Zamordyzm 2.0: korzystanie z VPN będzie przestępstwem – z wyjątkiem tych kontrolowanych przez państwo
W ostatnich dniach tureckie władze podjęły kolejny krok w kierunku totalnej inwigilacji obywateli, ogłaszając plany zakazu korzystania z anonimowych sieci VPN. Wyjątkiem mają być jedynie „licencjonowane” usługi, czyli takie, które będą podlegały bezpośredniej kontroli i nadzorowi państwa. Decyzja ta, choć nie powinna dziwić w kontekście dotychczasowych działań Ankary, stanowi kolejny czytelny dowód to, jak daleko gotowe są posunąć się tureckie instytucje, by wyeliminować resztki prywatności w Internecie.
Jak poinformowano, turecki Urząd ds. Informacji i Technologii Komunikacyjnych (Information and Communication Technologies Authority, BTK) rozpoczął prace nad regulacjami wprowadzającymi obowiązkowy system licencjonowania usług Virtual Private Network (VPN). Zgodnie z doniesieniami lokalnych mediów, nowe przepisy (nowelizacja ustawy o komunikacji elektronicznej nr 5809) mają na celu wyeliminowanie z rynku usług „anonimowych” – czyli tych, które nie podlegają obowiązkowi rejestrowania aktywności użytkowników i przekazywania tych danych organom państwa na żądanie.
VPN – narzędzie prywatności inwigilacji
Usługi, które uzyskają licencję, będą bowiem musiały działać jako podmioty lokalne, spełniające represyjne wymogi tureckiego prawa, w tym w zakresie retencji danych i „współpracy” z władzami, w tym udostępniania danych użytkowników na każe żądanie (czyli w praktyce szpiegowania i donoszenia na swoich użytkowników). Dostawcy, którzy odmówią rejestracji spółki w Turcji, powołania lokalnego przedstawiciela lub wdrożenia mechanizmów logowania, mają podlegać blokadom na poziomie operatorów telekomunikacyjnych.
Sumarycznie sprowadza się to do całkowitego podważenia sensu korzystania z VPN i wyeliminowania tego narzędzia. Ideą sieci VPN jest bowiem zapewnienie użytkownikom anonimowości i ochrony przed inwigilacją. Mechanizm ten, oparty na szyfrowaniu ruchu i ukrywaniu rzeczywistego adresu IP, od lat stanowi podstawowe narzędzie dla dziennikarzy, aktywistów, a także zwykłych obywateli, którzy nie chcą, by ich aktywność w sieci była monitorowana przez państwo lub korporacje. Tureckie władze, wprowadzając koncepcję „licencjonowanych” VPN, de facto pozbawiają te usługi ich podstawowej funkcji.
W praktyce oznacza to, że korzystanie z takiego VPN nie różni się niczym od zwykłego, niezaszyfrowanego połączenia internetowego – z tą różnicą, że użytkownik płaci za iluzję prywatności. Co szczególnie obrzydliwe, aby uzasadnić zaostrzenie reżimu kontrolnego w kraju, tureckie władze wykorzystują żałobę i pretekst „ochrony nieletnich” po atakach w szkołach w Şanlıurfa i Kahramanmaraş. Oprócz licencjonowania VPN, pakiet obejmuje wprowadzenie specjalnych „dziecięcych linii SIM” z kontrolą rodzicielską oraz ograniczenia w rejestracji numerów telefonów.
Dokręcanie śruby
Decyzja o zakazie anonimowych VPN nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz kolejnym ogniwem w łańcuchu represyjnych działań tureckiego rządu. Według raportów, Turcja należy do światowej czołówki pod względem liczby zablokowanych stron internetowych i usuniętych treści. W ostatnich latach władze zintensyfikowały także działania przeciwko krytykom reżimu, wykorzystując narzędzia prawne do blokowania kont w mediach społecznościowych, aresztowań za „obrazę prezydenta” oraz inwigilacji dziennikarzy i opozycjonistów.
Co zabawne (a zarazem oczywiste i do przewidzenia), ogłoszenie planów zakazu anonimowych VPN wywołało efekt odwrotny od zamierzonego. Tysiące Turków, obawiając się dalszego ograniczenia resztek anonimowości w Internecie, rzuciło się do ściągania i instalowania VPN-ów, które jeszcze nie podlegają państwowej kontroli. Według danych z ostatnich dni, liczba pobrań aplikacji VPN w Turcji wzrosła o kilkaset procent. Nie jest to jednak rozwiązanie długoterminowe – jakkolwiek ewentualna blokada też nie musi okazać się skuteczna, biorąc pod uwagę np. doświadczenia z próbami blokady sieci Tor.
Tureckie władze od lat próbują też blokować wybrane VPN. W sierpniu 2024 roku operatorzy zablokowali szereg usług, co wywołało wzrost liczby rejestracji w Proton VPN o 4500 procent. W marcu 2025 roku, po aresztowaniu burmistrza Stambułu Ekrema İmamoğlu i ograniczeniach dostępu do głównych platform społecznościowych, odnotowano wzrost o 1100 procent. Z kolei teraz, na wieść o planowanym licencjonowaniu, Proton VPN zarejestrował podwojenie dziennej liczby rejestracji pochodzących z Turcji. Dostawca publicznie oświadczył, że nie wprowadzi logowania użytkowników na rzecz władz.
