Zielony czerwiec dla Ethereum? BitMine puka do indeksu Russell 3000. Instytucjonalne zakupy?

Zielony czerwiec dla Ethereum? BitMine puka do indeksu Russell 3000. Instytucjonalne zakupy?

Ogromny holding Ethereum, BitMine Immersion może niebawem wejść do prestiżowego indeksu Russell 3000, na czym mogłaby skorzystać druga największa kryptowaluta. Jeszcze niedawno cały korporacyjny świat kryptowalut wyglądał dość prosto: Bitcoin był „cyfrowym złotem”, MicroStrategy skupowała kolejne BTC niemal rytualnie. Reszta rynku jedynie próbowała nadążyć za narracją Michaela Saylora.

Teraz okazuje się, że jedna z najbardziej agresywnych spółek skupujących ETH na rynku może wejść do Russell 3000… To indeks, który dla funduszy pasywnych jest finansową trampoliną do instytucjonalnego kapitału… Oczywiście nieporównywalną do Nasdaq, czy innych – ale jednak. Problem polega na tym, że ta sama firma siedzi jednocześnie na miliardach dolarów niezrealizowanych strat. Brzmi absurdalnie? Trochę tak.

Najważniejsze fakty

  • BitMine posiada około 5,28 mln ETH, czyli mniej więcej 4,4% całej podaży Ethereum
  • Spółka ma około 7,84 mld dolarów niezrealizowanych strat na swojej pozycji w ETH
  • Firma może zadebiutować w indeksie Russell 3000 już w czerwcu, tego roku

BitMine przestaje być spółką miningową. To już praktycznie fundusz Ethereum

Potencjalne wejście BitMine Immersion do Russell 3000 nie jest wyłącznie ciekawostką indeksową. Jeśli FTSE Russell finalnie zatwierdzi spółkę w czerwcu, automatycznie otworzy to drogę do napływu kapitału z ETF-ów i funduszy pasywnych śledzących benchmark. Oczywiście JEŚli, bo nie jest to przesądzone. To byłby być może pierwszy, jakże historyczny moment, w którym Wall Street zaczyna traktować Ethereum companies jako nową kategorię aktywów giełdowych.

Sama skala zakładu BitMine robi zresztą wrażenie nawet na rynku przyzwyczajonym do przesady. Firma kontroluje dziś około 5,28 mln ETH. To mniej więcej 4,4% całej podaży Ethereum istniejącej na rynku. Jeszcze dwa lata temu taki poziom koncentracji wydawałby się czymś kompletnie nierealnym dla pojedynczej spółki publicznej. I co ważne to nie jest bierny holding.

Znaczna część tych środków została wrzucona do stakingu przez platformę MAVAN, dzięki czemu BitMine generuje regularny yield z samej infrastruktury Ethereum. To fundamentalna różnica względem modelu bitcoinowego. Bitcoin siedzi w bilansie i czeka na wzrost ceny. Ethereum zaczyna przypominać aktywo infrastrukturalne, które może produkować przepływy pieniężne. W praktyce BitMine próbuje stworzyć coś pomiędzy spółką technologiczną, funduszem infrastrukturalnym i lewarowaną ekspozycją na ETH.

Problem jest tylko jeden: rynek brutalnie zweryfikował timing

Tom Lee z Fundstrat od miesięcy pozostaje jednym z największych byków na Ethereum. Nadal mówi o potencjale wzrostu ETH nawet w okolice 12 tys. dolarów do końca roku i opisuje ethereum jako nowy „wojenny magazyn wartości”. Tyle że rynek na razie kompletnie tej historii nie kupił. Średni koszt zakupu ETH przez BitMine wynosił około 3500 dolarów za monetę. Łączna wartość inwestycji sięgnęła mniej więcej 18,5 mld dolarów. Dziś cały pakiet wyceniany jest na około 10,7 mld. Różnica to ok. 7,84 mld dolarów papierowych strat.

