ChatGPT powiedział mu, że jest zdrowy. Wylądował na OIOMie, a teraz pozywa OpenAI!
Pytanie ChatGPT o porady medyczne to nie jest najlepszy pomysł. Przekonał się o tym pewien mieszkaniec Florydy, który postanowił pozwać OpenAI.
Kolejny pozew przeciwko OpenAI trafił do amerykańskiego sądu i po raz kolejny dotyczy on działania ChatGPT. Jeden z mieszkańców Florydy postanowił pozwać firmę za „niezwykle niebezpieczne zalecenia medyczne”, których miało udzielić stworzone przez nich narzędzie. Scott Winters, bo tak nazywa się autor pozwu, pewnego wieczora gorzej się poczuł i dolegały mu zawroty głowy i zmęczenie. Jak na XXI wiek przystało, zamiast zadzwonić do lekarza, postanowił najpierw spytać się ChatGPT o to, co mu dolega i czy powinien coś zrobić. Ten odpowiedział mu, że jego objawy nie są groźne i powinien szukać pomocy medycznej.
Spytał ChatGPT czy jest chory. Wylądował na OIOMie!
Okazało się, że, a jakże by inaczej, ChatGPT nie miał racji. Winters po kilku dniach wylądował na oddziale intensywnej terapii, a lekarze zdiagnozowali u niego zatorowość płucną. Według medyków, jego stan mógł pogorszyć się właśnie przez niezgłoszenie się po pomoc, czyli to co zalecił mu chat. To skłoniło mężczyznę do pozwania OpenAI i samego Sama Altmana, zarzucając im zaniedbania i to, że ChatGPT przekazuje nieautoryzowaną praktykę lekarską. W pozwie Winters wspomina, że wielokrotnie sugerował się narzędziem od OpenAI przy diagnozowaniu swoich dolegliwości zdrowotnych, wysyłając mu m.in. swoje skany rentgenowskie. Poszkodowany twierdzi, że OpenAI przyzwala na przekazywanie niesprawdzonych informacji, które mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia.
OpenAI: Chat to nie jest narzędzie do diagnozowania chorób
Rzecznik prasowy OpenAI skomentował sprawę, mówiąc że warunki świadczenia usług, które są dostępne na stronie ChatGPT, jasno wskazują że ChatGPT nie jest przeznaczony do leczenia lub diagnozowania schorzeń. Zarzucił także pozywającemu, że korzystał ze starszej wersji chatu, a nowsze warianty działają zdecydowanie lepiej. Dosyć ciekawa odpowiedź, zwłaszcza że to nie jedyny pozew, z którym mierzy się obecnie OpenAI. Inne dotyczą m.in. doprowadzania nastolatków do odbierania sobie życia, więc takie bagatelizowanie sprawy nie wyjdzie firmie na dobre.
Prawdopodobnie każdemu zdarzyło się kiedyś spytać któregoś z narzędzi sztucznej inteligencji o jakieś kwestie zdrowotne. I choć z pozoru wydaje się, że przecież AI jest na tyle silnym narzędziem, że powinno udzielić poprawnej odpowiedzi, to wcale tak nie jest. Eksperci od dawna przestrzegają, żeby jak już pytamy sztuczną inteligencję, to podchodzić z dystansem do jej odpowiedzi, a najlepiej skontaktować się ze specjalistą.
Przeczytaj również:
OpenAI potwierdza: AI wymknęła się spod kontroli i ruszyła do ataku!
Szykujcie się na jeszcze wyższe ceny elektroniki! Gigant podnosi ceny chipów, kryzys RAM potrwa…
Firma wysyła mu laptop i pensję. On pracuje dla Korei Północnej
