Flota USA rozminuje cieśninę Ormuz – twierdzi Trump. Przysługa dla krajów świata, które „nie mają odwagi”
Amerykańska flota jednostronnie otworzy przejście morskie przez Cieśninę Ormuz. Taką deklarację złożył Donald Trump, dodając, że jest to „przysługa” Stanów Zjednoczonych wobec reszty krajów świata, które nie miały odwagi uczynić tego samemu. Iran zablokował przejście przez ten akwen w toku niedawnej, miesięcznej wojny.
Deklaracja Trumpa padła w kontekście podstawowego warunku, jakim ze strony USA było otworzenie żeglugi poprzez Ormuz, a od którego zależeć miała zgoda na trwający obecnie, dwutygodniowy rozejm. Iran pierwotnie zadeklarował, że cieśnina zostanie otwarta, jednak na własnych warunkach, obejmujących m.in. narzucenie denominowanych w Bitcoinie opłat dla tankowców za przejście przez ten akwen. W tym tygodniu pojawiła się jednak jeszcze inna wersja. Przedstawiciele Teheranu mieli przyznać, że Iran nie jest technicznie w stanie tego uczynić.
Nie jest w stanie, ponieważ Cieśnina pozostaje zaminowana. Iran dysponuje co prawda nowoczesnymi minami, ale w znacznie większych ilościach posiada i stosuje także typowe, „głupie” miny kontaktowe, jeszcze o sowieckiej proweniencji. Te nie mają systemów elektronicznej lokalizacji czy mechanizmów autodestrukcji. Zostały one rozmieszczone w toku niedawnej wojny w sposób chaotyczny, często przez niewielkie i improwizowane jednostki pływające, bez dokumentowania ich lokalizacji – zaś ta i tak na niewiele by się przydała, biorąc pod uwagę, że miny te obecnie dryfują.
Słowem, Iran nie ma możliwości ich szybkiej neutralizacji, nawet gdyby tego chciał. Co ciekawe (i jakże rzadkie ostatnio), w tym zakresie z Irańczykami zgadzają się Amerykanie. Administracja waszyngtońska również przyznała, że Iran nie dysponuje obecnie możliwościami technicznymi do usunięcia min – w dużej mierze dlatego, że w toku działań wojennych gros okrętów i innych zasobów irańskiej floty zostało zniszczonych przez amerykańskie lotnictwo. Mając to na względzie, amerykańska marynarka wojenna ma sama podjąć się procesu rozminowania szlaku morskiego przez Ormuz.
Cios wymierzony przez Iran uderzył… nie, nie w USA
Jak oświadczył Donald Trump w swoim wpisie, proces oczyszczania cieśniny ma charakter jednostronny i stanowi „przysługę” dla krajów na całym świecie, w tym Chin, Japonii, Korei Południowej, Francji i Niemiec, które „nie miały odwagi ani woli, by dokonać tego dzieła samemu”. W sobotę dwa amerykańskie niszczyciele klasy Arleigh Burke miały przepłynąć przez cieśninę w ramach „misji zapewnienia swobody żeglugi”. Wedle źródeł irańskich, niszczyciele miały zawrócić po ostrzeżeniu, wedle amerykańskich – żadnych ostrzeżeń nie było, zaś okręty swobodnie wpłynęły na wody Zatoki Perskiej.
Jednocześnie Amerykanie mają przerzucać na Bliski Wschód środki do wojny minowej. Pewnym problemem może być fakt, że US Navy wycofała już klasyczne trałowce, najbardziej ekonomiczne w zwalczaniu „głupich” min kontaktowych. Do rozminowania cieśniny mają zatem być wykorzystane jednostki klasy LSC (Littorial Combat Ship), doposażone w specjalne moduły zadaniowe do walki z zagrożeniem minowym – przez co dysponujące nieco ograniczonymi, choć wystarczającymi w tych warunkach zdolnościami do usuwania min.
Przed konfliktem cieśnina obsługiwała około 20 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiadało 20 proc. globalnego handlu tym surowcem; zaminowanie doprowadziło do drastycznego spadku ruchu tankowców. Co ciekawe, to bynajmniej nie USA ucierpiały na tym najbardziej. Ameryka bowiem sama jest obecnie znaczącym, jeśli nie nawet dominującym dostawcą ropy, zarówno na własny rynek, jak i na eksport. Zamknięcie Cieśniny najbardziej uderzyło natomiast w gospodarki azjatyckie (w tym, choć nie tylko, Chiny), a także, w drugiej kolejności, w europejskie.
