeń i negatywnych predykcji przyszłości warto zachować spokój. Wiele kroków można wykonać na poziomie lokalnym, które zagregowane przyczynią się do zmian globalnych. Bądźmy dobrej myśli i zadbajmy o pewne kwestie dziś, zamiast odkładać problem na później.

Zapraszam również do lektury innych artykułów mojego autorstwa.

Komentarze