Bitcoin ma problem z 200-dniową średnią. Jeżeli spadniemy na dno bessy przyjdzie nam jeszcze poczekać
Kurs Bitcoina (BTC) podszedł nieśmiało pod 200-dniową średnią kroczącą wynoszącą obecnie około 82 tysięcy dolarów i drugi tydzień z rzędu nie potrafi jej wyraźnie przebić. To poziom, który w trzech poprzednich rynkach niedźwiedzia – w 2014, 2018 i 2022 roku – działał jak twardy sufit i wyznaczał lokalny szczyt trendu spadkowego. Teraz obserwujemy coś bardzo podobnego: nieudana próba ataku, ewentualne przebicie z fałszywym sygnałem kupna, a potem zjazd, który z dużym prawdopodobieństwem może skończyć się ubiciem dna dopiero na jesieni 2026 roku.
Co mówi historia?
Najpierw krótkie wyjaśnienie: średnia dwustusesyjna ma na celu „wygładzić” lokalne wahania i pokazywać inwestorom jak wygląda trend długoterminowy. Jest wykorzystywana na wykresach na tyle często, że w pewnym momencie stała się punktem odniesienia praktycznie dla wszystkich – od inwestorów detalicznych po fundusze i algorytmy. Stąd jej siła. Im więcej osób patrzy na ten sam poziom, tym łatwiej mu zostać samospełniającą się przepowiednią.
Jakie zaklęcia rzucała 200D SMA w poprzednich tradycyjnych czteroletnich cyklach Bitcoina?
W 2014 roku Bitcoin co prawda wybił ponad 200D SMA, ale tylko na około miesiąc, po czym zatrzymał się na zniesieniu Fibonacciego 0,382, który w naszym cyklu przypada na okolicę 85 tysięcy USD. W cyklu z 2019 roku przebił co prawda linię nieco wyżej, sięgnął zniesienia 0,5 (u nas odpowiadającemu rejonowi 95 tys.) ale ostatecznie i tak zawrócił. W 2018 i 2022 roku 200D SMA w ogóle nie pękła – w obu przypadkach kurs odbił się od niej jak od betonu i pociągnął cały rynek w dół. Analitycy wierni tradycyjnemu czteroletniemu cyklowi Bitcoina jak Benjamin Cowen zwracają uwagę, że obecna struktura przypomina bardzo mocno rok 2018: luty z lokalnym dnem, wyższy dołek w kwietniu i odbicie wprost pod opór z 200-dniowej średniej.
Na ów obraz nakłada się makroekonomia, która ostatnimi czasy działa wyraźnie przeciwko tzw. aktywom ryzykownym (do którego zaliczamy Bitcoina i altcoiny w szczególności). Rentowności amerykańskich obligacji dwu- i dziesięcioletnich wystrzeliły właśnie do najwyższych poziomów od połowy 2025 roku, a rynek terminowy wycenia już ponad 44 procent szansy na podwyżkę stóp przez bank centralny USA w grudniu 2026. Jeszcze na początku tego roku konsensus zakładał kilka cięć. Bitcoin w piątek był wyceniany w okolicach 79 tysięcy dolarów za sztukę, czyli już poniżej 200D SMA – mówiąc prościej, na razie obóz niedźwiedzi ma rację.
Czteroletni rytm którego nie da się ignorować
Dlaczego akurat 2026 rok miałby być rokiem korekty, a nie kontynuacji hossy? Bo taką presję na rynek wywiera kalendarz Bitcoina. Co cztery lata, w wyniku zapisanego w kodzie mechanizmu zwanego halvingiem, premia za wydobycie kolejnego bloku spada o połowę. Ostatni halving miał miejsce w kwietniu 2024 roku. Schemat, który powtarza się od 2011 roku, wygląda następująco: rok halvingu to akumulacja, rok następujący to euforia i nowe historyczne maksima, rok trzeci to korekta i realizowanie zysków, czwarty to dołek i przygotowanie pod kolejną falę. Według tego rytmu 2025 powinien być rokiem szczytu, a 2026 – bessy.
Nie jest to natomiast opinia którą dzieli każdy z uczestników rynku. Część analityków z Wall Street jest zdania, że tym razem będzie inaczej. Bernstein i Standard Chartered podtrzymali niedawno swoją prognozę 150 tysięcy dolarów za BTC na koniec 2026 roku, Grayscale liczy na nowy szczyt w pierwszej połowie roku, a Michael Saylor nadal twierdzi, że klasyczny czteroletni cykl przestał obowiązywać dzięki napływowi kapitału instytucjonalnego przez ETF-y.
Wszyscy patrzą na ten sam wykres
Siła 200-dniowej średniej nie wynika z żadnej magii liczb, tylko z psychologii. Daniel Kahneman i Amos Tversky pokazali jeszcze w latach 70., że ludzie – także zawodowi inwestorzy – cierpią na efekt zakotwiczenia: raz zapamiętany poziom staje się punktem odniesienia, od którego oceniają wszystko, co dzieje się później. Do tego dochodzi efekt stadny. Kiedy każdy uczestnik rynku patrzy na tę samą linię, decyzje kupna i sprzedaży kumulują się wokół niej, a teoretyczny opór techniczny zamienia się w opór rzeczywisty. Kahneman dostał za te prace Nobla z ekonomii w 2002 roku i to właśnie z jego dorobku wyrosła cała ekonomia behawioralna.
„Tym razem będzie inaczej” to cztery najdroższe słowa w historii inwestowania. Historia nigdy się nie powtarza, ale za to lubi rytm. A rytm Bitcoina od ponad dekady jest zaskakująco przewidywalny. Najbliższe tygodnie rozstrzygną kto ma rację.
Przeczytaj też:
Rafał Zaorski liże rany i otwiera kolejną kontrariańską pozycję. „Małpy nigdy się nie nauczą”
Nowe fakty w sprawie zondacrypto. Poszkodowani Polacy ruszają do Estonii po swoje pieniądze