Bitcoin winny blackoutów? Wenezuela znalazła idealnego kozła ofiarnego

Bitcoin winny blackoutów? Wenezuela znalazła idealnego kozła ofiarnego

Wenezuela znów bierze się za kopaczy kryptowalut. Rząd poinformował, że zapotrzebowanie na energię elektryczną w kraju wzrosło do 15 579 MW. To poziom najwyższy od dziewięciu lat. Oficjalnie ma to być efekt fali upałów oraz „wzrostu gospodarczego”, którym chwali się władza. Przy okazji Caracas przypomniało jednak o całkowitym zakazie miningu na terenie kraju.

Bitcoinowe koparki jako wygodny wróg

W oficjalnym komunikacie podkreślono, że państwo uruchamia plan nadzoru, który ma wykrywać nielegalne kopalnie kryptowalut. Osoby, które nie mają zamiaru się dostosować, czekają kary. „Całkowity zakaz cyfrowego miningu na terytorium kraju zostaje utrzymany. Ci, którzy nielegalnie wykorzystują tę działalność, zostaną ukarani zgodnie z prawem” – przekazano.

Na pierwszy rzut oka argument rządu brzmi logicznie. Kopanie Bitcoina i innych kryptowalut rzeczywiście zużywa dużo energii, bo maszyny pracują przez całą dobę. W kraju z niestabilną siecią nawet dodatkowe obciążenie może być problemem. Tym bardziej, że Wenezuela przez lata przyciągała minerów właśnie bardzo tanim prądem.

To jednak tylko część historii. Kryzys energetyczny Wenezueli naturalnie nie zaczął się od kryptowalut. Już w 2019 roku kraj przeżył gigantyczny blackout, który na wiele godzin sparaliżował miasta, szpitale, transport i komunikację. Władze obwiniały wtedy sabotaż oraz zagraniczne ataki, ale niezależne analizy wskazywały raczej na lata zaniedbań, niedoinwestowania i korupcji.

Paradoks jest bolesny. Wenezuela ma jedne z największych rezerw ropy na świecie i ogromny potencjał energii wodnej, w tym słynną zaporę Guri. Mimo to państwowa sieć od lat ledwo zipie. Niskie, sztucznie utrzymywane ceny energii, brak pieniędzy na modernizację, sankcje i odpływ wykwalifikowanych inżynierów stworzyły mieszankę, której z pewnością nie da się naprawić samym zakazem kopania krypto.

Zakaz nie naprawi sieci

Dlatego obecna decyzja jest dla Caracas politycznie wygodna. Kopacze kryptowalut są łatwym celem. Zużywają prąd, zarabiają poza oficjalnym systemem i można ich przedstawić jako czarne owce i winnych problemów zwykłych obywateli.

Tyle że nawet jeśli zakaz chwilowo odciąży sieć, nie rozwiąże głównego problemu. Wenezuela nie potrzebuje tylko mniej koparek. Potrzebuje sprawnej infrastruktury, specjalistów, inwestycji i państwa, które potrafi utrzymać własny system energetyczny. Kryptowaluty mogą pogarszać sytuację. Ale w tej historii są raczej objawem kryzysu niż jego przyczyną.

Czytaj więcej w dziale kryptowaluty:

Rynek krypto czeka apokalipsa? Znany ekspert mrozi: „99% tokenów spadnie do zera”

BlackRock przenosi ponad 124 mln dolarów w Bitcoinie i Ethereum. Coś wie

Bitcoin po 7 złotych za sztukę? W popularnej aplikacji kurs BTC spadł o 99,9999%. Co się stało?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom