Jak długo może trwać bessa na krypto? Mamy wskazówki
Spadki na rynku kryptowalut ponownie wywołały nerwowość wśród inwestorów. Bitcoin oddał sporą część wcześniejszych wzrostów, a wielu uczestników rynku zastanawia się, czy obecna besssa dopiero się rozkręca. Historia pokazuje jednak, że choć kryptowalutowe załamania bywają brutalne, zwykle nie trwają tak długo, jak mogłoby się wydawać w trakcie największej paniki.
Kryptowalutowa besssa działa szybciej i mocniej niż na giełdzie
Na tradycyjnych rynkach średnia besssa trwa zazwyczaj od 9 do 11 miesięcy. W przypadku Bitcoina oraz szerokiego rynku crypto sytuacja wygląda podobnie, choć zmienność pozostaje zdecydowanie większa. Historycznie kryptowaluty potrafiły tracić nawet ponad 70% wartości w trakcie jednego cyklu.
Dlatego inwestorzy często odczuwają bessę znacznie mocniej niż na rynku akcji. Spadkom cen towarzyszy bowiem gwałtowny spadek optymizmu. Maleją wolumeny handlowe, inwestorzy ograniczają ryzyko, z kolei lewarowane pozycje masowo znikają z rynku.
Początek 2026 roku ponownie pokazał, jak szybko może zmienić się sentyment. Bitcoin wyraźnie osłabł po wcześniejszych wzrostach, a analitycy zaczęli wskazywać na coraz więcej negatywnych sygnałów. Wśród nich pojawił się słabszy popyt na ETF-y Bitcoin spot, wolniejszy wzrost płynności stablecoinów oraz pogarszające się dane on-chain.
Zobacz też: Kolejne fałszywe zgłoszenia i wejście służb. Tym razem ofiarą sam Karol Nawrocki
Analitycy ostrzegają przed długim okresem słabości
Według Julio Moreno z CryptoQuant rynek zwykle nie tworzy dna w kilka dni. Proces stabilizacji trwa często miesiącami i przechodzi przez kilka etapów. Najpierw pojawia się silna panika, później krótkie odbicia, które wielu inwestorów błędnie uznaje za początek nowej hossy.
Dopiero po takim okresie rynek wchodzi zazwyczaj w fazę długiej stagnacji. Kurs porusza się wtedy bokiem, zainteresowanie kryptowalutami wyraźnie spada, a część inwestorów całkowicie opuszcza rynek. Mimo to właśnie wtedy często budują się fundamenty pod kolejny większy trend wzrostowy.
W mediach społecznościowych coraz częściej pojawiają się również prognozy sugerujące, że potencjalne dno Bitcoina może pojawić się dopiero jesienią. Popularni komentatorzy rynku zwracają uwagę, że wcześniejsze cykle także wymagały czasu, zanim popyt ponownie wracał na rynek.
Co może sygnalizować koniec bessy?
Analitycy podkreślają, że pojedynczy mocny wzrost ceny nie oznacza jeszcze końca problemów. W trakcie bessy często pojawiają się dynamiczne rajdy wzrostowe, które później szybko tracą impet.
Dlatego inwestorzy obserwują obecnie kilka kluczowych wskaźników jednocześnie. Ważne pozostają napływy do ETF-ów Bitcoin, aktywność stablecoinów oraz powrót amerykańskiego popytu instytucjonalnego. Istotną rolę odgrywają również poziomy techniczne, w tym najważniejsze średnie kroczące.
Dopóki te dane pozostają słabe, rynek może nadal poruszać się w szerokiej konsolidacji lub pozostawać pod presją sprzedających. Mimo to historia pokazuje, że właśnie w takich momentach rynek często zaczyna powoli przygotowywać się do kolejnego większego cyklu wzrostowego.
Zobacz też: Nvidia za 15 bilionów dolarów? Rynek AI odpalił prognozę, która brzmi jak finansowe szaleństwo