Zondacrypto upada. Klienci bez pieniędzy, pracownicy do zwolnienia. Prezes uciekł do Izraela?
Przemysław Kral, prezes giełdy kryptowalut zondacrypto – do niedawna największej platformy wymiany walut cyfrowych z polskimi korzeniami – jest nieuchwytny. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na wiadomości, choć na firmowym komunikatorze widnieje jako „dostępny”. Według jednego z sygnalistów CEO posiada od niedawna izraelski paszport i miał tam się udać. Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w tej sprawie. Szacunkowe straty klientów wynoszą co najmniej 350 milionów złotych i stale rosną.
Prezes zondacrypto znika, firma się sypie
W poniedziałkowy poranek pracownicy zondacrypto według relacji z sygnalistów do których dotarli dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl od Krala komunikat o „przedsięwzięciu radykalnych środków bezpieczeństwa”. W praktyce oznaczało to natychmiastowe odcięcie od firmowych maili, komunikatora Slack i systemów operacyjnych. Kilka godzin później wielu z nich odebrało telefony z działu kadr – dosłownie w chwili, gdy na skrzynkach lądowały wypowiedzenia. Presja była jednoznaczna: podpisać profilem zaufanym, natychmiast, inaczej – zgodnie z zapisami umów – pracownik formalnie wciąż świadczy pracę i nie może podjąć zatrudnienia u konkurencji.
Kral rozesłał też pismo, w którym zmienił warunki współpracy: zniósł zakaz konkurencji, skrócił okresy wypowiedzeń do maksymalnie 30 dni i wezwał do zwrotu laptopów. Część pracowników odmówiła oddania sprzętu, dopóki firma nie ureguluje zaległych wynagrodzeń. Nie ma zresztą kto go fizycznie odebrać – jak relacjonują byli pracownicy, w firmie zapanował „kompletny chaos”.
Według nieoficjalnych ustaleń WP Kral od ubiegłego roku dysponuje – obok polskiego – również izraelskim paszportem. Gdzie aktualnie przebywa, nie wiadomo. Część doniesień wskazuje na Monako, inne sugerują Izrael. Żadna z tych informacji nie została oficjalnie potwierdzona. Prokuratura nie ujawnia, czy prowadzone są czynności mające na celu ustalenie miejsca jego pobytu.
Pracownicy wcześniej szeptali, teraz zaczynają mówić
Pracownicy działu IT, którzy przez tygodnie słyszeli od prezesa o „problemach technicznych” blokujących wypłaty, mówią wprost: żadnych problemów technicznych nie było. Systemy działały. Opóźnienia miały inne przyczyny. Rezerwy bitcoinów giełdy – według analizy firmy Recoveris zmniejszyły się o 99 procent w stosunku do stanu jeszcze sprzed kilku miesięcy.
Skala paniki i oldschoolowego „bank runu” była bezprecedensowa: w ciągu trzech dni po pierwszych doniesieniach prasowych o problemach platformy klienci złożyli 25 tysięcy zleceń wypłat. Normalnie tyle zleceń zondacrypto obsługiwała przez kwartał. Bitcoiny na giełdzie potaniały w pewnym momencie o 20 procent poniżej globalnej wyceny – efekt masowej wyprzedaży przez użytkowników desperacko próbujących zamienić kryptowaluty na złotówki.
Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo w piątek, 18 kwietnia. Powierzyła je funkcjonariuszom Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) z Wrocławia. Zarzuty dotyczą wprowadzenia w błąd wielu osób co do możliwości zakupu i przechowywania kryptowalut na platformie zondacrypto, a także prania brudnych pieniędzy. Zakresem postępowania objęto działania podejmowane w całym kraju od 2022 roku. Prokuratura zbada też przepływy finansowe i możliwe powiązania polityczne. W poniedziałek rzecznik śląskiej prokuratury, prokurator Michał Binkiewicz, przyznał, że skala sprawy okazała się większa, niż zakładano pierwotnie.
Przeczytaj też nasze ostatnie publikacje o zondacrypto:
Afera zondacrypto: polskie kluby zrywają umowy, włoskie milczą, PKOl zabrał głos
4500 bitcoinów których nie było
W tle całej sprawy przewija się jeszcze wątek słynnego portfela kryptoaktywów z ok. 4 500 bitcoinami – wartymi ponad 300 milionów dolarów – które miał posiadać Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki zondacrypto. Suszek zaginął w marcu 2022 roku. Widziano go ostatni raz na terenie bazy paliwowej w Czeladzi. Marian W., właściciel tej firmy, usłyszał następnie zarzut pozbawienia Suszka wolności, a w oddzielnym postępowaniu – udział w zorganizowanej grupie przestępczej i miliardowe oszustwa podatkowe. Kral twierdził publicznie, że bez odnalezienia Suszka dostęp do tych środków jest niemożliwy, ale jednocześnie twierdził wcześniej że to baza pod zabezpieczenia środków klientów. Prokuratura ujawniła z kolei, że fakt utraty dostępu do zimnego portfela był ukrywany przed klientami co najmniej od 2022 roku.
Służby biorą się do działania, ale pytanie o skuteczność pozostaje otwarte
Premier Donald Tusk oświadczył w Sejmie, że liczba potencjalnie poszkodowanych może sięgnąć 30 tysięcy. Giełda finansowała w ubiegłym roku wiele organizacji sportowych oraz partnerów biznesowych z branży, a także była głównym sponsorem polskiej edycji amerykańskiej konferencji CPAC. To skomplikowało sprawę politycznie: rząd oskarża prezydenta Karola Nawrockiego o dwukrotne zawetowanie ustawy regulującej rynek kryptoaktywów; prezydent odpowiada, że rząd przez jedenaście miesięcy nie zrobił w tej sprawie nic. Prokuratura zapowiedziała zbadanie, czy wsparcie finansowe udzielone politykom miało wpływ na ich działania legislacyjne.
Zondacrypto działała formalnie jako estońska spółka BB Trade Estonia OÜ, w oparciu o rejestr VASP (Virtual Asset Service Provider), który – jak wskazują prawnicy – nie jest tożsamy z pełną licencją unijną przewidzianą przez rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets). Ta ostatnia nakłada m.in. obowiązek oddzielenia środków klientów od majątku firmy. Kral deklarował starania o jej uzyskanie w Estonii i na Cyprze. W poniedziałek, w estońskim rejestrze podatkowym pojawiła się pierwsza informacja o zaległych należnościach spółki – na razie 1 112 euro. Pokrzywdzeni klienci zgłaszają się do Prokuratury Rejonowej w Katowicach, lokalnych komisariatów i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Prokuratura apeluje, by zgłaszali się wszyscy poszkodowani.