Syndyk Zondacrypto podał nowe dane. W tle dziwne ruchy na portfelu

Syndyk Zondacrypto podał nowe dane. W tle dziwne ruchy na portfelu

W sprawie Zondacrypto dzieją się dziwne rzeczy. Z jednej strony poznaliśmy już przybliżoną liczbę wierzycieli upadłej giełdy (dokładniej: jej operatora), z drugiej: coś dziwnego dzieje się na portfelu, który jest łączony z upadłą platformą.

Zondacrypto i liczba stratnych inwestorów

Estoński syndyk Margus Lentsius, który zajmuje się sprawą upadłości BB Trade Estonia OU, operatora Zondacrypto, potwierdził, że 27 października na jego skrzynkę e-mail wpłynęło aż 7 tys. wiadomości, które dotyczą upadku giełdy. Nie jest jasne, czy wszystkie to wnioski o roszczenia, ale skala ta daje do myślenia. „Dopiero w listopadzie będzie wiadomo, ile z otrzymanych wiadomości to duplikaty czy ogólne zapytania, a ile rzeczywiście reprezentuje wierzycieli” – przekazał syndyk.

Teraz spójrzmy na kolejne dane. 22 października Damian Przybyłowski, przewodniczący komitetu wierzycieli, wskazał, że zarejestrowano ok. 5 tys. zgłoszeń na ok. 40 mln euro.

Jednocześnie prokuratura podała, że udało się w sprawie zabezpieczyć majątek warty ok. 125 mln zł, tyle że „część zabezpieczonych składników majątkowych jest związana z innymi wątkami sprawy, nie pochodzi z korzyści uzyskanych kosztem klientów Zondacrypto”, co oznacza, że „nie wszystkie zabezpieczone aktywa mogą zostać przeznaczone na zaspokojenie roszczeń pokrzywdzonych klientów giełdy”.

Dziwne ruchy na portfelu Zondacrypto

W tle dzieje się coś dziwnego. Jak zauważył portal Money.pl, na portfelu, który był wcześniej zasilany przez Zondacrypto, ponownie rejestrowane są ruchy. Tym razem chodzi o 8 tys. XRP, czyli około 41 tys. zł, które to tokeny trafiły 29 października na portfel powiązany z giełdą KuCoin. „Na portfelu wciąż pozostaje około 5,6 mln zł [w tokenach]. Nie wiadomo, kto nim dysponuje” – podaje redakcja.

11 kwietnia, trzy dni po wstrzymaniu wypłat klientom, z tego adresu 1 tys. XRP trafiło na inną platformę kryptowalutową. 22 sierpnia ktoś, kto ma dostęp do portfela, zrealizował dwie wypłaty: najpierw chodziło o 1 tys. XRP, minutę później w ruch poszło 20 tys. XRP. Łącznie wypłacono wtedy tokeny o wartości około 105 tys. zł. Tym razem cyfrowe aktywa trafiły na rachunek powiązany z Revolutem.

Wszystko ma znaczenie, gdyż 27 lipca estoński sąd zakazał spółce, która stała za Zondacrypto, rozporządzania majątkiem bez zgody odpowiedzialnego za niego, późniejszego syndyka Margusa Lentsiusa.

Jeszcze raz to podkreślmy: nie jest jasne, kto stał za wspomnianymi ruchami na portfelu. Wszystko ma zresztą miejsce, gdy Lentsius przyznał, że brakuje mu środków na prowadzenie postępowania upadłościowego i musiał wyłożyć na nią około 7 tys. euro z własnych pieniędzy.

Sytuacja jest więc kuriozalna: z jednej strony mamy syndyka, który nie posiada środków na prowadzenie procedury upadłości, z drugiej nie jest jasne, czy wystarczy kapitału na spłatę wierzycieli, a w tle ktoś wypłaca środki z portfela, który jest powiązany z Zondacrypto.

Przeczytaj też inne gorące newsy: