Bitcoin znika z rynku szybciej, niż powstaje? Analitycy mówią nawet o cenie 180 000
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda znajomo. Bitcoin krąży w okolicach 80 tys. dolarów, analitycy znów rzucają prognozami w stylu 150 czy 180 tys. i rynek powoli zaczyna się rozgrzewać. Tyle że tym razem w tle dzieje się coś znacznie ciekawszego i potencjalnie znacznie bardziej niebezpiecznego.
Kto wysysa Bitcoin z rynku?
Dane są proste, ale ich konsekwencje już takie nie są. Każdego dnia górnicy „wykopują” około 450 BTC. To efekt obecnego tempa emisji po halvingu. W tym samym czasie jedna firma – Strategy od Michaela Saylora – skupuje średnio około 730 BTC dziennie. Różnica? Ponad 280 bitcoinów… na minusie.
Innymi słowy, jeden podmiot kupuje więcej, niż cały system jest w stanie wytworzyć. To nie jest normalna sytuacja rynkowa, o czym informują branżowi eksperci.
Szok podażowy w praktyce
W świecie finansów takie zjawisko ma swoją nazwę szoku podażowego. Dochodzi do niego wtedy, gdy podaż przestaje nadążać za popytem. I choć brzmi to jak podręcznikowa definicja, w praktyce oznacza jedno: presję na wzrost ceny. Analityk Pentoshi nie owija w bawełnę: „Oczywiście w pewnym momencie coś musi pęknąć”. To „coś” to właśnie równowaga rynku.
Bo jeśli ktoś systematycznie wyciąga Bitcoina z obiegu szybciej, niż powstaje nowy, to liczba dostępnych monet zaczyna się kurczyć. A gdy dochodzi do tego dodatkowy popyt – na przykład ze strony ETF-ów – efekt może być znacznie silniejszy, niż wielu inwestorów zakłada.
Bitcoin już wcześniej przechodził przez momenty ograniczonej podaży. Po każdym halvingu rynek potrzebował czasu, żeby się dostosować, a później często dochodziło do dynamicznych wzrostów. Różnica polega na tym, że dziś w grze są instytucje i to takie, które nie kupują „na chwilę”.
Strategy jasno komunikuje swój cel. Chcą mieć nawet milion BTC w portfelu. To oznacza, że obecna presja zakupowa może się utrzymać jeszcze przez długi czas.
A co, jeśli Saylor się rozmyśli?
Tu pojawia się druga strona medalu. Bo ten sam mechanizm, który może wypchnąć cenę w górę, działa również w drugą stronę. Jeśli główny kupujący nagle zwolni albo zacznie sprzedawać, rynek może odczuć to równie mocno. Dochodzi do tego jeszcze jeden problem: koncentracja.
Bitcoin miał być aktywem rozproszonym. Tymczasem coraz większa część podaży trafia w ręce kilku dużych graczy. To zmienia dynamikę rynku i zwiększa jego wrażliwość na decyzje pojedynczych podmiotów.
Prognozy w stylu 180 tys. dolarów przestają wyglądać jak czysta fantazja. Nie dlatego, że „tak mówi analityk”, tylko dlatego, że fundament podaży zaczyna się zmieniać. Jeśli obecny trend się utrzyma, rynek może wejść w scenariusz niedoboru, który historycznie kończył się gwałtownymi ruchami ceny.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty:
BlackRock znowu rozkręca rynek. Ta kryptowaluta jest masowo skupowana
Kryptowaluty tryumfują nad bankowym lobby w USA. Akcje Coinbase wystrzeliły po CLARITY Act
Miałeś środki na giełdzie Zonda? Zapomnij o ich egzekucji w Polsce