Wolność słowa wisi na włosku. Raport agencji Reuters ujawnia prawdę o cenzurze w USA
Analiza orzeczeń sądowych przeprowadzona przez agencję informacyjną Reuters wykazała, że sądy federalne w Stanach Zjednoczonych wydały do tej pory aż 75 wyroków stwierdzających, że działania administracji Donalda Trumpa naruszyły Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA, która chroni wolność słowa, wyznania oraz prasy.
Łącznie sądy rozpatrywały 93 sprawy oparte na zarzutach łamania wolności wypowiedzi, co oznacza, że Biały Dom przegrał zdecydowaną większość z nich.
Fala pozwów oraz decyzji sędziowskich stanowi niespotykany dotąd opór wobec działań władzy wykonawczej, która zdaniem wielu prawników próbuje uciszać opozycję oraz tłumić krytykę społeczną. Decyzje sądowe dotyczyły między innymi rewokowania wiz zagranicznym studentom i wykładowcom za ich protesty propalestyńskie, wstrzymywania grantów naukowych dla renomowanych uczelni takich jak Uniwersytet Harvarda, a także działań odwetowych wobec kancelarii prawnych i stosowania nadmiernej siły podczas manifestacji.
Fala sędziowskich decyzji wstrzymuje decyzje Białego Domu
Wiele z negatywnych dla Białego Domu orzeczeń zapadło z ust sędziów mianowanych przez prezydentów z Partii Demokratycznej, jednak w dziesięciu przypadkach przeciwko decyzjom administracji wystąpili sędziowie powołani przez Partię Republikańską. Sędzia federalny William Young z Bostonu, mianowany jeszcze za czasów prezydenta Ronalda Reagana, orzekł, że władze bezprawnie deportowały i pozbawiały wiz zagranicznych studentów oraz członków kadry akademickiej za ich poglądy polityczne. Sędzia zaznaczył w swoim uzasadnieniu, że ostry brak zrozumienia ze strony prezydenta w kwestii zakazu stosowania państwowego odwetu za niewygodne wypowiedzi stanowi ogromne zagrożenie dla wolności obywatelskich.
Odpowiedź Białego Domu na te rozstrzygnięcia była niezwykle ostra. Rzeczniczka prasowa Abigail Jackson wydała oświadczenie, w którym zarzuciła sądownictwu federalnemu utrudnianie realizacji woli amerykańskich wyborców poprzez wydawanie nielegalnych decyzji. Przedstawiciele administracji niejednokrotnie nazywali sędziów aktywistami politycznymi ingerującymi w uprawnienia prezydenta. Dla porównania, za kadencji Joe Bidena sądy niższej instancji rozpatrywały jedynie dwadzieścia siedem spraw dotyczących Pierwszej Poprawki, wygrywając czternaście z nich, przy czym większość sporów dotyczyła nakazów szczepień i wolności religijnej.
Cenzura w mediach i kontrowersje wokół licencji nadawczych
Kwestia wolności słowa wywołuje również gigantyczne emocje w przestrzeni mediów społecznościowych oraz tradycyjnych stacji telewizyjnych. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów państwowej presji na wolną prasę stały się działania podejmowane przez urzędników odpowiedzialnych za rynek telekomunikacyjny. Przewodniczący Federalnej Komisji Łączności Brendan Carr (@BrendanCarrFCC) publicznie zagroził nadawcom telewizyjnym odebraniem licencji na nadawanie za publikowanie informacji nieprzychylnych administracji.

Tego typu wypowiedzi wywołały natychmiastową reakcję ze strony środowisk prawniczych oraz organizacji pozarządowych zajmujących się ochroną praw obywatelskich. Krytycy wskazują, że groźby cofnięcia licencji stacjom telewizyjnym za relacjonowanie wydarzeń w sposób niezgodny z narracją Białego Domu są bezpośrednim łamaniem konstytucyjnych gwarancji wolności prasy. Działania te wpisują się w szerszy trend decyzji wykonawczych wydawanych przez prezydenta zaraz po objęciu urzędu. Mimo że Donald Trump podpisał rozporządzenie mające przywrócić wolność słowa i zakończyć państwową cenzurę, równolegle wprowadził przepisy odcinające finansowanie federalne dla programów dotyczących tożsamości płciowej oraz różnorodności i inkluzywności, co stało się fundamentem kolejnych pozwów sądowych. Prof. Timothy Zick z William and Mary Law School zauważa, że od czasów prezydenta Woodrowa Wilsona z początku dwudziestego wieku żaden amerykański przywódca nie podjął tak szeroko zakrojonych działań mających na celu tłumienie krytyki i represjonowanie przeciwników politycznych.
Batalie apelacyjne i przyszłość wolności obywatelskich
Prawnicy reprezentujący administrację rządową zaskarżyli około dwóch trzecich niekorzystnych dla siebie wyroków, szukając poparcia w sądach apelacyjnych. W piętnastu przypadkach sądy wyższej instancji zgodziły się na wstrzymanie wykonania wyroków lub całkowicie je uchyliły. Istotne zwycięstwo Biały Dom odniósł w przypadku apelacji dotyczącej cofnięcia praw do rokowań zbiorowych dla kilkuset tysięcy pracowników federalnych, gdzie sąd uznał, że decyzje prezydenta miały oparcie w ustawodawstwie niezależnie od intencji ukarania związków zawodowych. Z kolei w innych sprawach, takich jak pozwy złożone przez The New York Times oraz Associated Press w sprawie ograniczeń wstępu na wydarzenia w Białym Domu i Pentagonie, sądy stawały po stronie dziennikarzy. Wokół spraw związanych z wolnością słowa toczą się także debaty dotyczące rynków finansowych i nowych technologii, gdzie cyfrowe aktywa, takie jak Bitcoin czy Ethereum, są często traktowane przez zwolenników jako narzędzia zapewniające niezależność od państwowej kontroli informacyjnej i finansowej. Biały Dom nie zdecydował się na zaskarżenie części wyroków, w tym tych zabraniających ingerencji w programy nauczania na uczelniach wyższych czy blokowania grantów dla organizacji prawniczych i medycznych.
Batalia prawna pomiędzy władzą wykonawczą a sądownictwem federalnym pokazuje, że amerykańskie instytucje prawne stawiają stanowczy opór próbom rozszerzania uprawnień prezydenckich. Ostateczne rozstrzygnięcia w wielu z tych kluczowych spraw trafią najpewniej do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, co ukształtuje granice wolności słowa w Ameryce na nadchodzące dekady.
Przeczytaj o:dwóch nowych funduszach finansowego giganta z Wall Street:
Czarny scenariusz dla kryptowalut. BlackRock chce przejąć kontrolę nad rynkiem
oraz o impasie związanym z próbą przegłosowania CLARITY Act:
Przełomowa ustawa dla branży kryptowalut utknęła w Senacie USA
