Na konflikcie Bitcoin Unlimited z Bitcoin Core korzysta… Dash!

74

Ta coraz bardziej doceniana kryptowaluta zmierza dużymi krokami do sukcesu. Przyjrzyjmy zatem się jej szansom i słabościom w porównaniu z Bitcoinem. To dobry moment, bo jeśli chodzi o notowania, obie monety osiągają właśnie historyczne maksimum.

Przypomnijmy: pierwotnym założeniem Bitcoina było funkcjonowanie w oparciu o status cyfrowej i zdecentralizowanej waluty, przeznaczonej do zawierania najróżniejszych, anonimowych transakcji. W powszechnym mniemaniu – waluty, która miała nikomu nie podlegać i nie poddawać się sztucznym regulacjom. W osiem lat od momentu wejścia na rynek, Bitcoin ciągle te założenia realizuje. Ale klasyczna już moneta nie jest wolna od słabości – coraz poważniejszych z punktu widzenia przeciętnego użytkownika jak i większego inwestora.

Wysokie opłaty transakcyjne budzą coraz większy opór, a decentralizacja Bitcoina staje się także kwestią dyskusyjną. Tymczasem, coraz lepiej radzi sobie Dash. A to nie uchodzi uwadze nawet najbardziej zagorzałych wielbicieli Bitcoina.

Głosy z wielkich kopalń
Mining Bitcoina to dzisiaj domena dziesięciu największych kopalń (pooli) kontrolujących praktycznie całe wydobycie cyfrowej waluty (na czele peletonu widzimy Antpoola – blisko 17 proc. wydobycia). To właśnie między nimi toczy się swoista, ostra gra, która wpływa także na postrzeganie monety. Mechanizm jest już znany: wszystkie, aktualizacje i nowinki w blockchainie mogą być wprowadzane pod warunkiem, że kopalnie dysponujące największą mocą, na te zmiany się zgodzą.

Sytuacja komplikuje się bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że dyktujący warunki gracze mają kłopoty z porozumieniem się i ustaleniem wspólnoty interesów. Panują wśród nich podzielone zdania również na temat dwóch obozów, które ostatnio burzą wizerunek Bitcoina jako monety doskonałej. Mowa oczywiście o Bitcoin Unlimited i Bitcoin Core

Nieograniczona pojemność albo SegWit
Twórcy Bitcoin Unlimited uważają, że należy uwolnić blok, likwidując ograniczający limit 1 mb i wprowadzając pełną swobodę dotyczącą transakcji obecnych w bloku. Warto tu zastanowić się nad możliwymi konsekwencjami takiego podejścia. Dzisiaj jeszcze propozycja wydaje się dość rozsądna. Ale gdyby spojrzeć w przyszłość i wyobrazić sobie, jakie to może przynieść efekty za kilka lat, to sprawa już tak różowo nie wygląda.

Uwolnienie rozmiaru bloku sprawi prawdopodobnie, że rozmiar blockchaina będziemy liczyć w terabajtach.
Używanie zatem pełnego portfela stanie się niemożliwe, gdyż przekroczy to możliwości zwykłych użytkowników i ich komputerów. Warto zatem wspomnieć o lekkich portfelach, które byłyby w tej sytuacji remedium, a nawet koniecznością – portfele takie ważą kilka mb i nie pobierają blockchaina na komputer użytkownika. Następną ważną kwestią są błędy pojawiające się w kodzie BU, na które wskazują twórcy drugiej frakcji.

Kontrpropozycją jest Bitcoin Core. Deweloperzy z tego obozu zakładają dopuszczenie 2 mb w systemie i proponują ważną zmianę w protokole, czyli kod SegWit. Ma on być skutecznym lekarstwem na korkowanie się sieci i zwiększać jej przepustowość. SegWit może rozwiązać więc nie tyle problem z rozmiarem bloku, ile wpłynąć korzystnie na funkcjonalność Bitcoina. Jest w istocie usprawnieniem całego protokołu, a tym samym znacznie poprawia bezpieczeństwo i szybkość transakcji. Testowany jest już od roku i póki co nie pokazały się żadne problemy w jego poprawnej realizacji. Warto dodać, że drużyna Bitcoin Core wypowiada się przeciwko Bitcoin Unlimited w dość zdecydowany sposób, nazywając ich kod tworem niedoskonałym.

Jeśli dwa obozy nie dojdą do porozumienia to użytkowników czeka hard fork, czyli rozdwojenie blockchaina i „rozszczepienie” Bitcoina na dwie monety. Może to wpłynąć na osłabienie notowań marki i pomóc Dashowi w jego dalszej karierze. Na dzisiaj jedno jest pewne: zapychanie się systemu i długi czas potwierdzania transakcji stanowi coraz poważniejszy problem dla wielu zagorzałych zwolenników „starej” waluty. Ale jaka część z nich będzie zamieniała Bitcoina na Dasha, trudno wyrokować.

