Złoto, platyna, metale przemysłowe. Polimetaliczne bogactwo odkryte, ale rząd chce więcej biurokracji
Nigeryjska Agencja Badań Geologicznych (Nigerian Geological Survey Agency, NGSA) ogłosiła, że zweryfikowała odkrycie polimetalicznego pasa surowcowego w centralnej części kraju. Bogate złoża zawierające m.in. złoto, platynę, miedź, nikiel, lit i metale ziem rzadkich zlokalizowano w stanie Kaduna (nieco na północ od Abudży).
Jak przyznali półgębkiem przedstawiciele władz, odkrycia dokonał podmiot prywatny, choć – jak dodali – przy „wsparciu” państwowych agencji. Nie wdawali się jednak w szczegóły na temat tego „wsparcia”, co sugeruje, że rola czynników państwowych w doprowadzeniu do tego odkrycia była, oględnie mówiąc, symboliczna, zaś lwią część pracy wykonała prywatna firma. Steron Mining and Company Limited, bo o niej tu mowa, pierwotnie zajmowała się eksploatacją złóż granitu. Prowadzone przez nią prace obejmowały ekstensywne działania poszukiwawcze, odwierty oraz kompleksowe mapowanie geologiczne.
Polimetaliczna okazja
Dane uzyskane w toku tych prac pozwoliły stwierdzić, że złoża w Kadunie charakteryzuje się wysoką koncentracją surowców strategicznych. Zwłaszcza litu – kluczowego składnika baterii do pojazdów elektrycznych – oraz metali ziem rzadkich, na które globalny popyt rośnie lawinowo. Wstępne szacunki wskazują, że jakość nigeryjskich rud litowych dorównuje standardom światowym, z kolei złoża niklu w Kano osiągają czystość do 90%, co eliminuje konieczność kosztownego rafinowania. Do tego dochodzą oferujące sowite zyski, a przy tym także niepozbawione roli przemysłowej metale szlachetne – złoto, platyna i miedź
Steron Mining and Company poinformowała, że łącznie odkryte złoża oszacowano na 94.8 miliona ton metrycznych wszystkich tych surowców. Złoża w Kadunie uzupełnia wcześniejsze odkrycia na terenie stanów Plateau, Oyo i Cross River, gdzie zidentyfikowano ponad sześć milionów ton rud monacytu, zawierających pierwiastki ziem rzadkich. Te dane, potwierdzone także przez US Geological Survey, umieszczają Nigerię w gronie państw o znaczących, nieeksploatowanych dotąd zasobach surowców krytycznych dla przemysłu zaawansowanych technologii oraz energetyki.
I to akurat w chwili, gdy popyt na źródła dostaw takich surowców jest najbardziej intensywny od dawna, w związku z działaniami Chin w tym sektorze. ChRL, która przez ostatnie dwie dekady wypracowała sobie dominującą pozycję na tym rynku, od miesięcy nakłada kolejne restrykcje eksportowe, dusząc światowe rynki.
Toksyczna chciwość polityków
Wydawać by się zatem mogło, że odkrycie będzie doskonałą wiadomością dla Nigerii i tamtejszej ekonomii. Niestety, reakcje nigeryjskich władz, jakkolwiek nie zaskakujące, są raczej dalekie od zachęcających. Rząd ogłosił odkrycie w czasie piątego szczytu African Natural Resources and Energy Investment Summit 2026 w Abudży. Władze, które nie kryją entuzjazmu wobec perspektywy dywersyfikacji gospodarki – od dekad zależnej od wydobycia ropy – upatrują szansy na tę dywersyfikację w… wydobyciu, tyle że tym razem metali.
Same działania i plany władz, również zaanonsowane w toku owego szczytu, mogą jednak tę szansę perfekcyjnie zaprzepaścić. Jak bez ogródek zapowiedzieli oficjele, reakcją władz na odkryte złoto, platynę czy lit będzie raptowne zaostrzenie polityki wobec sektora wydobywczego i seria restrykcji. Przedstawiciele rządu twierdzą, że głównym problemem sektora wydobycia surowców jest zbyt słaby reżim kontrolny nad firmami górniczymi – oraz, w domyśle, zbyt niewielka część przychodów tych firm trafiająca do kiesy państwowej.
Warto przy tym zauważyć, że wpływy do budżetu z wydobycia minerałów w przeciągu raptem kilku lat wzrosły z 6 do ponad 70 mld nair – co jednak w optyce polityków z Abudży jest dowodem na to, że mogą oni wycisnąć z branży jeszcze więcej. Planują zatem, lub już wdrażają, zaostrzenie procedur licencyjnych, zintensyfikowane kontrole, zwiększone wymogi biurokratyczne, podwyższone opłaty licencyjne oraz rozbudowę systemu podatków i tantiem. Rząd chce także w ogóle uniemożliwić działalność na tym rynku mniejszym podmiotom, pozostawiając na nim wyłącznie dużych potentatów.
„Zatrute” złoto z Afryki
W efekcie, zamiast tworzyć sprzyjające warunki dla inwestorów, władze koncentrują się na maksymalizacji własnych wpływów, które mogą nigdy nie nadejść, i utrudnianiu dostępu do rynku nowym podmiotom prywatnym. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że dla rządu faktyczna dywersyfikacja gospodarki jest jedynie chwytliwym hasłem. Słowem, rządowa reakcja wpisuje się w najgorsze afrykańskie tradycje prawno-administracyjne, przesiąknięte duchem państwowej kleptokracji – i grozi „zaoraniem” całego odkrycia w Kadunie, jeszcze zanim pierwsze wydobyte tam rudy trafią do obróbki.
„Reforma” sektora wydobywczego poprzez dokręcanie regulacyjnej śruby oraz zasypanie wydobywców biurokratycznymi obciążeniami stoi oczywiście w rażącej sprzeczności z faktem, że to prywatna inicjatywa, a nie państwowe instytucje doprowadziły do odkrycia wartych miliardy złóż. Chciwość fiskalna oraz agresywny reżim kontrolny ma zaś wszelkie szanse odstraszyć inwestorów i kapitał inwestycyjny – niebezpodstawnie, biorąc pod uwagę doświadczenia firm górniczych w regionie (zwłaszcza tych wydobywających złoto w pobliskich krajach takich jak Mali czy Burkina Faso).
