„To groźniejsze niż komputery kwantowe”. Alarm wokół Bitcoina

„To groźniejsze niż komputery kwantowe”. Alarm wokół Bitcoina

Bitcoin od lat mierzy się z krytyką dotyczącą bezpieczeństwa, skalowalności czy wpływu na środowisko. Tym razem jednak ostrzeżenie nie pochodzi od przeciwników kryptowalut, lecz z samego środowiska krypto. Emin Gün Sirer, założyciel projektu Avalanche, uważa, że największe zagrożenie dla Bitcoina może pojawić się znacznie wcześniej niż komputery kwantowe. Jego zdaniem problem tkwi w samym modelu działania sieci i sposobie wynagradzania górników.

Coraz mniejsze nagrody dla górników Bitcoina

Sieć Bitcoin działa dzięki górnikom, czyli podmiotom odpowiedzialnym za zatwierdzanie transakcji i dodawanie nowych bloków do blockchaina. To właśnie oni utrzymują bezpieczeństwo całego systemu, wykorzystując ogromną moc obliczeniową oraz specjalistyczny sprzęt.

W zamian górnicy otrzymują nagrody w bitcoinach oraz opłaty transakcyjne płacone przez użytkowników sieci. Problem polega jednak na tym, że nagrody za wydobycie regularnie maleją. Co cztery lata Bitcoin przechodzi tzw. halving, czyli mechanizm zmniejszający liczbę nowych BTC trafiających do górników.

Ostatni halving miał miejsce w 2024 roku. Od tego momentu górnicy otrzymują o połowę mniej bitcoinów za każdy wykopany blok. Koszty energii elektrycznej oraz sprzętu nadal jednak pozostają bardzo wysokie.

Według Sirera właśnie tutaj pojawia się największe ryzyko dla przyszłości Bitcoina. Jeśli wydobycie stanie się zbyt mało opłacalne, część firm może po prostu wyłączyć swoje koparki. To z kolei oznaczałoby mniejszą liczbę minerów zabezpieczających sieć.

Zobacz też: Kontrowersyjny podatek po ponad 20 latach wreszcie zniknie? Nie dla wszystkich

Bitcoin będzie zależny od opłat transakcyjnych?

Założyciel Avalanche uważa, że w przyszłości Bitcoin będzie musiał opierać się niemal wyłącznie na opłatach transakcyjnych. Innymi słowy, użytkownicy musieliby płacić znacznie więcej za przesyłanie środków, aby utrzymanie sieci nadal miało sens ekonomiczny dla górników.

I właśnie tutaj Sirer widzi potencjalny problem. Jego zdaniem nie ma gwarancji, że użytkownicy zaakceptują wysokie opłaty za zwykłe transakcje. Szczególnie że na rynku działa coraz więcej szybszych i tańszych blockchainów.

Dyskusja nabrała rozpędu po wpisie opublikowanym przez konto Kalshi Crypto na platformie X. W poście zasugerowano, że były szef Binance, Changpeng Zhao, miał przewidywać koniec dominacji Bitcoina.

W rzeczywistości jego słowa zostały częściowo wyrwane z kontekstu. Podczas rozmowy z Ranem Neunerem z Crypto Banter CZ stwierdził jedynie, że teoretycznie w przyszłości może pojawić się lepsza technologia. Mimo to podkreślił, że Bitcoin nadal pozostaje najważniejszą cyfrową walutą świata.

Avalanche proponuje własne rozwiązanie

Sirer nie ograniczył się wyłącznie do krytyki. Twórca Avalanche uważa, że problem można rozwiązać poprzez dodanie dodatkowej warstwy technologicznej, która przejmowałaby część operacji jeszcze przed ich finalnym zapisaniem w blockchainie Bitcoina.

Pomysł przypomina rozwiązania stosowane już w ekosystemie Avalanche, który stawia na wysoką przepustowość i szybsze przetwarzanie transakcji.

Jednak wielu zwolenników Bitcoina prawdopodobnie nie zaakceptuje takiej wizji. Społeczność BTC od lat bardzo ostrożnie podchodzi do większych zmian w działaniu sieci. Dla wielu użytkowników właśnie prostota oraz konserwatywne podejście stanowią największą siłę Bitcoina.

Mimo to debata dotycząca przyszłości minerów oraz bezpieczeństwa sieci prawdopodobnie będzie powracać coraz częściej. Szczególnie że kolejne halvingi będą stopniowo zmniejszać nagrody za wydobycie nowych bitcoinów.

Może Cię zainteresować: „Jeśli trzymasz XRP, twoje życie zaraz się zmieni” – wskazuje znana postać

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom