8 miliardów strat na skutek scamów. Fałszywe sztabki złota hitem wśród oszustów w pewnym kraju
Japonia notuje raptownie rosnącą falę oszustw finansowych związanych ze złotem. A dokładniej – fałszywym złotem, „wciskanym” niespodziewającym się oszustwa japońskim klientom. Nie spodziewającym się, bowiem Cesarstwo Wschodzącego Słońca słynie, czy przynajmniej słynęło do niedawna, z bardzo niskiego współczynnika przestępczości oraz wyjątkowo wysokiego poziomu zaufania społecznego. Niestety, to właśnie wykorzystują oszuści.
Statystyki rejestrujące skalę dokonań tych ostatnich w rzeczy samej mogą robić wrażenie, choć niekoniecznie w pozytywnym sensie. W ciągu pierwszego półrocza bieżącego roku szkody wyrządzone Japończykom w wyniku scamów ze „złotem” w roli głównej sięgnęły kwoty 8,13 miliarda jenów. Suma ta już teraz przekroczyła (o ponad 35%) całkowity wynik za cały poprzedni rok, wynoszący 6,02 miliarda jenów. Tempo wzrostu sugeruje, że do grudnia bilans może sięgnąć poziomów, które rok temu uznano by za skandaliczne i hańbiące, zwłaszcza wedle standardów powszechnych w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Według opublikowanych danych japońskiej Narodowej Agencji Policji (NPA), średnia szkoda finansowa wyrządzona przez pojedynczy akt oszustwa w oparciu o złoto wzrosła w tym roku do 52,5 miliona jenów, czyli niemal dziesięciokrotnie więcej niż przeciętna strata w innych typach oszustw klasyfikowanych jako „specjalne” (np. wyłudzenia dokonywane przez telefon). Mechanizmy działania przestępców nie należą przy tym do jakoś szczególnie wyrafinowanych – co nie oznacza, że nie są one skuteczne. Bo są, i to jeszcze jak. A do tego dochodzi jeszcze coraz powszechniejszy przemyt kruszcu do Japonii.
Japonia
Najchętniej stosowaną formą scamu jest oszustwo „na policjanta”, w ramach których oszuści podszywają się pod funkcjonariuszy organów ścigania. Ofiara otrzymuje telefony od rzekomych policjantów lub prokuratorów, którzy informują ją o rzekomym zamieszaniu jej konta bankowego w przestępczość finansową. Zamiast standardowego dla typowych scammerów żądania przelewu, ofiara otrzymuje instrukcję zakupu sztabek złota i ich fizycznego przekazania w celu „przyspieszenia śledztwa” lub „ochrony aktywów”. Ta metoda odpowiada za ok. dwie trzecie odnotowanych strat, czyli około 5,3 mld jenów.
Drugim dominującym schematem są oszustwa inwestycyjne prowadzone przez media społecznościowe. W tym przypadku ofiary są nakłaniane do zakupu złota pod pretekstem „korzystnej lokaty kapitału”. Po zakupie, często przez Internet, scammerzy instruują, by sztabki zostały dostarczone pod konkretny adres – najczęściej na zewnątrz budynku lub w publicznym miejscu. Do odbioru złota, a także wykonywania innych ryzykownych czynności, przestępcy często wykorzystują imigrantów, od których w razie czego łatwo się odciąć i których mogą bez specjalnego sentymentu poświęcić.
Z kolei ponad 90 proc. poszkodowanych to osoby powyżej 60. roku życia, o niskim stopniu rozeznania finansowego oraz biegłości technicznej, zwłaszcza w kwestiach informatycznych. Wiele z nich nigdy wcześniej nie miało także styczności z inwestycjami w złoto. To Grupa ta uchodzi – Japonia nie jest tu wyjątkiem – za podatną na manipulację, co tłumaczy, dlaczego oszuści celują w osoby często izolowane społecznie i mniej obeznane z nowoczesnymi formami oszustw finansowych. W wielu przypadkach ofiary są instruowane przez przestępców, jak i gdzie mają dokonać zakupu, a następnie dostarczyć towar.
Policja na to jak zwykle…
W odpowiedzi NPA podjęła niespotykane dotąd działania, „angażując” dealerów złota w walkę z oszustwami – czyli de facto werbując ich jako konfidentów. W czerwcu agencja zwróciła się do branży z prośbą o aktywny udział w identyfikacji podejrzanych transakcji. Dealerzy są „zachęcani” do przedkładania klientom szczegółowych kwestionariuszy, wychwytujących dziesiątki czerwonych flag – od niespójnych odpowiedzi po nietypowe sposoby płatności. Policja „zaleca” również ograniczenie limitów transakcyjnych dla nowych klientów oraz skrócenie okresów dostawy, co ma utrudnić realizację oszustwa.
Choć środki te stanowią – co policja sama zresztą przyznaje – spore obciążenie i dla branży, i klientów, to planuje ona „cierpliwie naciskać” na współpracę. Tłumacząc z języka oficjalnego na rzeczywisty, rozwiązaniem proponowanym przez policję jest inwigilacja klientów, zaś odpowiedzialność za prześwietlanie tych ostatnich państwo chce przerzucić na sprzedawców. Efekt na razie jest taki, że Japonia notuje dalsze wzrosty statystyk oszustw, zaś suflowane lekarstwo może być dla rynku gorsze od pierwotnej choroby. Tysiące emerytów nie odzyska swoich oszczędności – ale za to policja wykroi dla siebie więcej władzy.
W międzyczasie zaś złoto jako przedmiot zainteresowania półświatka działającego w Japonii, zarówno tego rodzimego, jak i chińskiego, w dalszym ciągu zyskuje na popularności.
