Poważny projekt w niepoważnej oprawie medialnej. Rafineria kruszcu ma zmienić stan finansowy kraju
Burkina Faso ogłosiła uruchomienie krajowej rafinerii złota. Inwestycja ta – jeden z najpoważniejszych projektów gospodarczych, jakie tam podjęto – ma na celu zatrzymać w kraju zyski z wydobycia bogatych złóż tego kruszcu oraz doprowadzić do jego uniezależnienia od zagranicznych zakładów w kwestii przetwarzania urobku.
To ostatnie – prócz naturalnie wpływów budżetowych, jak zawsze zbyt szczupłych – jest szczególnie ważne dla rządzącej tam junty wojskowej, która objęła tam władzę w wyniku zamachu stanu w 2023 roku. Otwarcie rafinerii zostało zatem zainaugurowane przez kapitana Ibrahima Traoré, lidera junty (kapitana – bowiem wbrew swoistej lokalnej tradycji, po przejęciu władzy nie przyznał on sobie wyższego stopnia wojskowego, teoretycznie pozostając przy swej relatywnie niskiej szarży).
Instalacja ta, co zapewne nie dziwi, to pierwszy tego typu zakład w historii kraju. Burkina Faso – znana niegdyś jako Górna Wolta – uchodzi bowiem za jedno z uboższych, a tym bardziej słabo uprzemysłowionych państw regionu, i to nawet jak na realia Afryki. Instalacja, zlokalizowana w stolicy kraju, Wagadugu, dysponować ma zdolnością przerobową rzędu 164 ton koncentratu złota rocznie. W perspektywie przyszłości planuje się rozbudowę do 515 ton rocznie.
Inwestycją kierował państwowy monopolista kruszcowy, firma National Precious Metals Company (Sonasp). Budowę zakładu rozpoczęto w 2023 roku, zaś koszt inwestycji opiewa jak dotąd na ponad 11 miliardów franków CFA (ok. 19 milionów dolarów). Co warto zauważyć – zdolności przerobowe zakładu znacząco przewyższają krajową produkcję złota. Sugeruje to, że obiekt zaprojektowano jako regionalne centrum przetwórcze dla całego, zasobnego w złoto Sahelu, nie tylko kruszcu pochodzącego z samej Burkina Faso.
Junta chce złota i pieniędzy
Wydobycie złota odpowiada za ponad 70% wartości eksportu Burkina Faso i plasuje kraj na siódmym miejscu wśród producentów kruszcu w Afryce. W myśl oficjalnych danych wydobywa ona 94 ton rocznie (inne szacunki podają jednak poziom raptem 50–60 ton. Zdecydowaną większość operacji wydobywczych prowadzą tam międzynarodowe firmy górnicze, które kierowały koncentrat kruszcu do istniejących rafinerii poza granicami Burkina Faso.
To jednak, zdaniem rządzącej junty, ograniczało lokalne wpływy do (i tak niemałych) opłat koncesyjnych i podatków od wydobycia. Po przejęciu przez siebie rządów autorytarne władze wojskowe zaczęły zatem arbitralnie zmieniać warunki istniejących umów, ostro „zwiększając udział państwa w zyskach”, wywłaszczać niektórych wydobywców oraz narzucać wymóg przetwarzania części produkcji na miejscu. Wszystko to, aby napełnić budżet pieniędzmi, które junta – patrząc na teoretyczną wartość wydobywanego tam kruszcu – postrzega jako łatwe do przechwycenia
Budowa bazy przetwórczej na miejscu wymaga jednak dostępu do rozwiązań technologicznych i przemysłowych. Czyli wszystkiego tego, do czego dostęp Burkina Faso może w efekcie fiskalistycznych zapędów władz utracić – na co wskazują niedawne, bardzo podobne pod względem scenariusza i warunków doświadczenia z pobliskiego Mali.
