Kiyosaki: oto pięć firm, które mają zarobić na nowej fazie krypto. Wall Street już ustawia się przy kasie
Robert Kiyosaki od lat mówi o Bitcoinie, złocie, srebrze i końcu starego systemu finansowego. Wszystko to powtarza jak mantrę. Tym razem najciekawsze nie jest jednak samo „kupuj krypto”, bo to u niego żadna nowość. Ciekawsza jest teza, że największe instytucje finansowe przestały już pytać, jak krypto zatrzymać. Zaczęły pytać, jak je przejąć i na nim zarobić.
Bitcoin był początkiem. Stablecoiny mogą być właściwą infrastrukturą
W materiale Rich Dad Radio Show Kiyosaki przekonuje, że prawdziwa zmiana dokonała się po cichu. Najpierw fundusze zaczęły kupować Bitcoina. Potem duże firmy inwestycyjne zaczęły oferować ekspozycję na krypto najbogatszym klientom. Później banki, które wcześniej publicznie kpiły z rynku cyfrowych aktywów, zaczęły budować usługi custody. A na końcu przyszły ETF-y.
Według Kiyosakiego Bitcoin był tylko pierwszym aktem tej historii. Udowodnił, że cyfrowe aktywo niezależne od rządowego drukowania pieniędzy może przetrwać, urosnąć i wejść do portfeli grubych ryb. Ale prawdziwa infrastruktura, jego zdaniem, buduje się gdzie wokół stablecoinów.
I tu robi się najciekawiej. Stablecoin to w praktyce cyfrowy dolar. Nie ma robić 300% w miesiąc, nie ma być memem i nie ma odpalać świec jak altcoin po tweecie Elona Muska. Ma być prosty, szybki i użyteczny. Dolar, który można przesłać przez świat niemal natychmiast, bez trzydniowego czekania na przelew i bez całej bankowej otoczki.
Kiyosaki: oto pięć firm, które mają zarabiać na nowej fazie rynku
Jeśli coś działa, Wall Street nie musi tego niszczyć. Wystarczy, że znajdzie sposób, żeby pobierać opłatę przy wejściu, wyjściu i przechowywaniu. Kiyosaki wskazuje pięć firm, które jego zdaniem mogą korzystać na tej zmianie.
Pierwsza jest Coinbase. Nie jako zwykła aplikacja do kupowania krypto, ale jako infrastruktura. Druga to Circle, emitent USDC, czyli jedna z firm stojących w centrum stablecoinowej układanki. Trzeci jest Block Jacka Dorseya, grający pod cyfrowe płatności i Bitcoina. Czwarty PayPal, czyli przykład nudnej, mainstreamowej firmy, która może normalizować płatności cyfrowymi aktywami. I wreszcie piąty BlackRock, bo jeśli największy zarządzający aktywami na świecie wchodzi w dany rynek, reszta branży zwykle nie udaje długo, że nic się nie dzieje.
Oczywiście ta historia czeka na ryzyka. Regulacje mogą przydusić branżę, a banki przejąć najlepsze kawałki tortu. Ale jeśli Kiyosaki ma rację, chociaż w jakiejś części, największy zwrot już się wydarzył. Wall Street nie stoi już pod bramą z napisem „stop krypto”. Ona jest w środku i rozgląda się, gdzie postawić kasę fiskalną.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty na Bithub:
Bitcoin wymazał wzrosty od wygranej Donalda Trumpa. Wall Street czeka to samo?