 

 

Narodziny następcy?
Czy jest waluta, która mogłaby przejąć schedę po Bitcoinie, jeżeli konsensus nie zostanie osiągnięty? Kandydatów nie ma zbyt wielu, ale istnieją. Warto się tu zastanowić się czego najbardziej potrzebuje aktywny użytkownik, czy poważny inwestor. Odpowiedź zna chyba już każdy uczestnik rynku. Potrzebne są mikropłatności oraz szybkie i całkowicie anonimowe transakcje. A te właśnie funkcje ma właśnie młodsza waluta, czyli Dash. Cieszy się on już sporym uznaniem dużej wspierającej go społeczności, ma zgrany zespół zajmujący się rozwojem i promocją, utalentowanych programistów, misję i – co ważne – duży potencjał. Przyjrzyjmy się zatem mu uważniej.

Szybkie dojrzewanie
Dash przyszedł na świat 18 stycznia 2014 roku – wtedy jeszcze nazywał się inaczej: pierwotnie Xcoin, potem Darkcoin. Zaczął się rozwijać błyskawicznie i dość nieoczekiwanie nawet dla jego twórców, którzy początkowo traktowali swój produkt jako eksperyment. Deweloperzy odpowiedzialni za Dasha od początku dbali jednak o jego wysoką jakość: zaimplementowali więc w nim najlepsze cechy Bitcoina, dodając kilka znaczących usprawnień. Krótko po swoim pojawieniu się, nowa moneta nie zyskała uznania w kryptowalutowej społeczności.

W chwili debiutu, w ciągu pierwszej godziny wykopano blisko 500,000 Dashów. Traktowano je początkowo jako kolejną efemeryczną walutę, która powstała po to, by wykarmić grupę spekulantów. Obawiano się, że pod monetę podepną się ludzie sztucznie zawyżający jej kurs, po to by go następnie obniżyć
i wyparować z rynku.

Dash w pierwszych tygodniach swego życia nie był notowany na giełdach. Kupić można było go od innych osób,na forach lub po prostu wykopać. Dzisiaj nie tak trudno znaleźć użytkownika, który wspomina moment debiutu z łezką w oku i gryzie go myśl, że zbył nową monetę za szybko i za śmiesznie niskie pieniądze.

Dash się rozwija
Dash od samego początku pracuje nad ulepszaniem swoich parametrów. Jedną z ciekawych innowacji jest Darksend, czyli funkcja gwarantująca użytkownikowi pełną prywatność, zarówno podczas wysyłania jak i odbierania transakcji. Jeśli chodzi o kwestię szybkości to i tutaj warto docenić spore sukcesy. Zespół odpowiedzialny za jej rozwój opracował system InstantX, który pozwala na dokonywanie transakcji w czasie kilku sekund. Jak łatwo można zauważyć, jest to porównywalne z realizacjami transakcji płatniczych w tradycyjnych systemach bankowych. Pozostawia to zatem w tyle Bitcoina, bo czas oczekiwania na pierwsze potwierdzenie wynosi w jego przypadku około dziesięciu minut.

Siła masternodów
O ile Bitcoin to system jednopoziomowy, w którym wszystkie zadania wykonywane są przez górników, Dash opiera się na dwóch grupach użytkowników. Funkcje, takie jak tworzenie nowych bloków są obsługiwane przez górników. Natomiast masternodes odpowiadają za bezpieczne zarządzanie systemem szybkich płatności Dark Gravity Wave i utrzymanie prywatności. Ponieważ zajmują oni ważne role sieciowe, nagroda bloku jest podzielona między nich a górników, przy czym każda z grup uzyskuje 45 proc. nagrody blokowej. Pozostałe 10 proc. trafia na fundusz rozwoju. Użytkownicy mogą według własnego uznania podtrzymywać pracę sieci, łącznie z inwestowaniem monet właśnie w masternodes. Żeby taki status uzyskać, niezbędne jest posiadanie 1000 monet Dash. Opisany mechanizm wspomaga sieć,
a równocześnie stwarza wielu osobom okazję do niezłego zarobku.

Przyszłość
Dzisiaj Dash to już dojrzała waluta, której udało się w ciągu trzech lat zająć mocną pozycję rynkową i zbudować wokół siebie sporą grupę zwolenników. Poświęcono jej kilka tysięcy stron w Internecie. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że Dash ma największe szanse na to, by stać się głównym rywalem Bitcoina. Pamiętajmy jednak o tym, że kapitał i inwestycje poczynione w najstarszą kryptowalutę pozwalają jej na niezagrożone zajmowanie pozycji lidera. W walce o supremację, Bitcoin zdecydowanie nie zamierza się poddawać.

Natalia Chyryk

 

 

Komentarze