Ukraińcy zniszczyli ogromne centrum danych w Rosji. Poważne uszkodzenia spowodowały utrudnienia w sieci Yandex

Ukraińcy zniszczyli ogromne centrum danych w Rosji. Poważne uszkodzenia spowodowały utrudnienia w sieci Yandex

Ukraińskie drony znalazły sobie nowy cel. To rosyjskie centra danych, w tym te należące do rosyjskiego odpowiednika Google – Yandex. W dwóch nalotach spowodowały takie straty, że trzeba było je wyłączyć.

W Rosji mają poważny problem. Dotychczas ukraińskie drony gdy już wlatywały w głąb terytorium Rosji, to atakowały przede wszystkim infrastrukturę paliwową i energetyczną. Tym razem ich celem stały się centra danych, a konkretniej dwa pokaźnych rozmiarów obiekty. Pierwszy atak miał miejsce dwa dni temu, a jego ofiarą padło największe centrum danych Yandexa w całym kraju. Położony w Sasowie w obwodzie riańskim obiekt miał zostać tak mocno uszkodzony, że wiele usług działających na Yandex Cloud zostało całkowicie wyłączonych w wyniku ataku. Warto wspomnieć, że sercem tego centrum danych jest (albo był, tego jeszcze nie wiemy) superkomputer, który w 2021 roku był 19 najmocniejszą taką jednostką na świecie.

Kolejny atak i spadek akcji Yandexu

Drugi atak miał miejsce kilkadziesiąt godzin później, a jego celem był bliźniaczy obiekt w Kałudze, również należący do Yandexa. Atak ukraińskich dronów był na tyle udany, że o zniszczeniach poinformowano nawet w rosyjskich mediach państwowych. A to już dużo znaczy, zwłaszcza że jeśli wierzyć rosyjskiej telewizji, to w wyniku ostrzału większość modułów trzeba było całkowicie wyłączyć z eksplotacji. W obiekcie znajduje się ponad 3800 szaf serwerowych, a cały obiekt pracuje z mocą nawet 63 megawatów. Ataki odbiły się także na kursie akcji Yandexu na moskiewskiej giełdzie, które spadły o 4%. Można powiedzieć, że Rosjanie sami się o to prosili, bowiem kilka tygodni wcześniej to oni zniszczyli centra danych na Ukrainie.

Centra danych powoli stają się kluczową infrastrukturą, zwłaszcza w kontekście zagrożenia konfliktem zbrojnym. Ewentualne uszkodzenia w wyniku takich ataków powodują nie tylko zniszczenia i straty finansowe, ale także potencjalne utrudnienia dla użytkowników, a nawet utratę danych. Pokazał to przypadek obiektów Amazona w Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które zostały zbombardowane przez Irańczyków. W efekcie spora część danych które były w nich przechowywane została bezpowrotnie utracona.

Centra danych muszą być chronione

Dlatego coraz więcej państw zaczyna poważnie chronić centra danych, zwłaszcza że dotychczas były one prostym celem ataku. Zresztą podobnie jest m.in. ze stacjami Starlinków, o czym przekonaliśmy się we wrześniu, gdy w Woli Krobowskiej na Mazowszu doszło do podpalenia takiej stacji. Wtedy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zalecało zwiększoną ochronę takich obiektów, ale bądźmy szczerzy, zalecenia to zdecydowanie za mało.

Przeczytaj także:

Ostrzegali przed niebezpieczeństwem, OpenAI ich zwolniło. Teraz zabrali głos

Tworzył muzykę w AI, osiągnął lepsze wyniki niż Taylor Swift i wyciągnął kilka baniek. Sąd skazał go na więzienie

Koreańskie banki ofiarą hakerów. Do ataku wykorzystano AI