The Fourth Turning! Czy to co dzieje się dzisiaj to czwarty zwrot?

1 905

„To są czasy, które próbują ludzką duszę”.

Tak pisał Thomas Paine w 1775 roku w swojej publikacji „The American Crisis”. Niezbyt pamiętane są słowa, które padły po tym zdaniu:

„Tyrania, jak piekło, nie jest łatwa do pokonania, jednak pocieszający jest fakt, że im ostrzejszy konflikt, tym wspanialszy triumf”.

W tym czasie Ameryka Kolonialna przechodziła przez wczesne etapy ”czwartego zwrotu”, historycznego czasu kryzysu, który pojawia się mniej więcej co osiemdziesiąt lat.

Jako punkt odniesienia, pierwszy zwrot jest okresem odnowy, taki, w którym zakończył się historyczny kryzys. Ludność stanęła na wysokości zadania, odrzuciła tyranię i pokonała ucisk społeczny, polityczny i gospodarczy. Uczyniwszy to, tworzą w tym okresie odnowę opartą na ciężkiej pracy, osobistej odpowiedzialności i moralnej uczciwości.

Drugi zwrot następuje pokolenie później, kiedy to ciężka praca wykonana podczas pierwszej zmiany przyniosła dobrobyt i stabilność. Ci nowi dorośli, którzy dorastali podczas pierwszej zmiany, będą dobrze sytuowani i będą starali się podążać za wysokimi umysłami i sprawami społecznymi. Po drodze będą też dążyć do zaspokajania swoich potrzeb. Rozpoczyna się pogorszenie.

W trzecim zwrocie, ponownie pokolenie później, pojawia się samozadowolenie. Osoby, które są socjopatyczne mają tendencję do awansowania w sferach politycznych, zastępując starsze pokolenie odpowiedzialnych ludzi. Mają tendencję do podnoszenia podatków, zwiększania programów opieki społecznej i zwiększania wydatków rządowych w każdy możliwy sposób – tak naprawdę chodzi o jak największe uzależnienie ludności od pomocy państwa, gdyż wtedy łatwiej steruje się społeczeństwem.

Następnie, w czwartym zwrocie, ponownie pokolenie później, po przejęciu władzy, socjopaci dążą do władzy totalnej – zniesienia wszelkich wolności, zastąpionych przez rządy totalitarne.

Historycznie rzecz biorąc, w trzecim zwrocie ludzie zadowoleni z siebie umożliwiają przejęcie władzy przez socjopatów. W czwartym zwrocie socjopaci wykorzystują tę moc.

Nie ma znaczenia, czy wymówkami wysuwanymi przez przywódców politycznych jest kontrola klimatu, sprawiedliwość rasowa, CBDC, anulowanie kultury, nie posiadanie niczego, cyfrowe identyfikatory, transhumanizm, mandaty na szczepionki czy Zielony Nowy Ład, cel jest jeden: całkowita dominacja klasy rządzącej nad klasą podporządkowaną. Każda wymówka będzie dobra, jeśli jej wynikiem będą rządy totalitarne.

W każdym czwartym zwrocie Ci, którzy są bardziej rozważni i myślą przyszłościowo, zaczynają rozumieć ten podstęp, ale są mocno krytykowani przez wszystkich bez względu na to, kim są. Media zrobią wszystko, co w ich mocy, by powalić tych, którzy potępiają klasę rządzącą. Ale co ważniejsze, większa część ludności pozostanie w swoim śnie i będzie się usilnie opierać przebudzeniu.

To w takim momencie nieliczni, którzy odkryli podstęp, doświadczają największego wyzwania – czy mówić głośno, czy po prostu iść dalej.

Ta grupa musi w dużym stopniu walczyć niezauważenie, gdyż większość populacji walczy z przebudzeniem, które zakłóca ich samozadowolenie i jest zbyt przerażające, aby je kontemplować.

Druga połowa czwartego zwrotu staje się okresem chaotycznym i zagmatwanym – w którym wielu ludzi desperacko ma nadzieję, że po prostu jakoś będzie, podczas gdy ci, którzy są bardziej wizjonerscy, stają się coraz bardziej świadomi, że ich wolności są zabierane hurtowo.

I chociaż to mniejsza, bardziej wizjonerska grupa tworzy iskrę zmiany, historycznie jest to inna i mało prawdopodobna grupa, która faktycznie tworzy istotną zmianę w drugiej połowie.

