Reżim wywłaszcza kopalnię złota – ale inwestorów chętnych finansować kolejne nie brakuje. Co z nauką na błędach?

Reżim wywłaszcza kopalnię złota – ale inwestorów chętnych finansować kolejne nie brakuje. Co z nauką na błędach?

Rząd Burkina Faso poinformował australijską spółkę górniczą West African Resources Ltd., że zamierza „zwiększyć swój udział” w akcjonariacie tamtejszej kopalni złota w Kiaka. Wszystko wyglądałoby normalnie – ot, władze chcą zainwestować w przemysł wydobywczy – gdyby nie fakt, że wojskowy reżim sprawujący władzę w tym kraju nie ma zamiaru za te akcje płacić. Planuje je przejąć na podstawie dekretu – czyli po prostu zrabować.

Kopalnia Kiaka, położona w regionie Centre-Est, zajmuje obszar około 54 kilometrów kwadratowych. Produkcję uruchomiono tam w czerwcu 2025 roku, gdy West African Resources Limited posiadała 85 proc. udziałów, a państwo 15 proc. Już w sierpniu 2025 roku władze dopuściły się pierwszego wymuszenia, żądając podniesienie udziału państwa z 10 proc. do 15 proc. bez żadnej odpłatności, wyceniając dodatkowe 5 proc. na 33,4 miliona dolarów amerykańskich. Najwyraźniej przejęcie to zadziałało stymulująco na chciwość władz, planują one bowiem dalsze wywłaszczanie kopalni, nawet bez udawania, że chodzi o cokolwiek innego.

Teraz bowiem władze – za „prawną” podstawę mając jedynie dekret Rady Ministrów – domagają się kolejnych 25 proc. akcji. Też nie płacąc ani centa (no, franka CFA). Na skutek wspomnianego dekretu West African Resources wstrzymała notowania akcji na Australijskiej Giełdzie Papierów Wartościowych do 21 kwietnia 2026 roku lub do czasu przygotowania aktualizacji dla rynku. Oczekiwana roczna produkcja Kiaka wynosi od 240 tysięcy do 280 tysięcy uncji złota. Spółka zakłada, że w 2026 roku osiągnie łączną produkcję na poziomie od 430 tysięcy do 490 tysięcy uncji, przy kosztach utrzymania poniżej 1900 dolarów za uncję.

Ukraść kopalnię – trudniejsze niż się wydaje

Sytuacja w Burkina Faso nie stanowi precedensu w Afryce Zachodniej. W sąsiednim Mali junta wojskowa w listopadzie 2024 roku zawłaszczyła kompleks górniczy Loulo-Gounkoto należący do Barrick Gold, gdy ten kanadyjski wydobywca nie zgodził się na niedorzeczne żądania władz dotyczące „podziału zysków” (a w praktyce ich konfiskaty) z tej największej na świecie kopalni złota. Malijskie formacje zbrojne wdarły się do kopalni i zrabowały przechowywane tam złoto, wywożąc je w nieznanym kierunku, a marionetkowy sąd podporządkowany reżimowi powołał rządowego zarządcę obiektu.

Barrick Gold zawiesił wówczas działalność operacyjną kopalni, co spowodowało spadek rocznych przychodów z obiektu z około 900 milionów dolarów – do zera. W ciągu następnych miesięcy władze Mali wielokrotnie deklarowały, że same wznowią działalność kopalni, przebąkiwano także o pozyskaniu rosyjskich inwestorów – żadna z tych inicjatyw nie doprowadziła jednak do wznowienia produkcji. W czerwcu 2025 roku Barrick Gold odpisał Loulo-Gounkoto jako stratę w raporcie dla akcjonariuszy i wszczął międzynarodowe postępowanie arbitrażowe przeciwko Mali.

Dopiero w listopadzie 2025 roku strony zawarły niechętne i nieufne porozumienie – na mocy którego kompleks wrócił pod kontrolę operacyjną Barrick Gold. Spółka wycofała pozew arbitrażowy, a Mali umorzyło wszystkie postępowania karne, zwolniło pracowników spółki przetrzymywanych jako zakładników oraz przywróciło pełną kontrolę nad obiektem. Barrick Gold zaakceptował przy tym regulacje górnicze z 2023 roku, choć szczegóły podziału zysków pozostały niejasne ze względu na dyskrecjonalny charakter tych przepisów.

Pokusa afrykańskiego złota aż tak nieodparta?

Pomimo udokumentowanego wstrzymania prac w Loulo-Gounkoto i utraty setek milionów dolarów przychodów rocznie, a także mimo dekretu dotyczącego Kiaka, w obu tych afrykańskich krajach – bogatych w złoża złota, jednak wyjątkowo niestabilnych politycznie i nader często rządzących przez zbrodnicze reżimy – pojawiają się nowi lub dotychczasowi inwestorzy chętni nadal inwestować w tamtejsze kopalnie.

W Mali zaledwie w zeszłym tygodniu (18 kwietnia) indyjski biznesmen Gagan Gupta, działając poprzez rodzinny fundusz Eagle Eye Asset Holdings, podpisał umowę o wartości 120 milionów dolarów na finansowanie projektu Sanankoro spółki Cora Gold w południowym Mali. Umowa obejmuje klauzule, w ramach którego Eagle Eye nabywa około 30 proc. przyszłej produkcji złota po cenie równej 20 proc. ceny spot. W październiku 2025 roku ten sam podmiot zobowiązał się do sfinansowania projektu Kobada spółki Toubani Resources na kwotę 216 milionów dolarów, z docelową roczną produkcją 162 tysięcy uncji złota po uruchomieniu.

Władze Mali zawarły ponadto ugody z innymi spółkami górniczymi, w tym Resolute Mining i B2Gold, co umożliwiło kontynuację ich działalności pomimo wcześniejszych sporów o podatki, tantiemy i warunki własnościowe. Z kolei w Burkina Faso West African Resources Limited, mimo niepewnej i niejasnej sytuacji związanej z dekretem w sprawie Kiaka, zapowiedziała dalsze inwestycje w eksplorację oraz utrzymanie planowanego wzrostu produkcji w 2026 roku. O ile oczywiście miejscowa junta nie zapragnie zawłaszczyć i zrabować także i tego ostatniego.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!