Wcisnąć ludziom „papierowe” srebro. CME rozszerza obrót derywatami, celuje w prywatnych inwestorów

Wcisnąć ludziom „papierowe” srebro. CME rozszerza obrót derywatami, celuje w prywatnych inwestorów

Chicago Mercantile Exchange zachwala swoje nowe paciorki produkty inwestycyjne! Od 11 września tego roku CME Group uruchamia obrót kontraktami futures opiewającymi na sztabki srebra wagomiaru 100 uncji. Obrót ten dostępny będzie całodobowo, siedem dni w tygodniu. W ten sposób srebro dołączy do już działającej, całodobowej oferty CME w odniesieniu do złota. Tyle, że intencje giełdy ciężko uznać tutaj za czyste.

Nowa usługa reklamowana jest jako dostosowana przede wszystkim do wymagań indywidualnych inwestorów. CME „celuje” w prywatnych nabywców, kusząc ich dostępem do mniejszych, bardziej dostosowanych pod względem wartości kontraktów, idealnych dla portfeli o bardziej ograniczonych środkach. Giełda chwali się przy tym rekordowymi obrotami: w pierwszej połowie 2026 roku dzienny obrót kontraktami na srebro sięgnął 50 mld dolarów, a 100-uncjowe kontrakty, wprowadzone w lutym, osiągnęły średnią dzienną wolumen 17,8 tys. sztuk. Atrakcyjność oferty ma wynikać z możliwości handlu o każdej porze, co – w teorii – pozwala lepiej reagować na globalne wahania cen i „zarządzać ryzykiem” w czasie rzeczywistym.

Drodzy klienci, inwestujcie w srebro…

Tyle, że pod tym optymistycznym blichtrem skrywają się wnioski, którymi giełda woli się nie chwalić. Wspomniane rekordowe wolumeny – średnio 50 mld dol. dziennie w kontraktach na srebro – generowane są głównie przez lewarowane pozycje inwestorów instytucjonalnych, którzy w większości przypadków nigdy nie zamierzają domagać się fizycznej dostawy. Co jednak, gdyby ktoś tego zażądał? Najpewniej cała inwestycyjna idylla rozwiałaby się. Derywaty, kontrakty futures i inne „papierowe” formy inwestycji w srebro to w istocie puste zobowiązania: na giełdzie COMEX na jedną fizyczną uncję kruszcu przypada nawet 356 „papierowych” zobowiązań kontraktowych. Który z 356 wierzycieli dostałby tę uncję, gdyby wszyscy zażądali dostawy?

Obecnie zarejestrowane zapasy COMEX, czyli srebro rzeczywiście gotowe do przekazania formalnemu właścicielowi, pokrywają zaledwie 14% otwartych pozycji futures. W szczytowym momencie bieżącego roku tzw. open interest dla pojedynczego kontraktu sięgał 528 mln uncji przy zaledwie 113 mln uncji srebra możliwego do dostarczenia. W efekcie cały system działa zatem tylko dlatego, że 97–99% kontraktów jest rozliczanych gotówkowo lub rolowanych, a nie realizowanych fizycznie. Gdy na początku b.r. cena srebra wystrzeliła do 121 dol. za uncję, fala żądań fizycznych dostaw sparaliżowała wówczas rynek. CME zareagowała wówczas podwyżką wymaganych depozytów zabezpieczających o 10% oraz tajemniczą „awarią systemów chłodzenia” w głównym centrum danych. Cena załamała się o 47% w ciągu kilku godzin – co zniechęciło do żądania dostaw. Rynek odetchnął.

Jelenie do oskubania z pieniędzy – pilnie poszukiwani

Sytuacja ta może się jednak powtórzyć w dowolnym momencie. W tym kontekście reklamowanie takiej oferty inwestorom indywidualnym nabiera bardzo cynicznego wymiaru. Prywatni inwestorzy, dysponujący ograniczonym kapitałem i dostępem do informacji, musieliby bowiem konkurować z funduszami hedgingowymi i bankami inwestycyjnymi, które dysponują zautomatyzowanymi narzędziami inwestycyjnymi, często wspieranymi przez AI, oraz insiderską wiedzą o rynku. Co gorsza, kupując „papierowe” srebro, akceptują instrumenty pozbawione realnego zabezpieczenia – zobowiązania, których spełnienie wymagałoby wykopania z ziemi więcej metalu, niż faktycznie istnieje w obrębie całego rynku COMEX.

Gdyby kiedykolwiek znów doszło do masowego żądania fizycznych dostaw, system rozpadłby się natychmiast – pozostawiając indywidulanych inwestorów z nic nie wartymi zapisami w księgach rozrachunkowych. CME nie może nie zdawać sobie z tego sprawy. Dlatego też poszukiwanie źródła płynności w oszczędnościach gospodarstw finansowych – tak, by te posłużyły jako zderzak absorbujący lewarowane aktywa bez pokrycia, wyprzedawane przez traktowanych preferencyjnie inwestorów instytucjonalnych – jawi się jako legalne co prawda, ale obłudne szalbierstwo. Zaś zachwalanie nowej oferty jako „dostosowanej do potrzeb” prywatnych inwestorów brzmi wręcz szyderczo.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!