Miałeś środki na giełdzie zondacrypto? Fiskus wie, możesz zapłacić podatek. Wiele osób czeka podwójna wiktymizacja

Miałeś środki na giełdzie zondacrypto? Fiskus wie, możesz zapłacić podatek. Wiele osób czeka podwójna wiktymizacja

30 kwietnia minął termin złożenia zeznań podatkowych za 2025 rok. Dla kilkuset tysięcy Polaków, którzy w minionym roku obracali kryptowalutami, to pierwszy taki termin po włączeniu unijnego systemu automatycznej wymiany informacji podatkowych. Część z nich rozlicza się równolegle z poczuciem, że pieniądze, od których teoretycznie powinni zapłacić podatek, leżą zamrożone na koncie giełdy, do której od trzech tygodni nie mają dostępu i tego dostępu prawdopodobnie nigdy nie ozyskają.

Termin podatkowy w cieniu największej polskiej afery kryptowalutowej

Mowa o zondacrypto, czyli największej polskiej giełdzie kryptowalut (lub pełniej: estońskiej giełdy z polskimi korzeniami), działającej dotąd jako spadkobierczyni dawnego BitBaya. Od początku kwietnia jej klienci nie mogą zrealizować wypłat. Spółka mówiła o problemach technicznych, ale ewidentnie kłamała- strona padła, prezes zniknął, a 17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła w tej sprawie oficjalne śledztwo. Postępowanie toczy się z artykułów o oszustwo i pranie brudnych pieniędzy. Według ustaleń prokuratury wartość strat sięga już co najmniej 350 mln zł, a liczba pokrzywdzonych może dojść do trzydziestu tysięcy osób. Zawiadomienia spływają z całego kraju, więc obie liczby mogą jeszcze spokojnie wzrosnąć.

Problemem pokrzywdzonych klientów będzie zresztą nie tylko sama kwestia odzyskania środków, lecz także obowiązki wynikające z prawa podatkowego, których nie zawiesza ani upadłość giełdy, ani brak dostępu do zamrożonych funduszy. Według ustawy o PIT przychód z kryptowalut powstaje bowiem w momencie odpłatnego zbycia, czyli sprzedaży za walutę fiducjarną lub zapłaty kryptowalutą za towar lub usługę. Prawnicy zgodnie wskazują, że samo to, czy podatnik wypłacił już pieniądze z giełdy na konto bankowe, nie ma znaczenia dla obowiązku podatkowego. Liczy się sama transakcja.

W praktyce powstaje jednak spór o sytuacje, w których środki widnieją wprawdzie na koncie giełdowym, ale klient nie może nimi swobodnie dysponować. Część doradców podatkowych wskazuje, że w takiej sytuacji trudno mówić o realnym przysporzeniu majątkowym, a więc i o zakończonej transakcji. Pojawia się pojęcie postawienia środków do dyspozycji podatnika, znane z innych obszarów prawa podatkowego, którego organy skarbowe dotąd w odniesieniu do giełd kryptowalut konsekwentnie nie stosowały. Praktyka administracji jest taka, że za moment powstania przychodu uznaje się zapis księgowy w systemie giełdy. Klient zondacrypto, który w 2025 roku sprzedał bitcoiny za złote i nie zdążył ich wypłacić, formalnie powinien więc zapłacić podatek od kwoty, do której dziś nie ma dostępu.

Konstrukcja prawna polskich giełd kryptowalut dodatkowo komplikuje sytuację. Klient nie jest właścicielem kryptowalut w sensie cywilnoprawnym, lecz wierzycielem podmiotu prowadzącego platformę. W razie problemów płynnościowych jego środki stają się przedmiotem postępowania zbiorowego, nie zaś indywidualnej dyspozycji. W przypadku zondacrypto sytuację dodatkowo gmatwa transgraniczna struktura grupy. Spółka operacyjnie działa w Polsce, ale formalnie zarejestrowana jest w Estonii, a w ostatnim czasie kierownictwo zakładało dodatkowe podmioty na Bahamach. Każda z tych warstw oddziela polskiego klienta od jego pieniędzy o kolejny szczebel jurysdykcji.

