Stracili 3,8 mld dolarów na Ethereum w jednym kwartale, ale… dalej kupują. Czy to już szaleństwo?
Bitmine Immersion Technologies pokazuje coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak finansowe szaleństwo. Firma, która w ostatnim kwartale straciła 3,82 miliarda dolarów, nie tylko nie wycofuje się z rynku, ale… dokłada kolejne miliardy w Ethereum. I to w momencie, gdy wielu inwestorów wciąż liże rany po spadkach z 2025 roku. Brzmi absurdalnie? A jednak.
Miliardy w plecy, ale apetyt rośnie. Bitmine dalej szaleje na rynku Ethereum
Z najnowszego raportu finansowego wynika, że skala strat Bitmine jest naprawdę potężna. Robi wrażenie nawet jak na rynek krypto, gdzie bycie pod kreską nie jest przecież niczym nadzwyczajnym. W ujęciu półrocznym firma przebiła już 9 miliardów dolarów straty, podczas gdy rok wcześniej były to symboliczne miliony.
Kluczowy problem? Nie gotówka, nie operacje, tylko… księgowość aktywów cyfrowych. A dokładniej: 3,78 miliarda dolarów niezrealizowanych strat wynikających ze spadku wartości posiadanego Ethereum. I tu zaczyna się najciekawsze.
Zamiast ograniczać ekspozycję, Bitmine robi dokładnie odwrotnie. Spółka posiada już 4,87 miliona ETH, co daje jej status największego korporacyjnego „skarbczyka Ethereum” na świecie. Ich średnia cena zakupu to około 2206 dolarów za ETH, czyli poziom bardzo bliski obecnych notowań. To nie wygląda na paniczną ucieczkę. To wygląda na świadomą akumulację.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty:
Goldman Sachs wchodzi w Bitcoina! 157-letni gigant z Wall Street dołącza do gry
Uwaga, popularna giełda padła ofiarą ataku! Jeżeli z niej korzystałeś należy natychmiast działać
Altcoiny mocno spadną w tym tygodniu? Oto lista zagrożonych tokenów
Wiara silniejsza niż rynek?
Szef firmy, Tom Lee, nie ma wątpliwości: to nie kryzys, tylko okazja. Według niego Ethereum znajduje się w końcowej fazie tzw. „mini crypto winter”, a jego fundamenty są silniejsze niż kiedykolwiek. Problem w tym, że rynek nie zawsze nagradza wiarę. Szczególnie wtedy, gdy stoi za nią miliardowy bilans strat.
Bitmine idzie jeszcze dalej. Firma docelowo cały czas chce kontrolować aż 5% całkowitej podaży ETH. Na dziś ma już ponad 4%. Jeśli ich zakład się powiedzie, nagroda będzie potężna. Jeśli nie, skala strat… może być jeszcze bardziej spektakularna.
Gra va banque czy nowa strategia rynku?
W tle tej historii jest coś więcej niż tylko jedna spółka. Bitmine przypomina trochę MicroStrategy, tylko że tym razem stawką jest Ethereum. Różnica? Rynek jest dziś znacznie bardziej niepewny. Saylor zaczął inwestować w BTC lata temu. Dochodzą do tego napięcia geopolityczne, o których sam Lee mówi wprost, wskazując m.in. na konflikt na Bliskim Wschodzie.
A mimo to Bitmine zwiększa tempo zakupów. To już nie jest zwykła inwestycja, tylko zakład o przyszłość. Pytanie, czy historia zapamięta ich jako wizjonerów… czy jako tych, którzy poszli o kilka kroków za daleko.