Grupa, która odwraca bieg wydarzeń, to grupa, którą często nazywam przeciętnym człowiekiem.

W pewnym momencie przeciętnemu człowiekowi, któremu po prostu pozwolono żyć dalej – iść do pracy, kosić trawnik, siedzieć na kanapie z sześciopakiem i oglądać mecz – jego życie zostało tak zakłócone przez rządzących socjopatów i ich coraz bardziej maniakalnego ucisku, że akceptuje, że musi wyłączyć telewizor i zrobić ”coś”.

”Nie jest liderem, ale chętnie dołącze do ludzi o podobnych poglądach”.

Kiedy w Ottawie w Kanadzie kilku kierowców ciężarówek zorganizowało małą demonstrację i przeciętny człowiek zobaczył to w wiadomościach, wsiadł do swojej ciężarówki i dołączył. Być może nie miał pojęcia, jak mogą się rozwijać wydarzenia, po prostu był kolejnym który się sprzeciwia.

Ale sam fakt, że jest on przeciętnym człowiekiem – że większość populacji składa się z przeciętnych facetów, sprawia, że ​​ich zbiorowa waga jest większa niż tych, którzy mogli być bardziej natchnionymi myślicielami i – co ważniejsze – większa niż waga prześladowcy.

Jakkolwiek uproszczony może być konwój kanadyjskich kierowców ciężarówek, ich liczba staje się ich siłą.

Co więcej, niosą ze sobą sympatie innych przeciętnych ludzi, którzy przychodzą im kibicować, przynoszą im jedzenie i ofiarowują pieniądze.

Nic dziwnego, że ich osiągnięcie jest krótkie, ponieważ jest to tylko protest, ale udaje im się wprowadzić tymczasowe zmiany, stawiając rząd z powrotem na piętach.

Kilku rolników w Holandii dowiaduje się o Kanadyjczykach i postanawia wyjechać swoimi traktorami do miasta, i to się powtarza.

I to się dzieje.

W historii widzieliśmy to samo. W 1775 roku, kiedy Paul Revere wjechał do Lexington i Concord, jest mało prawdopodobne, by krzyczał odważnie: „Do broni! Do broni!” To byłaby zdrada, a zdrada była jednym z zaledwie trzech poważnych przestępstw w tamtym czasie.

Bardziej prawdopodobne, że podszedł do kilku tylnych drzwi i po cichu przekazał wiadomość. W końcu Amerykanie byli wówczas Brytyjczykami. Przeciętni w tamtych czasach – zwłaszcza Ci w średnim wieku lub starsi mieli wiele do stracenia. Nie aprobowali buntu. Kłócili się głośno w Domu Burgessów, żeby ”po prostu się dogadać”. Ale kilku podżegaczy nie ustawało w wyzwaniu i w końcu dołączyli do nich rolnicy i sklepikarze, którzy, podobnie jak kierowcy ciężarówek, mieli już dość i postanowili ”coś zrobić”.

Dla tych z nas, którzy widzieli znaki ostrzegawcze na początku – dekady temu – pierwsza połowa Czwartej Zmiany była niezwykle niepokojąca. Globaliści byli dokładni w swoich planach i z powodzeniem po cichu zrealizowali usunięcie wolności, co wydawało się, że zauważy każda ‘’myśląca osoba’’.

Ale większość ludzi nie myśli. Większość ludzi płynie z tym prądem. Idą dalej, aż do momentu, w którym…. muszą się zatrzymać.

Thomas Paine miał rację. „To są czasy, które próbują dusze ludzi”. Paine był wizjonerem, który poprzez swoje pisanie próbował doprowadzić do przebudzenia.

Przebudzenie następuje stopniowo, ale przychodzi moment, kiedy zwykły człowiek ma już dość. Może nie jest zainspirowany intelektualnie, ale jego zbiorowa waga jest i przez całą historię była punktem zwrotnym.

Jesteśmy teraz na tym zakręcie.

Powyższe opracowanie jest tłumaczeniem tekstu, który pojawił sie na łamach Doug Casey’s International Man. Orginalny tekst znajdziesz >>tutaj<<!

Polecam również książkę opisującą w szczegołach cały cykl „The Fourth Turning” autorstwa Williama Straussa i Neila Howe.

Może Cie zainteresuje:

Komentarze