I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy eksperyment. Bo zamiast ograniczać ryzyko, firma dalej zwiększa ekspozycję. BitMine kupuje kolejne ETH podczas spadków, traktując przecenę jako okazję, a nie ostrzeżenie. To bardzo charakterystyczne dla obecnego rynku. W świecie po boomie AI i po eksplozji narracji wokół aktywów cyfrowych coraz mniej firm próbuje wyglądać „bezpiecznie”. Rynek premiuje dziś koncentrację i ekstremalne zakłady na jedną narrację. Nie lubi się „rozmieniać”. Czy popyt funduszy akumulujących spółki z Russell 3000 „uratuje” ETH? Trzeba przyznać, że pozostaje to scenariusz wyłącznie spekulacyjny. W końcu Rusell 3000 to nie S&P 500.

I właśnie wtedy Michael Saylor pierwszy raz zmienia ton

Równolegle wydarzyło się coś, co jeszcze rok temu wydawało się niemal niemożliwe. Michael Saylor zasugerował możliwość częściowej sprzedaży Bitcoina przez Strategy (dawniej MicroStrategy), jeszcze przed końcem 2026 roku. To subtelna zmiana, ale niezwykle symboliczna. Przez lata cała filozofia Saylora opierała się na jednej zasadzie: „never sell Bitcoin”. BTC miał być aktywem praktycznie nietykalnym, czymś w rodzaju cyfrowej rezerwy strategicznej firmy. Teraz narracja robi się bardziej pragmatyczna.

Niedawno Saylor przyznał, że spółka może sprzedać część BTC w celu zarządzania zobowiązaniami finansowymi, między innymi wypłatą dywidend dla akcjonariuszy uprzywilejowanych. Oczywiście podkreślał, że chodziłoby o działania „bardzo przemyślane” i realizowane w sposób programatyczny.

Ale rynek i tak wychwycił zmianę natychmiast. Bo kiedy największy korporacyjny holder Bitcoina na świecie pierwszy raz dopuszcza temat sprzedaży, nawet czysto technicznej, to oznacza, że corporate crypto treasury zaczyna dojrzewać … I z ideologii przechodzi w klasyczne zarządzanie bilansem.

Ethereum kontra Bitcoin. To już nie jest ta sama historia

Najciekawsze w tym wszystkim jest chyba to, że BitMine i Strategy zaczynają reprezentować dwa kompletnie różne modele istnienia kryptowalut w świecie spółek publicznych. Bitcoin pozostaje aktywem niemal monetarnym. Magazynem wartości. Cyfrowym odpowiednikiem rezerwy.

Ethereum coraz mocniej skręca w stronę infrastruktury finansowej. Staking, yield, aplikacje, przepływy sieciowe, smart kontrakty. To zupełnie inna logika niż prosty model „kup i trzymaj”. I właśnie dlatego potencjalne wejście BitMine do Russell 3000 może mieć znaczenie dużo większe niż sama obecność w indeksie. Powoli Wall Street zaczyna akceptować ETH nie tylko jako spekulacyjny token, ale jako element infrastruktury finansowej nowej generacji.

Nadal mówimy jednak o eksperymencie wysokiego ryzyka

Łatwo się dziś zachłysnąć skalą tych liczb i narracją o „instytucjonalizacji Ethereum”, ale warto zachować proporcje. Cały model BitMine pozostaje ekstremalnie spekulacyjny. Funkcjonuje właściwie wyłącznie przy założeniu, że Ethereum utrzyma dominującą pozycję infrastrukturalną, staking pozostanie atrakcyjny, a rynek dalej będzie akceptował gigantyczną zmienność aktywów cyfrowych.

Jeśli sentyment wobec kryptowalut ponownie się załamie, taki model może bardzo szybko znaleźć się pod ogromną presją finansową. Na razie z jednej strony wygląda to jak początek nowego rozdziału dla korporacyjnych finansów opartych na blockchainie. Ale równie dobrze może się okazać, że rynek buduje kolejny eksperyment, który działa tak długo, jak długo wszyscy wierzą, że ceny ETH będą rosły.

Ostatnio głośno było też i innym holdingu crypto: Tetherze. Pisaliśmy o tym w artykule Tether kupił akcje Twenty One Capital. Chce zarobić i wykorzystać słabość rynku?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom