Bitcoin pokazuje układ, który zazwyczaj dawał setki procent zysku
Legendarny wskaźnik określany mianem „złotego krzyża” po raz kolejny pojawia się na wykresach związanych z najpopularniejszą cyfrową walutą.
Formacja, polegająca na przecięciu od dołu 200-dniowej średniej kroczącej przez 50-dniową średnią, sygnalizuje wejście w długoterminowy trend wzrostowy. Choć statystyki dotyczące wspomnianego sygnału są mieszane, tym razem wsparcie nadchodzi z zupełnie niespodziewanej strony, jaką jest dominacja rynkowa stablecoina USDT.
Czym właściwie jest „złoty krzyż”?
W analizie technicznej rynków finansowych „złoty krzyż” określa układ techniczny, w którym krótkoterminowa średnia cena z ostatnich 50 dni wybija się ponad średnią długoterminową wyliczaną z 200 dni. Tego typu układ wskazuje na silny wzrost dynamiki cenowej w krótkim okresie, co zazwyczaj zapowiada utrwalenie się pozytywnego trendu.
W tym miejscu należy podkreślić, że przedziały 50 i 200 dni nie posiadają żadnych szczególnych właściwości matematycznych. Stały się one rynkowym standardem wyłącznie ze względu na fakt, że od lat śledzą je traderzy obracający akcjami, obligacjami, surowcami, a od pewnego czasu także aktywami cyfrowymi. Wiele osób krytykuje ten układ ze względu na fakt, że swoją wiarygodność opiera on na średnich kroczących, które mają opóźniony charakter i jedynie podążają za ceną. Efekt tego często jest taki, że sygnał ujawnia się często w chwili, gdy znaczna część ruchu wzrostowego została już zrealizowana.
Historia nie pozostawia złudzeń
Fakty są takie, że jeżeli przyjrzymy się bliżej relacjom Bitcoina ze „złotym krzyżem” od 2012 roku do dziś, otrzymamy złożony obraz, z którego trudno jest wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Jak do tej pory wzorzec pojawiał się 12 razy i tylko w trzech przypadkach wywołał długotrwałe wzrosty. Pierwszy z nich, który miał miejsce w lutym 2012 r., przyniósł skok wartości o 306% w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy. Drugi, z października 2015 r., spowodował wzrost ceny BTC do 19 800 USD aż do grudnia 2017 roku. Trzeci układ, z maja 2020 r. wygenerował zaś wzrost o 312%, napędzając kurs w stronę blisko 64 900 USD.
[KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ]
Niestety, wszystkie pozostałe sytuacje, gdy pojawiał się „złoty krzyż”, kończyły się tendencją spadkową. Efekt „złotych krzyży” z lipca 2014 i lipca 2015 r. zostały zniwelowane przez „krzyże śmierci” – i to w czasie krótszym niż dwa miesiące..
Rzeczywisty sygnał płynie z rynku USDT
Tym razem sytuacja jest jednak inna – różnica tkwi bowiem w zachowaniu wskaźnika dominacji USDT. Mierzy on udział rynkowy stablecoina w stosunku do całkowitej kapitalizacji branży. Spadek tej wartości zazwyczaj wskazuje na apetyt na ryzyko. Dziś wskaźnik ten zbliża się do własnego „krzyża śmierci”, w którym średnia 50-dniowa spada poniżej średniej 200-dniowej.
Sytuacja jest więc niezmiernie obiecująca. Połączenie rosnącej dynamiki cenowej z kurczącym się udziałem stablecoinów w rynku tworzy bowiem wyjątkowo sprzyjające tło dla dalszych wzrostów. Analitycy uważają, że to właśnie spadek odsetka posiadaczy kryptowalut na rzecz aktywnych pozycji tradycyjnych może stanowić paliwo dla nadchodzącej hossy. Jak będzie w rzeczywistości – przekonamy się już niebawem.
Przeczytaj o wpływie sztucznej inteligencji na działania inwestorów:
Tradycyjne wskaźniki giełdowe kłamią? AI wywraca Wall Street do góry nogami
oraz o tym, co niepokojącego dzieje się z funduszami ETF:
Amerykańskie fundusze znów pod kreską. Jedna decyzja BlackRock wywołała lawinę

