Iran uruchamia krypto-platformę „ubezpieczeniową” dla statków w Cieśninie Ormuz

Iran uruchamia krypto-platformę „ubezpieczeniową” dla statków w Cieśninie Ormuz

17 maja, w niedzielę – tego samego dnia, w którym raportowano o pożarze elektrowni atomowej Barakah w Ad Dhafrze (przedmieścia Abu Zabi) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zaś Donald Trump po raz kolejny sugerował rychły powrót do działań wojennych – Iran uruchomił platformę Hormuz Safe, mającą oferować denominowane w kryptoaktywach „ubezpieczenia” statkom płynącym przez tę cieśninę. I choć pożar okazał się niegroźny (dotyczył generatora), zaś deklaracje Trumpa z Truth Social wszyscy (na czele z nim samym) traktują z przymrużeniem oka, to skala surrealizmu tej inicjatywy wydaje się trudna do przeoczenia.

Stojące za projektem Ministerstwo Spraw Gospodarczych i Finansów Islamskiej Republiki Iranu przedstawiło inicjatywę jako mechanizm oferujący – rzekomo dobrowolnie – „ubezpieczenia” morskie dla ładunków przepływających przez Zatokę Perską, Cieśninę Ormuz i okoliczne wody, a także transportujących je statków. Platforma, oparta na rozliczeniach w bitcoinie, ma wydawać polisy w sposób błyskawiczny – po potwierdzeniu transakcji na blockchainie armator otrzymuje cyfrowo podpisane potwierdzenie pokrycia.

Irańskie media państwowe, w tym Agencja Fars, już zaczęły się egzaltować potencjalnymi efektami projektu, szacując przyszłe przychody, jakie Iran miałby czerpać z całego pomysłu, na ponad 10 miliardów dolarów rocznie. Tyle, że bynajmniej nie wszystko jest tu tak proste, jak brzmi to w medialnym przekazie z Teheranu.

„Fajny tankowiec, szkoda gdyby przypadkowo zatonął…”

Hormuz Safe nie jest bowiem klasycznym ubezpieczeniem. Polisy mają być wydawane wyłącznie dla statków gotowych uiścić opłatę Iranowi za „bezpieczny przejazd” – co w praktyce oznacza po prostu haracz. Co więcej, suflowana przez Iran „oferta” obejmować ma pokrycie szkód w przypadku inspekcji statku, jego zatrzymania lub konfiskaty ładunku (zupełnym przypadkiem są to działania, których wobec neutralnych jednostek najczęściej dokonuje tam sam Iran) – nie obejmuje jednak podstawowego i największego zagrożenia dla jednostek morskich, czyli szkód wynikających z ataków militarnych!

W ten sposób faktyczna wartość tego „ubezpieczenia” jest, w warunkach quasi-wojennych, wciąż panujących na akwenie Zatoki Perskiej, wątpliwa. Zarazem statki i armatorzy, którzy nie „ubezpieczyliby się”, w oczywisty sposób narażaliby się na zwiększone prawdopodobieństwo ataków irańskich sił zbrojnych (gł. morskiego komponentu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej). Nadto, nawet skorzystanie z tej pseudo-dobrowolnej oferty miałoby być obwarowane koniecznością przekazywania Teheranowi wyczerpujących informacji na temat jednostki, jej ładunki, załogi czy afiliacji biznesowej.

Co być może najważniejsze – wykupienie irańskiej polisy niemal gwarantuje natomiast przyszłe problemy dla danego statku. Dokonanie płatności, której odbiorcą jest Iran, oznacza bowiem automatyczne objęcie amerykańskimi sankcjami. Amerykańska flota cały czas blokuje bowiem irańskie wybrzeża i porty, zaś blokadzie tej podlegają także jednostki neutralne, które opłaciłyby myto za przejście przez Cieśninę Ormuz na rzecz Teheranu. Ukoronowaniem problemu może być fakt, że certyfikaty Hormuz Safe nie są uznawane przez globalnych ubezpieczycieli oraz organa portowe na świecie.

Iran znów składa „ofertę” nie do odrzucenia

Skądinąd, sama próba wprowadzenia niezbyt dobrowolnych krypto-ubezpieczeń – w momencie, gdy obie strony konfliktu, Iran oraz USA wraz z Izraelem, wydają się zdecydowane na rozstrzygnięcie militarne – zakrawa na wyjątkową osobliwość, jeśli nie wprost absurd. Ruch w Cieśninie Ormuz pozostaje bardzo ograniczony (do czego w znakomitym stopniu przyczyniły się działania samych Irańczyków), liczne tankowce stoją w miejscu, zaś koszty ubezpieczeń na świecie ostro wzrosły, w dalszym stopniu zniechęcając do rejsów do Zatoki Perskiej, nawet mimo rekordowych cen ropy.

Trudno zatem uznać całą ideę za cokolwiek innego niż opakowane w nieco innej formie, obowiązkowe myta za przepłynięcie przez Ormuz – które Iran, też z użyciem bitcoina, usiłował bez powodzenia wprowadzić w kwietniu. Na razie najnowszy irański pomysł ma być w fazie przygotowawczej. Platforma hormuzsafe.ir póki co wyświetla stronę zapowiadającą start, a szczegóły techniczne i prawne mogą się jeszcze wielokrotnie zmienić. Można natomiast odnotować, że Iran od lat wykorzystuje kryptowaluty do obchodzenia ograniczeń dolarowych, a Hormuz Safe stanowi najnowszy przykład tego podejścia w kontekście morskim.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom