Putin zachęca do głosowania Online. Na amerykańskim komputerze i bez licencji na Windowsa
Władimir Putin postanowił zachęcić swoich rodaków do głosowania w wyborach do Dumy Państwowej. Prezydent Rosji swój głos oddał przez komputer. Nie obyło się jednak bez wpadki.
W Rosji odbywają się wybory do Dumy Państwowej. A jak wiemy, temat wyborów w Federacji Rosyjskiej zawsze budzi emocje, zwłaszcza gdy czytamy o rekordowych wynikach partii Putina. Co prawda nie pojawiły się jeszcze doniesienia, jakoby miała zdobyć 120% głosów w wyborach, ale wszystko przed nami. Taki wynik nie byłby nawet zaskoczeniem, zwłaszcza że do głosowania zachęca sam Władimir Putin. I to nie byle jak, bo w bardzo nowoczesny sposób, przez internet!
Putin głosuje zdalnie. Ma z tym spore problemy
Rosyjski prezydent opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym zachęca do głosowania, samemu oddając głos przez internet. Widać, że nie przyszło mu to łatwo, bowiem musiał znacznie przybliżyć się do ekranu, by mieć pewność, że na pewno zagłosuje tak jak powinien. Powiedział nawet, że nie można się pomylić i trzeba dokładnie sprawdzić, czy dobrze się głosuje. Ruchy myszką również nie należały do najszybszych, zatem rosyjski przywódca chyba nie jest zbyt biegły w obsłudze komputera.
Amerykański komputer? Przecież to zła, zachodnia technologia
Jednak to nie Putin próbujący zagłosować jest najciekawszym elementem tego nagrania, a komputer, który został do tego wykorzystany. Na zdjęciach z innej perspektywy można zauważyć, że prezydent Rosji skorzystał z komputera amerykańskiej marki Dell. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że Rosja kategorycznie zabrania korzystania z amerykańskiej technologii. Rosyjscy urzędnicy mają obowiązek korzystania z komputerów o określonej lokalizacji, więc wszystko wskazuje na to, że komputer został dostarczony specjalnie na potrzeby klipu propagandowego. Sam fakt, że mimo krytyki zachodniej technologii, sam Putin wykorzystuje amerykański sprzęt, dużo mówi o jakości lokalnych produktów. Ale to nie pierwszy i nie ostatni raz, gdy „zgniły zachód” okazuje się lepszy od wielkiej rosyjskiej technologii.
Ktoś na Kremlu zapomniał wykupić licencji na Windows 11
Zabawny jest także fakt, że internauci zauważyli, że na komputerze działa system Windows 11, tyle że nielicencjonowany. Na ekranie widoczny jest znak wodny z napisem „Aktywuj system Windows”, więc wychodzi na to, że ktoś zapomniał kupić licencji. Tutaj akurat go w pełni rozumiemy, bo 559 złotych za oficjalną licencję to gruba przesada. Aczkolwiek co by nie mówić, przywódca jednego z największych krajów na świecie korzystający z oprogramowania bez licencji wygląda trochę absurdalnie.
Przeczytaj również:
AI dotknie większości miejsc pracy w Europie. IMF ostrzega przed drugą stroną boomu
Zakładasz folię na swojego Iphone? Wiceprezesowi Apple robi się niedobrze
AI prawie doprowadziło do konfliktu USA – Chiny. „Wojsko było gotowe, poderwano myśliwce”