„Taśmy” Zondacrypto uderzą w polskie służby i znanego polityka KO?

„Taśmy” Zondacrypto uderzą w polskie służby i znanego polityka KO?

Od tygodni w przestrzeni medialnej istnieje pojęcie „taśmy Zondacrypto”. Chodzi o rzekome nagrania, jakie ponoć posiada Przemysław Kral, prezes upadłej giełdy. Dziennikarz śledczy Szymon Jadczak twierdzi, że takowe istnieją, ale obawiać ich może się głównie znany polityk KO i ABW. O co chodzi?

„Taśmy” istnieją, ale nie uderzają w PiS?

Początkowo narracja mediów – głównie Radia ZET – była taka, że nagrania Krala miały uderzać w środowisko PiS. Miało ponoć słychać na nich głos m.in. polityka powiązanego z Pałacem Prezydenckim i polityka PiS z Pomorza. „Jak przekazują nasi informatorzy, Prokuratura Krajowa w Katowicach prowadząca śledztwo w sprawie upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto jest w posiadaniu nagrań, na których mają pojawiać się wpływowi politycy Prawa i Sprawiedliwości” – czytamy w tekście dziennikarza Mariusza Gierszewskiego na stronie radia.

Sprawę częściowo zdementował jednak inny dziennikarz śledczy, Szymon Jadczak. Miał początkowo twierdzić, że „taśmy” nie istnieją. Dziś zmienił jednak zdanie: twierdzi, że nagrania istnieją, ale powinni obawiać się ich politycy, którzy obecnie rządzą Polską. O co chodzi?

Jak tłumaczy na nagraniu, jakie opublikował na X, na „taśmie” zarejestrowano rozmowę telefoniczną pracownika ABW z księgową Zondacrypto. Ten pierwszy miał ponoć w nieszczególnie udany sposób namawiać ekspertkę giełdy do współpracy ze służbami. Kobieta nagrała rozmowę, a plik dźwiękowy z nią trafił w ręce Krala, który poinformował ponoć o wszystkim służby.

Weto w mocy, kolejna ustawa w drodze

Wszystko ma miejsce w czasie, gdy Sejm nie zdołał w piątek 4 września odrzucić trzeciego prezydenckiego weta ustawy o kryptowalutach. Sam Pałac Prezydencki przedłożył w parlamencie projekt ustawy podpisany przez Karola Nawrockiego. Jest jednak niemal pewne, że Sejm nawet nie zacznie na poważnie go procedować. Jednocześnie politycy KO sugerują, że ponownie będą dążyć do przegłosowania swojej wersji ustawy, co z kolei oznacza, że głowa państwa po raz czwarty ją zawetuje.

Wszystko to skutkuje tym, że polska branża kryptowalut pozostaje w legislacyjnym klinczu. Z jednej strony rząd nie chce iść na kompromis i forsuje swoją ustawę, która może przeregulować rynek, z drugiej jest prezydent, który wytrwale wetuje regulacje. Całość sprawia, że w Polsce mogą wręcz nie chcieć się rejestrować kryptofirmy.

Najgorsze jest zaś to, że sprawa blockchainowych aktywów została u nas mocno upolityczniona, co podkreśla sprawa „taśm Krala”. Wiele wskazuje na to, że do końca tego roku nie uda się już przegłosować i wprowadzić w życie regulacji rynku kryptowalut.

Przeczytaj też inne gorące newsy: