Bitcoin w historycznym miejscu. Wykres BTC/DXY wysyła nam ważny sygnał ale stawia twarde warunki
Wykres Bitcoina podzielonego przez indeks dolara amerykańskiego (DXY) od 2017 r. porusza się w rosnącym kanale, a lipcowy dołek wypadł dokładnie przy jego dolnej krawędzi. Dolna linia kanału odpowiada dziś cenie od 63 do 65 tys. USD. W niedzielę rano Bitcoin kosztował ok. 80,9 tys. dolarów. Wykres udostępniła dzisiaj Rand Group, postanowiliśmy się z ciekawości przyjrzeć tej zależności bliżej.
Trzy respektowane dołki na tej samej linii
Dane o DXY udostępnia amerykańska giełda ICE (Intercontinental Exchange), właściciel nowojorskiej NYSE. Indeks mierzy siłę dolara wobec koszyka sześciu walut, w którym euro waży 57,6 proc., jen 13,6 proc., a funt 11,9 proc. Resztę dzielą między siebie dolar kanadyjski, korona szwedzka i frank szwajcarski.
Dolną linię kanału wyznaczają trzy dołki. Pierwszy to dno bessy z grudnia 2018 r., gdy Bitcoin kosztował ok. 3,2 tys. USD. Drugi to 15,5 tys. dolarów w listopadzie 2022 r., tuż po upadku giełdy FTX. Trzeci przyszedł 1 lipca tego roku, kiedy kurs zjechał do 57 742 USD, najniżej od września 2024 r. Od tamtej pory Bitcoin odrobił ok. 40%.
Z tym „prezentem” bywało różnie. W marcu 2020 r. pandemiczna panika zepchnęła Bitcoina do ok. 3,9 tys. USD, według naszych wyliczeń mniej więcej o jedną czwartą pod dolną krawędź kanału. Kto kupował wtedy „na linii”, przez kilka dni liczył straty. Ciekawsze są szczyty. W grudniu 2017 r. i w kwietniu 2021 r. relacja BTC/DXY dobijała do górnej krawędzi, a rekord z 6 października 2025 r. zatrzymał się na linii środkowej. Ostatnia hossa była więc wyraźnie słabsza od dwóch poprzednich.
Dolar liczy się podwójnie
Dzielenie przez DXY bywa przedstawiane jako sposób na oczyszczenie wykresu Bitcoina z wahań dolara. To nie do końca prawda. Kiedy dolar się umacnia, kurs BTC/USD zwykle spada, a mianownik rośnie, więc wskaźnik obrywa podwójnie. Żeby wycenić Bitcoina w koszyku walut z indeksu, kurs w dolarach trzeba by przez DXY pomnożyć, a nie podzielić.
Od rekordu do lipcowego dołka Bitcoin stracił w dolarach 54,2 proc. Indeks dolara wzrósł w tym czasie z ok. 98 do ok. 101 pkt, więc relacja BTC/DXY spadła o 55,6%. Od lipca DXY prawie się nie zmienił, dlatego odbicie wskaźnika (ok. 39 proc.) niemal pokrywa się ze wzrostem kursu.
Dolar ma w tej chwili mocne wsparcie ze strony Fedu. 16 września Rezerwa Federalna podniosła stopy procentowe o 0,25 pkt proc., do przedziału 3,75-4 proc., pierwszy raz od lipca 2023 r. W piątek DXY zamknął się na poziomie ok. 101,8 pkt, wyraźnie powyżej styczniowego minimum w okolicach 96 pkt. Rynek terminowy daje ok. 91 proc. szans, że w środę stopy się nie zmienią. Protokół z wrześniowego posiedzenia pokazuje jednak, że większość członków komitetu widzi miejsce na jeszcze jedną podwyżkę przed końcem roku. Jastrzębi Fed i mocny dolar to dla wskaźnika BTC/DXY najgorsze możliwe połączenie.
Kanał wędruje na północ
Z geometrii wykresu wynika, że dolna krawędź kanału co roku podnosi się mniej więcej o 45%. Przy niezmienionym DXY za rok odpowiadałaby cenie Bitcoina w okolicach 92-95 tys. USD, a za dwa lata ok. 135 tys. Bitcoin nie może więc stać w miejscu. Kilka kwartałów trendu bocznego wystarczy, żeby wypadł z kanału dołem, nawet bez krachu.
Na razie zapas jest spory. Żeby dotknąć dolnej linii, Bitcoin musiałby stanieć o ok. 20%. Środek kanału odpowiada dziś ok. 195 tys. dolarów, a górna krawędź przeszło 600 tys. Tak szeroki kanał łatwo potwierdza się na danych historycznych, bo mieści prawie wszystko. Linie wyrysowano zresztą po fakcie, a notowania tygodniowe wygładzają dzienne skoki ceny.
Wykres BTC/DXY dobrze pokazuje, jak mocno Bitcoin nadal uzależniony jest od samego dolara. Spośród czterech zetknięć z dolną linią trzy były książkowymi okazjami do zakupu. Czwarte zaś kosztowało inwestorów sporo nerwów.
Redakcja BitHub.pl poleca również:
- Peter Schiff: „Bitcoin wreszcie pęka”. Czy czeka nas spadek do 75000 USD?
- Czy wiesz kiedy powstanie ostatni Bitcoin? Tyle czasu zostało i tak może zmienić się rynek BTC
- XRP znowu weźmie udział w słynnym wyścigu? Historia pokazuje, co może się wydarzyć