Wielkie cięcie biurokracji na rynku „oprzyrządowania wolności”. Rząd nowelizuje szereg rozporządzeń

Wielkie cięcie biurokracji na rynku „oprzyrządowania wolności”. Rząd nowelizuje szereg rozporządzeń

Ekipa Donalda Trumpa wprowadza największe od lat poluzowanie gorsetu biurokratycznego na rynku „freedom tools”, jak w Stanach Zjednoczonych z dystansem określa się broń, amunicję oraz akcesoria, których prawo do posiadania i noszenia gwarantuje tam Druga Poprawka do Konstytucji. Biuro ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej oraz Materiałów Wybuchowych (BATFE, szeroko określane jako ATF) opublikowało wczoraj pakiet 34 nowelizacji i proponowanych zmian w bizantyjsko skomplikowanych przepisach regulacyjnych, które mają zmodernizować i odciążyć rynek zbrojeniowy w USA.

Decyzję taką ogłoszono zaledwie kilka godzin po zatwierdzeniu przez amerykański Senat nominacji Roberta Cekady na stanowisko dyrektora ATF. Zarazem prace legislacyjne nad zmianami musiały trwać już od dawna – najprawdopodobniej od wielu miesięcy (byłoby to zresztą o tyle logiczne, że wielu sojuszników politycznych administracji Trumpa narzekało na wolne tempo zmian w tej kwestii). Pakiet ten, opisywany jako „największa reforma regulacyjna w historii agencji”, dotyczy bowiem m.in. zniesienia kontrowersyjnych, uważanych przez niektóre kręgi za drakońskie przepisów z czasów administracji Bidena.

Ogniem ciągłym w biurokratyczne obciążenia

Dwoma najważniejszymi elementami zmian jest podważenie wprowadzonych za rządów Demokratów rozporządzeń, zwanych (od zakresu tematycznego, które obejmowały) „stabilizing braces rule” oraz „engaged in the business rule”. Pierwsza z nich nakładała uciążliwe obowiązki regulacyjne (przymus rejestracji, zapłata podatku, długi okres oczekiwania) na broń, która w istocie niewiele różniła się od zwyczajnych karabinów samopowtarzalnych – z wyjątkiem długości lufy i dostawienia stosownej kolby, która jednak formalnie służyła do podparcia przedramienia, nie oparcia na ramieniu w czasie strzału.

Drugie z rozporządzeń poszerzało zakres osób uznanych za „zawodowo” zajmujących się handlem bronią co wymaga uzyskania licencji FFL (federal firearms license) wraz ze spełnieniem szeregu skomplikowanych wymogów – na osoby, które swą broń sprzedawały jedynie okazjonalnie. A to o tyle istotne, że w ten sposób nie tylko de facto delegalizowano prywatny handel bronią, mający tam długie tradycje, ale też w praktyce wprowadzano pośrednie rejestrowanie wszystkich sprzedaży. Tymczasem powszechna rejestracja broni pośród wielu entuzjastów w USA uchodzi za kamień obrazy wobec swobód konstytucyjnych.

Rozporządzenia te niemal natychmiast po ich promulgowaniu przez administrację Bidena (odpowiednio w 2023 i 2024 r.) zostały zakwestionowane na drodze sądowej. Częściowo zresztą skutecznie, i choć w tych sprawach dalej toczą się procesy, to faktyczne egzekwowanie tych zarządzeń zostało zawieszone. Prócz nich proponowane zmiany dotyczą m.in. ułatwień w podróżowaniu między stanami, gdy ma się przy sobie broń, umożliwienie ograniczonego wysyłania tej ostatniej pocztą, dopuszczenia elektronicznej formy formularzy zakupowych czy skrócenia wymaganego okresu przechowywania danych klientów.

Osiem reguł wchodzi w życie natychmiast – dołączając do już wprowadzonych zmian w zasadach dostępu do tłumików – pozostałe poddano 90-dniowemu okresowi konsultacji publicznych.

Broń gwarantowana Konstytucją, ale wciąż na cenzurowanym

Zmiany te to bardzo optymistyczne sygnały dla cywilnego sektora obronnego. Broń palna w USA – mimo że jej amerykański rynek jest największym tego typu na świecie – przynosi mimo wszystko dość niskie procentowo marże, szczególnie w przypadku mniejszych delaerów czy poddostawców większych producentów. Obowiązki administracyjne – wielokrotne wypełnianie papierowych formularzy, długoterminowe archiwizowanie dokumentacji, niejednoznaczne kryteria klasyfikacji produktów czy groźba utraty licencji za rutynowe pomyłki w dokumentach – generowały nieproporcjonalne wysokie koszty.

Brak precyzyjnych, publicznie dostępnych szacunków ATF co do oszczędności nie zmienia faktu, że branża produkująca i dystrybuująca broń, zatrudniająca według szerszych szacunków National Shooting Sports Foundation (NSSF) ponad 150 tys. osób bezpośrednio oraz ok. 232 tys. w sektorach powiązanych, odnotowuje historycznie wysokie wahania produkcji (z 13,8 mln sztuk w 2021 r. do 9,8 mln w 2023 r.). Redukcja niepewności wokół popularnych produktów (karabinkowe pistolety z podporami) oraz ułatwienia w dystrybucji (bezpośrednia wysyłka) czynią biznes płynniejszym i bardziej opłacalnym.

Decyzja ATF jest odczytywana jako konkretna realizacja obietnic wyborczych dotyczących deregulacji w obszarze Drugiej Poprawki. Baza wyborcza Partii Republikańskiej oraz organizacje takie jak NSSF, Gun Owners of America (GOA), Second Amendment Foundation (SAF) czy Firearms Policy Coalition (FPC) – które jednoznacznie poparły w wyborach obecną administrację – od dawna postulowały podjęcie kroków w celu odwrócenia trendu nadgorliwości regulacyjnej z lat 2021-2024 i pozaustawowego zaostrzania reżimu dostępu do broni (na to ustawowe administracji Bidena brakło większości w Kongresie).

Z kolei politycy Partii Demokratycznej – jak również sympatyzujące z nimi organizacje promujące rozbrojenie i restrykcje w dziedzinie dostępu do broni, jak Everytown for Gun Safety, Giffords czy Brady – konsekwentnie protestują przeciwko praktycznej aplikacji praw wynikających z Drugiej Poprawki. Głoszą oni, że jakiekolwiek poluzowanie biurokratycznych mechanizmów zwiększa ryzyko dostępu do „freedom tools” przez osoby niepożądane – jakkolwiek brak jest danych liczbowych wskazujących na bezpośredni związek zmian z dynamiką przestępczości z użyciem legalnie posiadanej broni.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!