Dawne epicentrum gorączki złota znosi wszelkie podatki od kruszcu – i umożliwia płatności w metalu
Alaska – której historia nierozerwalnie związana jest z poszukiwaniami złota – właśnie podjął znaczący krok w kierunku powrotu do tradycyjnych walut. Pod sam koniec maja br. weszła tam w życie ustawa HB 1/SB 162, która znosi wszelkie lokalne podatki od zakupu złota i srebra (lokalne, tj. nakładane przez hrabstwa lub miasta, stanowych bowiem i tak nie ma), a także dekretuje ich status jako konstytucyjnego środka pieniężnego, którego wykorzystanie w roli monetarnej jest chronione przez władze stanowe.
Inicjatywa, zgłoszona przez stanowego reprezentanta Kevina McCabe’a i takiegoż senatora Mike’a Cronka, spotkała się z szerokim poparciem zarówno lokalnych aktywistów, jak i organizacji krajowych, takich jak Sound Money Defense League i Money Metals Exchange. Szacuje się, że roczne koszty dla lokalnych władz wyniosą między 80 000 a 95 000 dolarów, rozłożone na 152 lokalne jednostki podatkowe – słowem, uznano, że Alaska niemal nie odczuje w budżecie tych „strat” (jeśli za „stratę”) można uznać pozostawienie pieniędzy w kieszeniach ich pierwotnych właścicieli).
Za to efekty mogą być znaczące, jeśli uda się pobudzić rynek kruszców w tym stanie. Ustawa nie tylko zwalnia kruszce od podatków, ale także zleca Komitetowi Budżetowemu i Audytowemu Legislacji zbadanie możliwości akceptowania złota i srebra jako środka płatniczego przyjmowanego w ramach zobowiązań publicznych, w tym płatności stanowych podatków i opłat. Innymi słowy – po prostu uznać je jako oficjalny pieniądz (warto wspomnieć, że amerykańska konstytucja definiuje pieniądz jako „środek spłaty długów i zobowiązań”, w tym tych podatkowych).
Stan, co wyrósł na złocie
Alaska od zawsze uchodziła za miejsce stanowiące synonim bogactw naturalnych – i niebezpodstawnie, choć dziś najwięcej środków dostarcza tam eksploatacja ropy i węglowodorów. Za to gospodarczy i cywilizacyjny rozwój tego stanu w dużej mierze ukształtowała gorączka złota w II połowie XIX wieku. Odkrycie złota w Klondike w 1896 roku zapoczątkowało masową migrację poszukiwaczy fortuny, którzy, drogą via Alaska, udawali się także do pobliskiego kanadyjskiego Yukonu. Jak zwykle, niewielu poszukiwaczy faktycznie zdobyło bogactwa – ale per saldo, obszary te rozpoczęły gwałtowny rozwój.
W ciągu zaledwie kilku lat populacja regionu wzrosła z kilku do trzydziestu tysięcy osób (jak na tak odległe miejsce – całkiem dużo), a miasta takie jak Nome czy Fairbanks przeobraziły się z niewielkich osiedli w ważne ośrodki gospodarcze. Gorączka złota nie tylko przyspieszyła rozwój infrastruktury i handlu, ale także trwale wpłynęła na strukturę społeczną i kulturową Alaski. Do dziś wydobycie złota pozostaje istotnym elementem lokalnej gospodarki, a historia ta jest żywo obecna w tożsamości stanu. W istocie to aż dziwne, że Alaska znosi obciążenia podatkowe wobec kruszców dopiero teraz.
Alaska się obudziła
Warto bowiem wspomnieć, że stan ten będzie zaledwie kolejnym z rosnącego grona amerykańskich stanów, które systematycznie usuwają bariery podatkowe dla obrotu kruszcami szlachetnymi – a w licznych przypadkach nie ograniczają się do tego. W ostatnich latach 11 z nich – w tym Teksas, Utah, Oklahoma i Floryda – posunęło się o krok dalej, uznając złoto i srebro za legalny środek płatniczy. Teksas wprowadza ponadto system elektronicznych płatności opartych na kruszcach, który ma zadebiutować w 2027 roku. Podobny system, choć nie na taką skalę, już w lipcu tego roku uruchomi Floryda.
Ma to umożliwić użycie złota i srebra do regulowania długów czy wnoszenia opłat i podatków, pod warunkiem spełnienia odpowiednich standardów czystości (99,5% dla złota i 99,9% dla srebra). Inne stany, takie jak Kansas, Indiana czy Tennessee, również pracują nad podobnymi rozwiązaniami, a ich motywacją jest nie tylko ochrona obywateli przed pogłębiającą deprecjacją dolara, ale także powrót do konstytucyjnych zasad, według których stany mogą uznawać wyłącznie złoto i srebro za legalny środek płatniczy.
Kiedy pożegnanie z dolarem?
Z amerykańską konstytucją w osobliwy sposób koresponduje natomiast Rezerwa Federalna (która notabene istnieje dopiero od 1913 r. – wcześniej Ameryka obywały się bez niej) i jej fiducjarny, inflacyjny dolar. Dopóki ten ostatni stanowił mocną, uznawaną walutę, a USA rozwijały się przemysłowo, ten stan jednak w dużej mierze ignorowano. Obecnie, wraz z ciągłym, nieumiarkowanym drukowaniem z powietrza bezwartościowego w swej istocie pieniądza, budzi to jednak coraz więcej pytań – i konstatacji, że przecież owa konstytucja explicite takiego drukowania zakazywała – ustanawiając złoto i srebro jako pieniądź.
Do grona zadających to pytanie właśnie dołączyła Alaska. Najprawdopodobniej nie będzie ostatnia – zwłaszcza, że czasem nawet sam Fed przyznaje, że coś tu faktycznie nie gra.
