Państwo w akcji: rząd chce zakazać wszystkim nie-prześledzonego złota, bo niektórzy omijają podatki
Japońskie Ministerstwo Finansów, w reakcji na nieskuteczność służb celnych w egzekwowaniu niepopularnego podatku, chce rozszerzenia uprawnień tychże służb. Chodzić ma tu o możliwość śledzenia złota na każdym etapie jego obecności w obiegu finansowym, a także zakazu wywozu złota, którego pochodzenie i łańcuch dostaw nie zostaną udokumentowane w sposób gwarantujący urzędnikom pełną kontrolę. Co gorsza, restrykcje te mają objąć wszystkie podmioty handlujące kruszcem, niezależnie od skali operacji. W ten sposób państwo, w imię własnego profitu podatkowego, pogrąża rynek w odmętach biurokratycznych ciężarów.
Zupełnie nietypowo jak na z reguły lodowcowe tempo postępowania procedur legislacyjnych, Ministerstwo Finansów Cesarstwa Japonii chce wdrożenia nowelizacji prawa celnego i towarzyszących mu rozporządzeń już w roku fiskalnym 2027 r. Propozycje (oczywiście w eufemistycznym rozumieniu tego słowa) trafią do rządowego panelu ekspertów w listopadzie, a zmiany mają być gotowe do końca roku. Celem jest ograniczenie przypadków migania się od zapłaty uciążliwego i niepopularnego podatku konsumpcyjnego od złota, dokonywanych przez co bardziej kreatywnych uczestników rynku, a także wyłudzeń zwrotu realnie niezapłaconego podatku. Do tego dochodzi też przemyt, też coraz bardziej popularny.
Mechanizm, w którym zdążyły się już nawet wyspecjalizować niektóre działające w Japonii grupy przestępcze, jest bardzo prosty – ale kosztowny i uciążliwy dla państwa, które ową uciążliwość i koszty najwyraźniej zapragnęło przerzucić na szarego przedsiębiorcę, wcale niekoniecznie mającego cokolwiek wspólnego z przestępczością. Złoto wwożone jest do Japonii z pominięciem 10-procentowego podatku konsumpcyjnego, sprzedawane krajowym rafineriom w cenie z tym podatkiem, a następnie – formalnie z przeznaczeniem na eksport, a zatem ze zwolnieniem z podatku – wysyłane za granicę, gdzie eksporter „odzyskuje” podatek.
Skala tej działalności bez wątpienia robi wrażenie. Wedle danych japońskiego fiskusa, w latach 2023–2025 wykryto kilkaset przypadków niezgłoszonego eksportu złota o łącznej wartości przekraczającej 12 miliardów jenów. Tylko w 2025 r. oficjalny import złota do Japonii wyniósł 10 ton, eksport zaś… 228 ton (to wszystko w kraju, który ma bardzo niewiele własnych złóż metali szlachetnych). Wartość eksportu sięgnęła rekordowych 3,78 bln jenów (ok. 23,9 mld dolarów), czterokrotnie więcej niż pięć lat wcześniej, przy wzroście wolumenu o 50 proc. Jedyna komercyjna kopalnia, Hishikari, daje ok. 4 ton rocznie.
Ministerstwo Finansów czuwa
Luki nie da się wytłumaczyć inaczej niż szmuglem. Tyle, że lekarstwo może być jeszcze gorsze niż choroba. Według projektu, który napisali w egoistycznym interesie własnej instytucji urzędnicy resortu finansów, eksporterzy i podmioty obracające kruszcem będą zobowiązani do przedstawienia dokumentacji potwierdzającej legalne nabycie złota, w tym certyfikatów pochodzenia oraz zapisów transakcyjnych obejmujących co najmniej poprzednie dwa ogniwa łańcucha. Brak takich danych skutkować będzie blokadą wysyłki poza granice kraju.
Przepisy dotyczą zarówno złota w formie sztabek i monet, jak i produktów jubilerskich o wysokiej zawartości czystego metalu. Nie przewidują wyjątków dla małych handlarzy ani dla transakcji poniżej dowolnej wartości progowej, choćby bardzo niskiej. W praktyce oznacza to, że każdy eksporter musi dysponować systemem śledzenia, który rejestruje numer seryjny, datę nabycia, kontrahenta oraz potwierdzenie zapłaty podatku. Koszty wdrożenia takich procedur ponoszą wszyscy uczestnicy rynku, niezależnie od tego, czy wcześniej uczestniczyli w nieprawidłowościach podatkowych, czy nie.
Projekt nie zawiera także mechanizmów kompensacyjnych ani uproszczonych procedur dla podmiotów o niskim ryzyku. Co oczywiste, w praktyce koszty tego systemu niemal na pewno okażą się nie do udźwignięcia dla wielu (o ile nie większości) mniejszych firm – co oznacza ich upadek lub zmianę działalności. To z kolei z bardzo wysokim prawdopodobieństwem przełoży się tak na znacząco wyższe ceny złota dla konsumentów, jak i skokową kartelizację sektora lub wręcz wykształcenie się oligopolu. To ostatnie samo w sobie będzie kolejnym czynnikiem jeszcze bardziej sprzyjającym wzrostowi cen oraz, co za tym idzie, spadkowi popytu.
W efekcie japońskie Ministerstwo Finansów, tak łase na 10-procentowy podatek konsumpcyjny od złota, zamiast zwiększenia wpływów może realnie odnotować ich zmniejszenie – zwiększając za to skalę przemytu, który niemal na pewno w takiej sytuacji rozkwitnie. Brak jednak sygnałów, by przedstawiciele resortu brali taką ewentualność pod uwagę. Zawsze można przecież przeforsować kolejne zaostrzenie albo kolejną podwyżkę danin.
