Z ostatniej chwili: Rozejm na Bliskim Wschodzie? „Trwają rozmowy”. Ropa tanieje, Bitcoin rośnie
Waszyngton i Teheran otrzymały plan natychmiastowego zawieszenia broni, który może wejść w życie nawet w ciągu kilkunastu godzin i doprowadzić do otwarcia cieśniny Ormuz. Cenu ropy cofnęły się o 5 dolarów za baryłkę, do 107 USD, a Bitcoin wzrósł obrazując odnowienie popytu na ryzykowne aktywa.
Jednocześnie na miejscu nadal dochodzi do eksplozji, a incydenty z udziałem dronów uderzają w amerykańskie cele w regionie. Inwestorzy nadal balansują między nadzieją na deeskalację a realnym ryzykiem dalszej eskalacji. Szansa na szybki pokój istnieje, ale nie wydaje się przeważająca.
Najważniejsze fakty
- USA i Iran analizują dwustopniowy plan przedstawiony za pośrednictwem Pakistanu: natychmiastowe zawieszenie broni oraz finalne porozumienie w 15 do 20 dni.
- Otwarcie cieśniny Ormuz ma nastąpić od razu po rozejmie. Iran nie potwierdził jeszcze akceptacji propozycji, mimo intensywnych rozmów mediatorów – źródła sugerują jednak sceptycyzm co do przyjęcia maksymalistycznych warunków USA.
- Wg. źródeł Reutersa, Iran odrzucił już otwarcie Cieśniny Ormuz „w zamian za” zawieszenie broni, a na miejscu trwają działania militarne, w tym eksplozje w Iranie i ataki dronów w regionie. Izarel przekazał, że jest gotowy do ataków na irańską infrastrukturę.
Dyplomacja na ostatniej prostej
Propozycja, określana roboczo jako „Islamabad Accord”, to próba zatrzymania konfliktu w dwóch krokach. Najpierw szybkie zawieszenie broni, potem właściwe negocjacje, które miałyby zamknąć temat wojny i ustabilizować sytuację w regionie.
Całość jest koordynowana przez Pakistan, który pełni rolę głównego kanału komunikacji. W tle pracują też Egipt i Turcja. Rozmowy nie są klasyczną dyplomacją, to raczej mieszanka negocjacji, presji i gry na czas przed ultimatum Trumpa, które zapada dzisiaj w nocy.
Z jednej strony mamy w końcu bardzo intensywne kontakty na najwyższym szczeblu. Iran wysyła sygnały, że jest gotowy na zakończenie konfliktu, ale jednocześnie podważa sens części propozycji. Nie składa jednoznacznych zobowiązań i mówi, że jest gotowy do dalszej, wyniszczającej wojny.
Czy ultimatum Trumpa, które opisaliśmy w artykule Trump wyznaczył ultimatum i datę. „Zniszczymy wszytkie mosty i elektrownie”. Rynek wstrzymuje oddech, Bitcoin reaguje – naprawdę zadziała i zaciągnie Iran do stołu?
Cieśnina Ormuz jako główny punkt nacisku
W centrum całej układanki pozostaje Cieśnina Ormuz. To właśnie jej blokada była jednym z głównych powodów eskalacji i gwałtownych ruchów na rynku ropy. Plan zakłada jej natychmiastowe otwarcie po ogłoszeniu rozejmu. Dla rynku byłby to sygnał o ogromnym znaczeniu. Nie tylko symboliczny, ale przede wszystkim praktyczny, bo przywracający przepływ surowca przez jeden z najważniejszych szlaków świata.
Nieprzypadkowo nawet krótkie sygnały o możliwym porozumieniu powodują spadki cen ropy. Inwestorzy grają dziś bardziej pod scenariusze polityczne niż pod dane fundamentalne. Najbardziej niepokojące jest to, że dyplomacja i działania militarne toczą się równolegle. W ostatnich godzinach pojawiły się doniesienia o eksplozjach w Teheranie, a także o ataku dronowym w pobliżu amerykańskiej placówki w Bagdadzie. Ma to wręcz symboliczny wydźwięk.
Całość rozmów to prawdopodobnie klasyczna sytuacja „rozmów pod presją”, ponieważ na wypracowanie porozumienia zostały godziny. Iran wyraźnie przekazał, że nie będzie podejmował decyzji przyparty do ściany. Każda ze stron chce negocjować z możliwie silnej pozycji, co w praktyce oznacza utrzymywanie napięcia. Teheran przygotował już formalną odpowiedź na propozycje mediatorów, ale wciąż nie podjął ostatecznej decyzji. Waszyngton sygnalizuje, że czas na porozumienie jest ograniczony.
Rynek wierzy, ale się zabezpiecza
Z punktu widzenia inwestorów sytuacja jest wyjątkowo trudna do rozegrania. Z jednej strony pojawia się realna szansa na deeskalację. Z drugiej, każdy kolejny incydent przypomina, jak krucha jest ta równowaga. Reakcja rynku ropy jest tu najlepszym barometrem. Spadki cen po informacjach o możliwym porozumieniu są szybkie, ale płytkie. Widać wyraźnie, że kapitał nie chce jeszcze całkowicie odpuszczać scenariusza ryzyka.
To zresztą szerszy problem. Rynek przestaje być przewidywalny w klasycznym sensie. Coraz częściej reaguje nie na dane, ale na nagłówki. Najbliższe godziny zdecydują o kierunku. Jeśli plan zostanie zaakceptowany, rynek może wejść w fazę szybkiego odreagowania, szczególnie na surowcach i walutach rynków wschodzących. Jeśli jednak rozmowy się załamią, scenariusz eskalacyjny wraca na stół. A to oznacza nie tylko wyższe ceny ropy, ale też presję inflacyjną i potencjalne turbulencje na rynkach finansowych.
Jeśli konflikt będzie trwał dłużej, sytuacja na rynku ropy w Europie istotnie się pogorszy. Opisaliśmy to w artykule Kiedy Europie skończy się ropa? Czas ucieka. Tyle miesięcy spokoju zostało.
