Czy górnicy Bitcoina to przyszli milionerzy?

3 222

Kopnie kryptowalut nie jest lekkim kawałkiem chleba. Zmieniające się wyceny kryptowalut, wzrosty opłat za energię elektryczną, ryzyko popsucia się sprzętu czy wreszcie wyścig technologiczny, który trwa w najlepsze i skupia się na osiągnięciu jak największej mocy przy jak najmniejszym zużyciu energii. W ostatnim czasie górnicy jednak chyba ponownie pokochali swoją pracę, gdyż trudność kopania niedawno przebiła kolejny rekord i ustanowiła nowe ATH. Czyżby górnicy przeczuwali co się święci w najbliższych latach i w pocie czoła wykopują Bitcoiny, które w niedługim czasie mogą kosztować krocie? Czy kopanie przeżywa swój renesans, a górnicy niedługo odejdą na zasłużoną i zasobną emeryturę?

Łatwo już było

Trudność wydobycia Bitcoina, czyli miara tego, jak trudno jest zdobyć nagrodę za rozwiązanie zagadki matematycznej, która szyfruje kolejny blok z transakcjami w największej na świecie kryptowalucie według kapitalizacji rynkowej – osiągnęła nowy rekordowy poziom powyżej 7,93 biliona (w systemie metrycznym w informatyce określany jako Tera). To siedmioprocentowy skok w stosunku do rekordowego 7,45 biliona, który poprzednio został osiągnięty w październiku 2018 roku. W prostych słowach można powiedzieć, że nigdy w historii nie było tak trudno wykopać jednego Bitcoina.

Jak możemy zauważyć na poniższej grafice, od początku 2017 roku mieliśmy do czynienia ze wzrostem trudności kopania najpopularniejszej kryptowaluty. Co ciekawe, zauważymy, że aż do stycznia 2018 roku, czyli momentu, w którym większość kryptowalut osiągnęła swoje ATH, wzrost trudności był w miarę stabilny. Prawdziwy wystrzał nastąpił w 2018 roku, kiedy to większość kryptowalut leciała na łeb na szyję w dół swoich wykresów cenowych. Spowodowane może być to tym, że na fali euforii z końcówki 2017 roku, mnóstwo osób zamówiło sprzęt do kopania BTC, który w tamtym momencie faktycznie potrafił przynosić kilkanaście USD dziennego zysku. W momencie ostrych spadków większość inwestorów ogarniętych fałszywą euforią nie miała zbytnio innej opcji niż podłączenie Antminerów do prądu i modlenia się o lepsze czasy oraz wzrosty. Stąd też na wykresie możemy zaobserwować stały wzrost trudności kopania aż do października 2018 roku. Mniej więcej w tamtym czasie cena BTC osunęła się z silnego oporu jakim było 6 000 USD do około 3 500 USD. To nie tylko wywołało panikę na i tak już bardzo pesymistycznym rynku ale spowodowało, że większość kopalni musiała odłączyć swoje koparki, ponieważ nie zarabiały one nawet na rachunki za prąd. Sam dołek trudności przypadł na przełom roku 2018 i 2019 czyli mniej więcej w momencie kiedy BTC sięgał swojego dna wyceny.

Od początku bieżącego roku wycena BTC rośnie i to w całkiem niezłym tempie. W 6 miesięcy najpopularniejsza kryptowaluta urosła o ponad 300%. Wraz z wiarą w cyfrowe złoto powrócili też górnicy, którzy po kilkumiesięcznej suszy mogli w końcu wychodzić na plus. Niezatrzymujące się wzrosty Bitcoina i jego ostatnie wystrzały cenowe spowodowały, że trudność jego kopania osiągnęła prawie 8 Tera! Czyli więcej niż kiedykolwiek w swojej historii i o 55% więcej niż ostatni lokalny dołek sprzed pół roku. A przecież Bitcoin jest w zaledwie 50% swojego ATH!

