Kopalnie złota czekają, rząd zachęca inwestorów. Problem? Ktoś już te kopalnie okupuje

Kopalnie złota czekają, rząd zachęca inwestorów. Problem? Ktoś już te kopalnie okupuje

W cieniu starań o renesans krajowego wydobycia naftowego – w wyniku których eksport ropy z tego kraju osiągnął ostatnio rekord niewidziany od siedmiu lat – władze Wenezueli dążą też do zagospodarowania także złóż złota i innych bogactw naturalnych. A tych kraj ten ma niemało – tyle, że aż do niedawna było to niemożliwe. Niestety, władze, inwestorzy i Wenezuela jako taka mają kolejny, i bardzo istotny problem.

Jak wiadomo, Wenezuela, kraj dysponujący największymi udokumentowanymi rezerwami ropy na świecie, od lat borykała się z problemem niewykorzystanego potencjału górniczego. I to pomimo faktu, że – dzięki tragicznym „osiągnięciom” gospodarczym polityki boliwariańskiego socjalizmu realizowanej przez Hugo Chaveza i Nicolása Maduro – wydobycie i eksport surowców były w praktyce jedynym i podstawowym źródłem dochodów państwa i całego kraju.

Po obaleniu Maduro nowe władze, kierowane przez „tymczasową” prezydent Delcy Rodríguez, intensywnie dążą do zmiany tej sytuacji, na powrót otwierając Wenezuelę dla prywatnego kapitału i obiecując stabilizację gospodarczą. Inwestorzy w dużej mierze zareagowali entuzjazmem (pomimo zdrowej nieufności niektórych koncernów naftowych), widząc w nowym otwarciu w Caracas szansę na dostęp do bogatych zasobów. surowców strategicznych.

Z kolei Wenezuela aktywnie stara się o ich entuzjazm zabiegać – nie tylko ze względu na same krótkoterminowe korzyści finansowe, ale też przede wszystkim dlatego, że kraj ten od dawna nie był w stanie efektywnie wydobywać ani eksportować swoich zasobów na większą skalę. Brakuje mu to tego tak technologii, jak i infrastruktury – ta, która była, została w dużej mierze „zajechana” w toku dekad rabunkowej eksploatacji i skrajnie niekompetentnego zarządzania przez politycznych działaczy.

Kopalnia „zajęta”

Pośród tych zasobów, których wydobycie rząd Rodríguez chciałby wznowić, jest i złoto. Tutaj jednak jest pewien bynajmniej nie mały problem – otóż kopalnie tego kruszcu w Wenezueli wcale nie są opuszczone. A wprost przeciwnie. Od 2011 roku, gdy Hugo Chávez zawiesił wszystkie koncesje górnicze i wyrzucił z kraju zagraniczne firmy wydobywcze, rabując ich mienie, kontrolę nad wydobyciem nieformalnie, ale na szeroką skalę przejęli przestępcy.

Zbrojne grupy rebelianckie, transgraniczne kartele, kolumbijskie oddziały partyzanckie czy lokalne gangi obsadziły wywłaszczone kopalnie i porzucony sprzęt, z którym boliwariańscy socjaliści Cháveza nie wiedzieli, co zrobić. Co istotne, grupy takie jak Tren de Aragua, Tren de Guayana czy Ejército de Liberación Nacional nie tylko zarządzają kopalniami, ale także szlakami transportowymi, centrami przeróbki i samymi pracownikami.

Szacuje się, że 90% realnej produkcji złota, które wydobywa dziś Wenezuela, dokonywana jest pod kontrolą przestępczą i trafia na eksport przez nieformalne kanały – co czyni każdą próbę legalnej inwestycji ryzykowną. Łagodnie mówiąc.

Nowe prawo górnicze, ta sama Wenezuela

Co istotne, w przypadku Wenezueli trudnym zadaniem może być nawet zdefiniowane, co dokładnie oznacza nielegalne wydobycie i nieformalne kanały. Reżim Cháveza i Maduro przez dekady aktywnie współpracował bowiem z organizacjami przestępczymi, nie tylko realizując z nimi wspólne przedsięwzięcia (w tym przerzut narkotyków), ale nawet wykorzystując gangi ulicznych bandytów – niesławnych colectivos – jako narzędzie represji wobec opozycji i własnych obywateli.

Realia wydobycia tego złota przedstawiają mało optymistyczny obraz. Jest to system oparty na terrorze i przemycie. Syndykaty, takie jak Las Claritas, pobierają „podatki” od górników i handlarzy w zamian za „ochronę”, nazywaną eufemistycznie „vacunas”. Lokalne społeczności żyją w warunkach zbliżonych do współczesnego feudalizmu, a większość złota trafi do rąk nielegalnych przestępców, skorumpowanych elit rządowych lub jest przemycana za granicę przez Brazylię i Kolumbię.

W kwietniu tego roku Wenezuela przyjęła nowe przepisy górnicze, które znoszą zakaz inwestycji zagranicznych w strategicznych surowcach. Nie rozwiązuje to jednak problemu symbiozy między nielegalnym wydobyciem a korupcją na szczeblu państwowym. Niektórzy obserwatorzy ostrzegają, że otwarcie sektora dla zagranicznych inwestorów może jedynie umocnić istniejące struktury przestępcze, zamiast je zwalczać – zwiększenie eksportu złota zwiększy bowiem napływ funduszy.

A trafią one… do wiadomo kogo.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!