Sztaby srebra znikają z magazynów. Odpływ fizycznego kruszcu z giełd – chaos podkopuje zaufanie rynku?

Sztaby srebra znikają z magazynów. Odpływ fizycznego kruszcu z giełd – chaos podkopuje zaufanie rynku?

Rynek metali szlachetnych odnotowuje nasilający się odpływ fizycznego srebra z magazynów giełdowych. W przeciągu ostatnich tygodni nasilał się trend, w wyniku którego w przeciągu niewiele ponad roku srebro zarejestrowane na giełdzie COMEX, głównym hubie obrotu tym metalem, spadło o ponad połowę. Zupełnie jakby nabywcy w coraz mniejszym stopniu darzyli zaufaniem kontraktowe zobowiązania – czego skądinąd, biorąc pod uwagę okoliczności, trudno im się dziwić.

Srebro przeżyło w tym roku istne wstrząsy – najpierw spekulacyjne szczyty cenowe z początkiem roku, rzędu 121,64 dolara za uncję następnie zaś gwałtowne (i celowo wywołane, jak chcą podejrzliwi) załamanie notowań o ponad jedną trzecią – po tym, jak giełda COMEX skokowo podniosła wymagane od inwestorów depozyty zabezpieczające do poziomu, który wymusił na wielu z nich szybką wyprzedaż. I tak się stało, zaś trend spadkowy trwał kolejne miesiące. W końcu października notowania tego kruszcu wspięły się chwilowo powyżej 57 dolarów, by w piątek, 30 października, stracić 6,3 procent i zamknąć się na poziomie 49,14 dolara.

W ten sposób osiągnęły roczne minimum cenowe. Do tego dochodziły także inne zawirowania – jak nominacja Kevina Warsha na prezesa Rezerwy Federalnej czy najnowsza wojna w Zatoce Perskiej wiosną tego roku, która przeorała globalne rynki towarowe. I choć w poniedziałek, 1 listopada, srebro znów odbiło o 2,5 procent w górę, do około 51 dolarów, to trudno tu mówić o trwałej zmianie trendu – mimo, że teoretycznie ten ma wszelkie podstawy do odbicia. Wszystko to ma bowiem miejsce pośród cały czas nierozwiązanego problemu strukturalnego niedoboru srebra na rynku. Oczywiście fizycznego – „papieru” bowiem nie brakuje…

Srebro tańsze, ale i tak coraz trudniej je dostać

Tymczasem niedobory te dają się coraz wyraźniej odczuć – i to również na samej COMEX. Zapasy zarejestrowane na tej giełdzie, czyli metal gotowy do rozliczenia kontraktów, stopniały z około 201 milionów uncji we wrześniu 2025 roku do 76,4 miliona w kwietniu 2026. Z kolei 29 października wynosiły 104,29 miliona. W tle tych spadków można było obserwować zjawisko odwrotne do tego notowanego wiosną ub.r. – od początku października z Nowego Jorku wywieziono bowiem do Londynu około 75 milionów uncji kruszcu, gdzie obecnie marże przewyższają te nowojorskie czy szanghajskie.

Niezależnie od lokalizacji, srebro fizyczne jest coraz trudniej dostępne – szósty z rzędu roczny deficyt sięga 46,3 miliona uncji. Prócz mało elastycznej podaży kopalń dochodzą do tego restrykcje na eksport, które od początku roku wprowadziły Chiny. Słowem, kontrakty na ten metal mogą być coraz trudniejsze do honorowania. Co prawda kupcy na nie nie zniknęli, a wprost przeciwnie – oparte na srebrze fundusze ETF dokupują metal na spadkach. Aktywa iShares Silver Trust wzrosły z 15 371,95 tony 14 października do 15 505,35 tony 20 października. W ciągu jednej sesji fundusze przejęły 5 milionów uncji przy cenie 55 dolarów.

To jednak w dużej mierze tzw. dip buying, czyli zakup spekulacyjny, korzystający z niskich cen, tyle że w wydaniu instytucjonalnym. Nie wpływa on natomiast na obserwowalną erozję zaufania do systemów dostaw, w związku z obawami, że nominalne notowania tracą bezpośredni związek z rzeczywistością magazynową.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!