Stan wyjątkowy w reakcji na blokady na drogach. Cały kraj sparaliżowany

Stan wyjątkowy w reakcji na blokady na drogach. Cały kraj sparaliżowany

Prezydent Boliwii, Rodrigo Paz, ogłosił w sobotę wprowadzenie stanu wyjątkowego – po tym, jak Boliwia już ponad 50 dni mierzy się z nawałą blokad drogowych i zamieszek, które całkowicie sparaliżowały gospodarkę kraju. Blokady, organizowane przez bojówki górników, rolników i Indian, uniemożliwiły transport towarów, prowadząc do powszechnych braków żywności, paliwa i leków, zwłaszcza w stolicy, La Paz, a także w sąsiednim El Alto oraz Cochabambie.

Protesty, które rozpoczęły się pod koniec kwietnia. Z początku tliły się w wiejskich regionach, stanowiących wyborczą twierdzę opozycji. Do połowy maja wybuchły jednak również w La Paz, a ich epicentrum stały się okolice pałacu prezydenckiego i sąsiednie kwartały. Zamieszki od samego początku miały charakter antyrządowy, a ich uczestnicy domagali się dymisji Paza, wybranego zaledwie w połowie ubiegłego roku, zarzucając mu nieudolność i odpowiedzialność za pogarszającą się sytuację ekonomiczną.

Kierowniczy udział w protestach i zameiszkach objęły związki zawodowe i zwolennicy radykalnie socjalistycznego b. prezydenta Evo Moralesa, sprzeciwiający się reformom gospodarczym wprowadzanym przez nowy rząd. Zwolennicy Paza – którzy także organizowali swoje demonstracje, choć na skalę nieporównywalną z zamieszkami rozpęanymi przez opozycję – twierdzą z kolei, że Boliwia jest wyniszczona przede wszystkin przez trwające dwie dekady rządy – obecnie protestującej – lewicy, w tym zwłaszcza osobiście Moralesa.

W wyniku blokad doszło do poważnych niedoborów żywności, paliwa i leków, zwłaszcza w stolicy, La Paz, oraz innych głównych miastach. Liczba zablokowanych dróg sięgała ponad 100, zaś władze skierowały wojsko i policję do rozbijania barier i przywracania porządku. Do tej pory odnotowano co najmniej cztery ofiary śmiertelne wśród protestujących, ponad 90 aresztowań oraz setki rannych, a starcia między siłami bezpieczeństwa a demonstrantami stały się codziennością. Pojawiły się także niepotwierdzone (i, jak się okazało, fałszywe) doniesienia o ucieczce Paza za granicę.

Boliwia w kryzysie – i gazie łzawiącym

15 czerwca, po 46 dniach protestów, rząd Paza podjął próbę negocjacji z Centralą Robotniczą Boliwii (COB), największym związkiem zawodowym w kraju. Porozumienie, ogłoszone zaledwie dobę przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego, nie przyniosło jednak oczekiwanego efektu. Blokady wciąż paraliżowały główne szlaki komunikacyjne, a ich skutkiem były nie tylko braki zaopatrzenia, ale także gwałtowny spadek aktywności gospodarczej. Pojawiały się też sygnały o próbach przejmowania przez opozycję władzy na prowincji i przymuszaniu ludności wiejskiej do udziału w protestach.

W odpowiedzi na eskalację kryzysu, Paz podpisał 8 czerwca ustawę ułatwiającą wprowadzanie stanu wyjątkowego, a także zezwalającą na bardziej stanowcze działania przeciwko protestom – w tym na usunięcie blokad środkami militarnymi. Decyzja o ogłoszeniu stanu wyjątkowego zapadła w sobotę rano, po niepowodzeniu negocjacji. Rząd zaznacza, że celem jest „uwolnienie dróg” i przywrócenie normalnego funkcjonowania kraju, w którym – jak stwierdził Paz – „obywatele nie mogą być zakładnikami blokad uniemożliwiających pracę, naukę, korzystanie z opieki medycznej czy zaopatrzenie w podstawowe dobra”

Boliwia znajduje się w epicentrum głębokiego kryzysu społecznego i ekonomicznego. Paz, który objął urząd zaledwie siedem miesięcy temu, stanął przed zadaniem stabilizacji kraju po niemal dwóch dekadach rządów lewicowej partii MAS. Jego rządy rozpoczęły się w momencie, gdy Boliwia borykała się z najgorszymi turbulencjami ekonomicznymi od pokolenia, co dodatkowo napędzało niezadowolenie społeczne. Protesty, początkowo skierowane przeciwko rosnącym kosztom życia, przerodziły się w zorganizowaną kampanię mającą na celu destabilizację instytucji państwowych.

Złośliwi zauważają, że wybuchły one z całą mocą, gdy Evo Morales miał zostać aresztowany z powodu niestawienia się przed sądem w toczącej się przeciwko niemu sprawie karnej (zarzuty dotyczą m.in. handlu ludźmi i wykorzystywania seksualnego nieletnich).

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz