Szef BlackRock ostrzega przed katastrofą. Ten jeden zakaz wywoła natychmiastową recesję
Larry Fink stojący na czele BlackRock – największego funduszu inwestycyjnego na świecie – wystosował wyjątkowo ostry i bezpośredni sygnał ostrzegawczy pod adresem amerykańskich władz.
W wywiadzie dla stacji CNBC menedżer bez ogródek oświadczył, że ewentualne wprowadzenie jakiegokolwiek moratorium na budowę nowych centrów danych doprowadzi amerykańską gospodarkę prosto do recesji. Słowa te padły tuż po publikacji doskonałych wyników finansowych BlackRock za trzeci kwartał bieżącego roku , co dodało im dodatkowego ciężaru gatunkowego i wywołało powszechną dyskusję wśród analityków rynkowych.
Tłumacząc swoją stanowczą postawę, dyrektor zarządzający BlackRock podkreślił, że ogromna część obecnego wzrostu gospodarczego opiera się bezpośrednio na gigantycznych nakładach kapitałowych, jakie firmy technologiczne pompują w rozwój infrastruktury przeznaczonej dla sztucznej inteligencji. Próba sztucznego zahamowania tego procesu na poziomie lokalnym lub federalnym mogłaby wywołać efekt domina i doprowadzić do wyhamowania PKB przez dwa kolejne kwartały z rzędu.
Sprzeciw społeczny a realia gospodarcze
Konflikt wokół budowy wielkopowierzchniowych obiektów mieszczących tysiące serwerów stał się jednym z najważniejszych tematów zbliżających się wyborów uzupełniających w Stanach Zjednoczonych. Mieszkańcy USA skarżą się na rosnące koszty energii elektrycznej, ogromne zużycie wody, obciążenie środowiska naturalnego oraz brak przejrzystości w procesach inwestycyjnych. Sondaże przeprowadzone przez Pew Research Center pokazują, że przynajmniej 49% Amerykanów uważa centra danych za zjawisko negatywne dla lokalnych społeczności oraz środowiska.
Larry Fink stanowczo odpiera powyższe zarzuty, twierdząc, że większość obaw wynika z braku rzetelnych informacji oraz niepoprawnych danych krążących w przestrzeni publicznej. Zamiast generować problemy, nowoczesna infrastruktura obliczeniowa tworzy rekordowo dużo nowych miejsc pracy i stymuluje zatrudnienie w sektorze budowlanym, energetycznym oraz technologicznym.
Skala planowanych inwestycji porusza wyobraźnię, ponieważ według agencji Moody’s w samym 2026 roku nakłady kapitałowe na amerykańskie centra danych sięgną 700 mld USD, a do 2030 roku skumulowane wydatki w USA wyniosą od 2,4 mld USD do 2,48 mld USD, przy czym globalna wartość tego rynku ma osiągnąć zawrotną kwotę 7 mld USD. Analizy niektórych domów maklerskich ze Wall Street sugerują nawet, że do 2027 roku roczne wydatki kapitałowe na sztuczną inteligencję przekroczą 1 mld USD, by przed końcem dekady skumulować się do sumy wyższej niż 5 mld USD.
Licznik długu bije coraz szybciej
Infrastruktura sztucznej inteligencji to nie jedyne zmartwienie, o którym wspomniał podczas rozmowy z dziennikarzami szef firmy BlackRock. Drugim potężnym wyzwaniem dla stabilności finansowej Stanów Zjednoczonych jest dramatycznie rosnący dług publiczny, który z poziomu 8 mld USD w 2000 roku skoczył do gigantycznej kwoty 40 mld USD w 2026 roku. Przyrost zadłużenia o 32 mld USD w przeciągu zaledwie 26 lat wywiera bezpośredni wpływ na popyt na kredyt oraz na wielkość organizowanych przez rząd aukcji obligacji skarbowych. Aby utrzymać tempo wzrostu gospodarczego na poziomie 3%, konieczne staje się uruchomienie kapitału prywatnego, ponieważ sam budżet państwa uginający się pod ciężarem obsługi długu nie podoła tak ogromnym wyzwaniom inwestycyjnym.
Przeczytaj również:
