Te dane makro wstrząsną globalnym rynkiem? Oto kalendarz makro na nowy tydzień
Kalendarz ekonomiczny na tydzień 13 – 17 kwietnia zapowiada się tak, że początek będzie dość spokojny, ale z każdym kolejnym dniem napięcie będzie rosło. Najwięcej uwagi skupi się na czwartku, bo właśnie wtedy napłynie najwięcej naprawdę ważnych danych z największych gospodarek. Inwestorzy będą patrzeć przede wszystkim na Chiny, bo pakiet publikacji z tej gospodarki może sporo powiedzieć o tym, w jakiej formie świat wszedł w drugi kwartał.
W USA centrum uwagi przesunie się na inflację producencką, bo rynek nadal bardzo nerwowo reaguje na każdy sygnał, że presja cenowa nie odpuszcza. W Europie kluczowe będą dane z Niemiec, strefy euro i Polski, bo one pomogą ocenić, czy słaby wzrost zaczyna się stabilizować, czy raczej nadal ciąży gospodarce. Z kolei z UK pojawią się twarde dane o wzroście i przemyśle, czyli coś znacznie cenniejszego niż same wskaźniki nastrojów.
Najważniejsze fakty
- Najważniejszym dniem tygodnia będzie czwartek, kiedy pojawi się najmocniejszy pakiet danych z Chin, Wielkiej Brytanii, strefy euro i Polski.
- W centrum uwagi znajdą się dane o wzroście gospodarczym, inflacji i aktywności przemysłowej, czyli dokładnie to, co dziś najmocniej wpływa na oczekiwania wobec stóp procentowych.
- Największy potencjał do wywołania mocniejszej reakcji rynków mają publikacje z Chin, brytyjski PKB i amerykański PPI.
Poniedziałek, 13 kwietnia
Poniedziałek będzie raczej dniem wejścia w tydzień niż jego prawdziwym otwarciem. Z perspektywy Polski warto zwrócić uwagę na dane z bilansu płatniczego i handlu zagranicznego, ale nie będzie to publikacja, która sama z siebie zdominuje nastroje na szerokim rynku. To raczej materiał do spokojniejszej oceny kondycji krajowej gospodarki i pozycji zewnętrznej. Globalnie inwestorzy potraktują ten dzień bardziej jako rozbieg przed wtorkiem i czwartkiem, gdy kalendarz stanie się zdecydowanie cięższy. Krótko mówiąc: poniedziałek nie powinien jeszcze przestawić rynku, ale będzie dobrym tłem do ustawienia oczekiwań na dalszą część tygodnia.
Wtorek, 14 kwietnia
Wtorek zapowiada się już zdecydowanie ciekawiej. W Niemczech poznamy indeks ZEW, czyli jeden z ważniejszych sygnałów pokazujących, jak inwestorzy i analitycy patrzą na perspektywy tamtejszej gospodarki. Poprzedni odczyt mocno rozczarował, bo spadł do -0,5 pkt z 58,3 pkt miesiąc wcześniej, podczas gdy rynek liczył na 39 pkt. To był bardzo wyraźny sygnał pogorszenia nastrojów, dlatego teraz pytanie brzmi nie tyle, czy będzie odbicie, ale czy w ogóle uda się zatrzymać ten spadek. Dla rynku byłby to ważny znak, bo Niemcy pozostają kluczowym punktem odniesienia dla całej gospodarki strefy euro.
Drugim ważnym punktem dnia będzie amerykański PPI, czyli inflacja producencka. W lutym wskaźnik wzrósł do 3,4% r/r z 2,9% r/r, podczas gdy konsensus zakładał również 2,9%. Innymi słowy, ostatni odczyt był wyraźnie mocniejszy od oczekiwań i przypomniał rynkowi, że presja cenowa w USA nie zniknęła. Jeśli marcowy odczyt znów okaże się podwyższony, inwestorzy mogą jeszcze ostrożniej podchodzić do scenariusza szybkich obniżek stóp przez Fed. To nie jest publikacja tak głośna jak CPI, ale w obecnym otoczeniu potrafi mieć naprawdę duże znaczenie.
W Japonii rynek zwróci uwagę na zamówienia na maszyny. To nie są dane, które zwykle elektryzują wszystkich, ale dobrze pokazują, czy firmy myślą o inwestycjach z większym optymizmem. W styczniu wskaźnik spadł o 5,5% m/m po wcześniejszym bardzo mocnym wzroście o 16,1%, a na luty rynek oczekuje -1,1% m/m. To więc bardziej publikacja dla tych, którzy chcą zrozumieć, czy japońska gospodarka utrzymuje fundament pod odbicie inwestycji.
Choć przez chwile zanosiło się na przełom podczas negocjacji USA z Iranem w Islamabadzie, finalnie rynek możę być rozczarowany brakiem efektów negocjacji. Rozmowy obu delegacji opisaliśmy w artykule Z ostatniej chwili: USA odblokują zamrożone aktywa Iranu w bankach. Przełom w Zatoce Perskiej?
Środa, 15 kwietnia
Środa będzie należeć głównie do Europy. W strefie euro poznamy dane o produkcji przemysłowej za luty, a to ważny test dla tezy, że przemysł wciąż pozostaje najsłabszym ogniwem całej gospodarki regionu. Poprzedni odczyt pokazał spadek o 1,2% r/r, podczas gdy rynek spodziewał się wzrostu o 1,4% r/r. Na luty oczekiwany jest wynik -0,4% r/r, a więc nadal słaby, choć już nieco mniej niepokojący. To będzie ważne szczególnie w kontekście EBC, bo bank centralny obserwuje dziś gospodarkę, która z jednej strony rośnie anemicznie, a z drugiej nadal nie daje pełnego komfortu inflacyjnego.
W Polsce najważniejszym wydarzeniem dnia będzie finalny odczyt inflacji CPI za marzec. W szybkim szacunku inflacja wzrosła do 3,0% r/r z 2,4% r/r w lutym, a rynek zakłada, że finalny wynik potwierdzi właśnie ten poziom. Sam odczyt końcowy rzadko robi aż takie wrażenie jak szybki szacunek, ale inwestorzy i ekonomiści będą patrzeć, czy struktura cen nie pokaże większej presji, niż mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Dla oceny ścieżki stóp w Polsce to nadal będzie ważna informacja, nawet jeśli niekoniecznie najbardziej widowiskowa.
Czwartek, 16 kwietnia
Czwartek będzie bezdyskusyjnie najważniejszym dniem całego tygodnia. W Chinach pojawi się cały pakiet danych, który może nadać ton rynkom na kilka kolejnych sesji. Najważniejszy będzie oczywiście PKB za pierwszy kwartał. W poprzednim kwartale gospodarka rosła o 4,5% r/r, zgodnie z oczekiwaniami, po 4,8% r/r wcześniej. Sam odczyt PKB będzie istotny, ale jeszcze ważniejsze może być to, co pokażą dane towarzyszące — bo to one odpowiedzą, czy wzrost jest szeroki i trwały, czy opiera się tylko na wybranych segmentach.
Obok PKB poznamy też dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w Chinach. Ostatnio produkcja wzrosła o 6,3% r/r, wyraźnie mocniej od oczekiwań na poziomie 5,3%, a sprzedaż detaliczna przyspieszyła do 2,8% r/r z 0,9% wcześniej, także lekko przebijając rynkowy konsensus. To bardzo ważne zestawienie, bo pokazuje jednocześnie kondycję przemysłu i siłę konsumenta. Jeśli oba wskaźniki znów wypadną solidnie, rynek może uznać, że chińska gospodarka weszła w 2026 rok w lepszej formie, niż jeszcze niedawno sądzono. Jeśli nie, szybko wróci pytanie o trwałość tamtejszego odbicia.
Wielka Brytania dorzuci tego samego dnia bardzo ważny pakiet danych o aktywności. Najważniejszy będzie miesięczny PKB za luty. W styczniu wynik wyniósł 0,0% m/m, przy oczekiwaniach na poziomie 0,2%, więc był wyraźnie słabszy od nadziei rynku. Na luty konsensus wskazuje 0,1% m/m, czyli raczej symboliczne odbicie niż wyraźne przyspieszenie. Wraz z tym pojawią się też dane o produkcji przemysłowej. Tu oczekiwania są jeszcze słabsze, bo po wzroście 0,4% r/r w styczniu rynek zakłada spadek o 0,5% r/r w lutym. To może być bardzo ważny dzień dla funta i brytyjskich obligacji, bo pokaże, czy gospodarka tylko stoi w miejscu, czy zaczyna już realnie tracić oddech.
Co z euro?
W strefie euro czwartek przyniesie finalny odczyt inflacji HICP za marzec. Wstępne dane pokazały wzrost do 2,5% r/r z 1,9% r/r miesiąc wcześniej, więc rynek będzie chciał dostać potwierdzenie, że ten wzrost rzeczywiście był aż tak wyraźny. To ważne, bo EBC znajduje się dziś w niezbyt wygodnym położeniu: wzrost gospodarczy wciąż jest słaby, ale inflacja nie daje pełnej swobody do bardziej zdecydowanego luzowania. Im wyższa i bardziej uporczywa okaże się presja cenowa, tym ostrożniejszy pozostanie bank centralny.
W Polsce dodatkowo poznamy inflację bazową za marzec. To publikacja mniej efektowna medialnie, ale z punktu widzenia analityka często nawet ważniejsza niż sam CPI. Inflacja bazowa lepiej pokazuje, czy wzrost cen rozlewa się szerzej po gospodarce i czy problem ma bardziej trwały charakter. W połączeniu z finalnym CPI z poprzedniego dnia da to już całkiem pełny obraz krajowej sytuacji inflacyjnej. Jeśli chodzi o kalendarz w USA – będzie lżejszy. Ostatnie długoterminowe prognozy Fed dot. rynku pracy opisaliśmy w artykule Niepokojący trend z amerykańskego rynku pracy. Deficyt siły roboczej? Fed zaczął liczyć.
Piątek, 17 kwietnia
Piątek będzie wyraźnie spokojniejszy. Po tak intensywnym czwartku rynek raczej nie dostanie już publikacji, które mogłyby całkowicie zmienić obraz tygodnia. To będzie raczej dzień interpretacji niż nowych impulsów. Inwestorzy będą wtedy układać sobie w głowie odpowiedzi na kilka kluczowych pytań: czy Chiny naprawdę przyspieszają, czy Wielka Brytania utrzymuje wzrost, czy przemysł europejski nadal ciąży całemu regionowi i czy inflacja znów zaczyna komplikować życie bankom centralnym.
Patrząc całościowo, przyszły tydzień będzie miał bardzo wyraźną strukturę: spokojny początek, mocniejszy środek i kulminację w czwartek. Największe znaczenie będą miały te publikacje, które powiedzą coś realnego o wzroście gospodarczym, a nie tylko o nastrojach. Dlatego na pierwszym planie znajdą się Chiny, Wielka Brytania i część danych z Europy. USA dołożą do tego ważny sygnał inflacyjny, który może wpływać na oczekiwania wobec Fed. Z polskiej perspektywy kluczowe będą inflacja i inflacja bazowa, bo to one najlepiej pokażą, jak wygląda krajowe otoczenie cenowe na starcie drugiego kwartału.