Trudność kopania BTC

Źródło: Bitinfocharts

Warto pamiętać, że w przypadku Bitcoina mamy do czynienia z bardzo prostym choć sprytnym mechanizmem. W kodzie najpopularniejszej kryptowaluty mamy zapisaną funkcję, która dostosowuje trudności wydobycia co 2 016 bloków (około 14 dni), w oparciu o ilość mocy obliczeniowej wdrożonej w sieci. Ma to na celu zapewnienie, że okres powstawania nowego bloku w następnym okresie pozostanie stały, czyli wyniesie około 10 minut. Kiedy  w sieci jest mniej koparek konkurujących ze sobą w celu rozwiązania problemów matematycznych, aby zdobyć kolejną nagrodę za zaszyfrowanie nowo utworzonego bloku, trudność spada; gdy w grze jest więcej maszyn, trudność wzrasta. Na podstawie tej zależności łatwo stwierdzić, że w ostatnim czasie ilość koparek w sieci BTC rośnie o to w zatrważającym tempie. Warto jednak pamiętać, że w dłuższej perspektywie ilość koparek może w zasadzie spadać, gdyż wraz z postępem technologicznym ich moc wzrasta. Co powoduje sytuację, gdzie mniej koparek może generować więcej mocy obliczeniowej.

Lokomotywa pędzi przed siebie

W tej chwili koparki kopią jak opętane. Górnicy kopiący BTC na całym świecie dokonywali obliczeń przy średniej 56,77 kwintylionowych hashy na sekundę (EH / s) w ciągu ostatnich tygodni, według strony BTC.com. Podobnie dane z blockchain.info pokazują również, że łączna moc obliczeniowa sieci Bitcoina wynosiła około 66 EH / s od 22 czerwca, przewyższając rekord z 61,86 EH / s, i zwiększył się ponad dwukrotnie od grudnia 2018 r., kiedy moc obliczeniowa spadła do zaledwie 31 EH / s przy spadku ceny Bitcoina. Zakładając, że cała ta dodatkowa moc obliczeniowa pochodzi z najbardziej rozpowszechnionego sprzętu, jakim jest AntMiner S9, który wykonuje obliczenia ze średnią szybkością 14 Tera hasha na sekundę (TH / s), sugeruje to, że prawdopodobnie ponad 2 miliony urządzeń górniczych zostało podłączonych do sieci w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Chińczycy dopiero się rozkręcają

Takie zainteresowanie i alokacja mocy obliczeniowej do BTC pojawia się w czasie, gdy farmy górnicze w Chinach, zwłaszcza w górzystym południowo-zachodnim krańcu kraju, stopniowo stopniowo podłączają sprzęt z powrotem z nadzieją na owocne żniwa. Według raportu opublikowanego przez firmę badawczą Coinshare, na początku czerwca 50 procent światowej mocy obliczeniowej najpopularniejszej kryptowaluty znajdowało się w chińskiej prowincji Syczuan. Należy jednak pamiętać, że w tym roku nadejście pory deszczowej na południowym zachodzie Chin zostało opóźnione o prawie miesiąc w porównaniu z poprzednimi latami. W rezultacie niektóre lokalne kopalnie używały jedynie mniej niż połowę swoich całkowitej mocy w ciągu ostatniego miesiąca.

Xun Zheng, dyrektor generalny operatora farmy górniczej Hashage z siedzibą w Chengdu, który jest właścicielem kilku obiektów w południowo-zachodnich prowincjach Chin, powiedział, że od początku maja w okolicy nie było deszczu przez ponad 20 dni, co było „niezwykłe”:

W ostatnich latach zwykle zaczyna padać nieprzerwanie przez cały maj, więc elektrownie wodne zwykle mają wystarczającą ilość zasobów wodnych na początku czerwca. Z powodu tegorocznych opóźnień moja firma działała tylko przy 40 procentach mocy. A warto wspomnieć, że może pomieścić ponad 200 000 górników ASIC. Ale w miarę jak deszcz pojawiał się stopniowo w ciągu ostatnich dwóch tygodniach, odsetek podłączonych koparek wzrósł do ponad 60 procent. Pamiętajmy, że bez deszczu nie działają elektrownie, a bez nich nie mamy wystarczającej ilości prądu do zasilenia wszystkich maszyn.

Farmy górnicze w Chinach wcześniej szacowały, że łączna stopa mocy obliczeniowej w tym roku w szczycie pory deszczowej około sierpnia może przekroczyć próg 70EH / s. Oznacza to, że kolejne 300 000 jednostek maszyn górniczych może być dalej aktywowanych, przy założeniu, że wszystkie są modelami AntMiner S9 lub podobnymi. Te, które czekają na włączenie, będą również obejmować nowy kapitał w tym sektorze, taki jak Fundamental Labs z Szanghaju, który zainwestował 44 miliony dolarów w najwyższej klasy sprzęt górniczy, który zostanie uruchomiony już w krótce.

Wygląda więc na to, że żniwa już się zaczęły. Kto ciężej będzie teraz pracował, tym bogatszą będzie miał jesień życia.

Maciej Kmita

Youtube
Komentarze