Pracownicy na śmieciówkach – zagrożeniem dla władz i całego systemu politycznego. Rząd chce dokręcić śrubę
Fot. Bloomberg

Pracownicy na śmieciówkach – zagrożeniem dla władz i całego systemu politycznego. Rząd chce dokręcić śrubę

Chiny chcą ostro zacieśnić reżim kontroli nad freelancerami. W tym tygodniu Biuro Ogólne Komitetu Centralnego Chińskiej Partii Komunistycznej oraz tamtejsza Rada Państwa wydały wytyczne, które formalnie nakazują wprowadzenie nowego systemu nadzoru nad członkami „nowych grup zatrudnienia”, czyli przede wszystkim pracownikami platform cyfrowych oraz osobami znajdującymi zatrudnienie poprzez rozmaite aplikacje.

Chodzi tutaj o kurierów dostarczających jedzenie, kierowców usług ride-hailingowych, dostawców i livestreamerów, a także rzeszę innych osób, które pracują w oparciu o chiński odpowiednik tzw. śmieciówek. A jak wynika z dostępnych danych, grono to w ostatnich latach ogromnie się powiększyło: według Narodowego Biura Statystycznego około 84 miliony osób pracuje w nowych formach zatrudnienia, co stanowi jedną piątą ogółu zatrudnionych, na całe Chiny. Szerzej rozumiane elastyczne zatrudnienie obejmuje już ponad 200–240 milionów ludzi. To 25–27% siły roboczej (a w miastach nawet 40%).

Wspomniane wytyczne władz w Pekinie nakładają na platformy obowiązek standaryzacji umów, zapewnienia płacy minimalnej, ograniczenia godzin pracy oraz zwiększenia transparentności algorytmów używanych do zarządzania zleceniami. Platformy takie jak Meituan, Didi Chuxing czy Alibaba zostały zobowiązane do dostosowania wynagrodzeń do intensywności pracy, redukcji nadmiernych prowizji oraz poprawy warunków pracy. Wytyczne zakładają także konieczność konsultowania zmian algorytmicznych z przedstawicielami pracowników i przedłożenia ich do weryfikacji organom państwowym.

Oficjalnym celem tych wszystkich zmian jest „ochrona praw pracowniczych”, problem szczególnie ostry w przypadku tej grupy wobec niestabilności zatrudnienia, braku benefitów zdrowotnych czy innych zabezpieczeń socjalnych. Nieoficjalnie jednak chodzi o zupełnie co innego. Pracownicy ci bowiem, pozbawieni ubezpieczeń społecznych, stabilnych dochodów i podstawowych praw pracowniczych, stanowią grupę szczególnie podatną na frustrację i społeczny niepokój. I jest ich, jak wspomniano, naprawdę dużo. Zarazem wymykają się oni mechanizmom zawodowej kontroli państwa.

Chiny mają (liczny) problem

Słowem, władze w Pekinie zdiagnozowały tu problem strukturalny. Pracownicy ci operują poza tradycyjnymi ramami zakładów pracy, które komunistyczne Chiny tradycyjnie wykorzystywały jako mechanizm nadzoru, polegając na stałych jednostkach organizacyjnych, komitetach partyjnych i bezpośredniej kontroli nad czasem oraz lojalnością. Tymczasem mobilność, powiązanie z aplikacjami, niska bariera wejścia i częste kontakty z klientami oraz siecią sprawiają, że grupa ta wymyka się klasycznym mechanizmom nadzoru.

Wielu z nich to młodzi ludzie, którzy w warunkach wysokiego bezrobocia wśród absolwentów uczelni wyższych (wcześniejsze dane wskazywały na dwucyfrowe wskaźniki w grupie 16–24 lat) często sięgają po tzw. fuchy poprzez platformy z braku jakichkolwiek lepszych opcji. Ich sytuacja życiowa – nieregularne dochody, brak gwarancji socjalnych, presja algorytmów narzucających tempo i kary za opóźnienia – generuje chroniczne frustracje. Frustracje, które – jak wskazują doświadczenia, które Chiny w toku swej historii już wielokrotnie przeżywały – często przeradzają się w polityczny ferment.

Choć zatem władze mówią o chęci poprawy losu tych pracowników, faktycznym celem jest zaostrzenie reżimu kontroli nad nimi. Jak wspomniano, przepisy wprowadzają obowiązek zgłaszania algorytmów do audytu państwowego, co de facto oznacza centralny nadzór nad nimi i ewentualną ingerencję. Równocześnie, władze zapowiedziały kampanię propagandową, mającą na celu „edukację” pracowników platformowych w zakresie „właściwego rozumienia socjalistycznych wartości” i „lojalności wobec państwa”. W praktyce oznacza to nasilenie nadzoru ideologicznego i próby rozszerzania na tą grupę politycznej indoktrynacji.

„Słuchanie Partii i podążanie za Partią

Wytyczne nakazują do 2027 r. zbudować „mechanizm koordynacji odgórnej”, który obejmie pełne pokrycie tych grup przez organizacje partyjne i działalność partyjną. Platformy mają stworzyć oddziały KPCh, a algorytmy podlegać obowiązkowemu zgłaszaniu, regularnym audytom i ocenie pod kątem „bezpieczeństwa”. Od operatorów platform wymagać się będzie transparentności zasad przydzielania zadań, konsultacji z „przedstawicielami pracowników” oraz związkami zawodowymi (w praktyce kontrolowanymi przez państwo), ustalania wynagrodzeń na podstawie intensywności pracy oraz terminowych wypłat.

Jednocześnie dokument podkreśla konieczność „wzmacniania pracy ideologicznej i politycznej” oraz kierowania pracowników ku „słuchaniu Partii i podążaniu za Partią”. W perspektywie trzech–pięciu lat po 2027 r. planowane jest dalsze zintensyfikowanie „edukacji w zakresie ideałów i przekonań”, propagandy „chińskiego stylu modernizacji” oraz „chińskiego snu o wielkim odrodzeniu narodu”. Zdaniem cyników, oznacza to, że komunistyczne Chiny, zamiast rozwiązać problem natury społeczno-ekonomicznej, usiłują wmówić społeczeństwu, że problemu w istocie nie ma.

Jeśli chodzi zaś o same warunki pracy na chińskich śmieciówkach, niektórzy wskazują, że rządowe obietnice najprawdopodobniej pozostaną na papierze. Platformy cyfrowe, działające w warunkach ostrej konkurencji, rzadko wywiązują się z dobrowolnych zobowiązań, a państwo nie dysponuje skutecznymi mechanizmami egzekwowania nowych przepisów. W 2025 roku chińskie sądy rozpatrywały 420 tysięcy spraw związanych z naruszeniami praw pracowników platform cyfrowych, gł. dotyczących godzin pracy, bezpieczeństwa i braków w ubezpieczeniach. Przy takiej skali problemu, nakazy i nadzór to środki raczej iluzoryczne.

I to się raczej nie zmieni – nie na to bowiem Partia położyła nacisk. Władza i kontrola są tam (nie pierwszy raz zresztą) ważniejsze.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!