Na Sydney spadły drony. Spektakularna katastrofa podczas pokazu (WIDEO)
Tysiąc dronów nad portem, nocne niebo, tłumy ludzi i świetlna opowieść przygotowana na jeden z największych festiwali tego typu na świecie. Zamiast zachwytu była jednak konsternacja, huk uderzeń i dziesiątki maszyn spadających z nieba. Podczas pokazu Star-Bound na festiwalu Vivid Sydney aż 89 dronów runęło do wody w Darling Harbour. Nagrania z wydarzenia pokazują, jak urządzenia nagle zaczynają spadać w kierunku zatoki, niedaleko zgromadzonych widzów. Organizatorzy podkreślają, że nikt nie został ranny, ale kolejne występy natychmiast odwołano.
Drony miały opowiadać historię. Zaczęły spadać do portu
Za pokaz odpowiadała firma Skymagic. Według jej wyjaśnień problem pojawił się po starcie i był związany z „nieprzewidzianą zmianą w środowisku częstotliwości radiowych”. W praktyce oznacza to, że część dronów straciła dokładność pozycjonowania i uruchomiła procedury awaryjnego lądowania.
Brzmi dość technicznie, ale dla widzów wyglądało po prostu jak chaos. Jeden z pracowników Darling Harbour mówił australijskiej ABC, że z odległości kilkunastu metrów było słychać, jak drony uderzają o nabrzeże i rozbijają się o betonową marinę.
Operator zapewnia, że maszyny nie wypadły poza wyznaczoną strefę bezpieczeństwa. Część z nich, po dojściu do granicy tzw. geofence, miała się wyłączyć, aby nie naruszyć bezpiecznego obszaru. Efekt był jednak widowiskowy w najgorszym możliwym sensie. Zamiast świetlnego spektaklu publiczność zobaczyła awaryjne lądowanie za miliony dolarów.
Technologia efektowna, ale wrażliwa
Vivid Sydney to jedna z największych imprez świetlnych na półkuli południowej. Drony miały być jedną z jej głównych atrakcji, a pokaz Star-Bound zapowiadano jako widowisko złożone nawet z 1000 specjalnie przygotowanych maszyn.
Co ciekawe, to nie pierwszy taki przypadek w Australii. W 2023 roku ponad 400 dronów spadło do rzeki Yarra w Melbourne podczas pokazu związanego z reprezentacją Australii kobiet przed mundialem. Wtedy śledczy wskazywali na warunki wiatrowe.
Tym razem organizatorzy mówią o problemach technicznych i przeglądzie bezpieczeństwa. Wniosek jest prosty: pokazy dronów wyglądają jak bezpieczna, czysta alternatywa dla fajerwerków. Ale gdy coś pójdzie nie tak, futurystyczne widowisko potrafi w kilka sekund zamienić się w bardzo kosztowny deszcz elektroniki.
Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:
Berlin: tony materiałów wybuchowych odkryte – w warunkach grożących miastu
Rajskie wyspy zapłacą za próbę zakazu satyry. Jest ugoda
Kolejne fałszywe zgłoszenia i wejście służb. Tym razem ofiarą sam Karol Nawrocki