Nie uciekniesz przed skarbówką

Dystans między rzeczywistą skalą polskiego rynku krypto a liczbą rozliczających się z niego osób jest zdumiewający. Z badań Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika wynika, że kryptowaluty posiada między 2,5 a 2,8 mln Polaków, a wartość rynku szacowana jest na około 20 mld dolarów. Tymczasem deklarację PIT-38 z rozliczeniem walut wirtualnych składa rocznie zaledwie około 20 tys. podatników. Jeszcze rok temu była to luka, którą trudno było skutecznie zamknąć. Od stycznia tego roku już nie.

1 stycznia 2026 r. zaczęła bowiem obowiązywać unijna dyrektywa DAC8, którą Polska wprowadziła do prawa krajowego ustawą podpisaną przez prezydenta wiosną tego roku. Dyrektywa rozciąga znany z bankowości mechanizm automatycznej wymiany informacji podatkowych na rynek kryptoaktywów. W praktyce oznacza to, że każda regulowana giełda obsługująca polskich rezydentów, niezależnie od kraju siedziby, musi zbierać dane transakcyjne klientów i przekazywać je do polskiej Krajowej Administracji Skarbowej. Pierwsze raporty obejmujące cały 2026 rok trafią do urzędu do końca czerwca 2027 r., ale obowiązek gromadzenia danych ruszył już z nowym rokiem. Każdy kryptoinwestor będzie też musiał do 31 października 2026 r. przekazać giełdzie oświadczenie o rezydencji podatkowej i numerze identyfikacji podatkowej. Brak takiego oświadczenia oznacza blokadę konta od 1 stycznia 2027 r.

Skutek dla podatników jest prosty. Skarbówka po raz pierwszy będzie miała własne, niezależne źródło danych, które może porównać z tym, co podatnicy sami wpisują w PIT-38. Każda rozbieżność w saldach, liczbie jednostek czy zadeklarowanych kosztach uzyskania przychodu może uruchomić czynności sprawdzające. Trzy najczęstsze błędy, na które wskazują doradcy, to nieprawidłowe rozliczanie wymian jednej kryptowaluty na inną, błędne przeliczanie wartości transakcji na złote oraz brak udokumentowanych kosztów zakupu, zwłaszcza tych sprzed kilku lat. Cały system wciąż opiera się bowiem na założeniu, że to podatnik odpowiada za zebranie i odtworzenie pełnej historii operacji, choćby z kilku giełd i kilkuletniego okresu.

Co robić?

Osobom, które już dziś dostrzegają w swoich rozliczeniach błędy, prawnicy radzą skorzystać z dwóch dostępnych instrumentów. Pierwszym jest korekta zeznania, drugim instytucja czynnego żalu. Oba pozwalają uniknąć odpowiedzialności karnoskarbowej, ale wyłącznie wtedy, gdy zostaną zastosowane przed wszczęciem kontroli lub na bardzo wczesnym jej etapie. Wymagają jednak czegoś, czego wielu kryptoinwestorów nie ma, czyli pełnej, odtworzonej i udokumentowanej historii własnych transakcji. Dla klientów zondacrypto to dziś zadanie znacznie trudniejsze niż jeszcze miesiąc temu i w związku z faktem że serwery giełdy już zostały wyłączone prawdopodobnie może okazać sie ostatecznie niemożliwe.

Przeczytaj też nasze pozostałe teksty o aferze zondacrypto:

Znamy miejsce gdzie przebywa prezes zondacrypto, ma tam willę. Prawnik: „ekstradycja jest możliwa”

CEO zondacrypto Przemysław Kral chciał uciec na Bahamy? „Wiedzieli że nie dostaną licencji w Europie, miał plan awaryjny”

Afera zondacrypto: polskie kluby zrywają umowy, włoskie milczą, PKOl zabrał głos

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom