Dorian Nakamoto jako twórca Bitcoina | Trop wiecznie żywy?

1 778

Leah McGrath Goodman nadal wierzy, że to Dorian Nakamoto stworzył Bitcoina.

Leah McGrath Goodman, dziennikarka Newsweeka, która w 2014 roku wymieniła Amerykanina japońskiego pochodzenia, Doriana Satoshi Nakamoto, jako twórcę Bitcoina, nadal stoi przy swoim. Przypomina kluczowe wg niej argumenty, które mogłyby potwierdzać taką tezę.

W Pomp Podcast z 25 sierpnia z Anthonym Pompliano, McGrath Goodman ujawniła szczegóły badań dotyczących jej oryginalnej historii z Newsweeka, w tym jej pisemną korespondencję z Dorianem Nakamoto.

Dziennikarka opowiada prowadzącemu o śledztwie mówiąc, że kontakt e-mailowy z niektórymi z „pierwszej dziesiątki” potencjalnych pionierów Bitcoin był przed opublikowaniem historii z marca 2014 roku stosunkowo łatwy.

Na podstawie informacji, które przekazali jej Gavin Andresen i Hal Finney Goodman doszła do przekonania, że ​​szuka jednej osoby, a nie zespołu osób – i że nie był to wynalazca Bitgold, Nick Szabo.


Satoshi Nakamoto to jedna osoba?


„[On] – (Szabo – przyp. red) był bardzo prominentnym kandydatem dla wielu ludzi, ale najwyraźniej nie miał czasu aby dokonać tego, co należało zrobić, aby stworzyć kod” – twierdzi McGrath Goodman.

„Dorian Nakamoto musiał wiedzieć, o czym rozmawiamy…”

Jednym z kluczowych dowodów w oryginalnej historii McGrath Goodman o 64-letnim mieszkającym w Kalifornii Dorianie Nakamoto miało być jego oświadczenie złożone przed wieloma świadkami, mówiąc, że „nie jest już w to zaangażowany”, co zostało powszechnie zinterpretowane jako odnoszące się do Bitcoina.

„Nie mogę o tym rozmawiać” – powiedział podobno Dorian. „Zostało to przekazane innym ludziom. Teraz to oni są za to odpowiedzialni. Nie mam już z tym żadnego związku”.

McGrath Goodman powiedziała, że ​​jedną z rzeczy, które uznała za najbardziej rozczarowujące, było późniejsze stwierdzenie Doriana jakoby „​​nie wiedział, że [rozmawialiśmy o Bitcoinie]”.

„Zdecydowanie wiedział, że o tym rozmawiamy; rozmawialiśmy o tym od tygodni, zanim faktycznie go odwiedziłam” – komentuje dziennikarka.

Goodman przytoczyła również dowody bezpośrednio łączące Satoshi z lokalizacją Doriana w Los Angeles. Hal Finney miał opublikować dane z uszkodzonego pliku przeznaczonego do naprawy przez twórcę Bitcoina:

„Zawierał adres IP, który zaprowadził nas do tej samej dzielnicy, w której mieszka Dorian, w Los Angeles” – przyznała dziennikarka.

Święty Graal

Prawdziwa tożsamość Satoshi Nakamoto jest Świętym Graalem dla niektórych członków społeczności kryptowalut.

Wśród szerokiej gamy kandydatów pozostaje Craig Wright, Australijczyk często określany jako „Faketoshi”. Inni nadal spekulują, że Satoshim może być Hal Finney, Nick Szabo lub Adam Back z Blockstream. John McAfee wyznał, że ma „99% pewności”, kto stworzył Bitcoina i ma na to ciekawe dowody. Zobaczcie:

Od Redakcji

Bithub Flesz już na naszym kanale YouTube. Zapraszamy codziennie o 19:00 na skrót najważniejszych wydarzeń dnia z branży kryptowalut i finansów, komentarze i rozważania na temat tego, co może przynieść kolejny dzień! Program prowadzi Bitcoin Feniks.

Zobacz najnowszy odcinek:

Od Redakcji (2)

Niniejszy artykuł ani w całości ani w części nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi czy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (Ue) Nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku) oraz uchylające dyrektywę 2003/6/WE Parlamentu Europejskiego i Rady i dyrektywy Komisji 2003/124/WE, 2003/125/WE i 2004/72/WE oraz Rozporządzenia Delegowane Komisji (Ue) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r.uzupełniające dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy. Zawarte w serwisie treści nie spełniają wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawierają konkretnej wyceny żadnego instrumentu finansowego, nie opierają się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określają ryzyka inwestycyjnego.

Komentarze