Strefa euro tańczy na linie: Europejski Bank Centralny w kwietniu zdecyduje. Stopy w górę?
Kwiecie zapowiada się jako jeden z najważniejszych punktów zwrotnych dla globalnej polityki pieniężnej od miesięcy, a w centrum uwagi nie będzie tym razem Fed, lecz Europejski Bank Centralny. Na rynkach coraz wyraźniej widać, że banki centralne próbują jednocześnie ocenić wpływ napięć na Bliskim Wschodzie na inflację i uniknąć powtórki błędów z przeszłości.
Fed, Bank Anglii, Bank Japonii i Bank Kanady również znajdują się w podobnym cyklu decyzyjnym, ale to Frankfurt niesie największe ryzyko politycznego i rynkowego błędu. Historia pokazuje, że EBC już kilka razy reagował zbyt wcześnie albo zbyt późno, co dziś tylko zwiększa presję. A przy inflacji ponownie zależnej od energii, margines na błąd jest wyjątkowo wąski.
Najważniejsze fakty
- W przyszłym tygodniu decyzje podejmą Fed, EBC, Bank Anglii, Bank Japonii i Bank Kanady, przy czym EBC jest uznawany za najważniejszy punkt ryzyka rynkowego.
- EBC pracuje w trzech scenariuszach inflacyjnych (bazowy, negatywny i skrajny) związanych z cenami energii i ich wpływem na gospodarkę.
- Inflacja w strefie euro może osiągnąć około 3,5% w szczycie, przy jednoczesnym wzroście inflacji bazowej do ok. 2,5%.
- Rynki wyraźnie zmniejszyły oczekiwania na podwyżki EBC, wyceniając jedynie ok. 23,9% prawdopodobieństwa ruchu w górę na posiedzeniu 30 kwietnia.
EBC pod presją własnej historii i energetycznej niepewności
Inflacja w strefie euro ponownie przyspiesza i zaczyna wysyłać do EBC niewygodny sygnał w momencie, w którym ryzyko geopolityczne znów wraca przez kanał energii. W marcu wskaźnik CPI wzrósł do 2,6% z 1,9% miesiąc wcześniej, przebijając wstępne szacunki i po raz pierwszy w tym roku oddalając się wyraźnie od celu 2%.
Głównym źródłem impulsu był skok cen energii związany z konfliktem na linii Iran–rynek globalny. Co istotne, inflacja bazowa lekko spadła do 2,3%, co sugeruje, że presja nie jest jeszcze szeroko rozlana w gospodarce. Mimo to ogólny trend pozostaje podwyższony, a prognozy EBC wskazują średnią inflację na poziomie 2,6% także w 2026 roku, co utrudnia szybkie przejście do łagodniejszej polityki.
Europejski Bank Centralny wchodzi w ten cykl decyzyjny z czymś, czego inne banki centralne w tej skali nie mają, czyli z ciężarem własnych błędów. W 2008 roku zbyt szybkie zacieśnienie zbiegło się z globalnym załamaniem, w 2011 roku polityka również okazała się spóźniona wobec kryzysu zadłużeniowego, a w 2022 roku reakcja na inflację po wojnie w Ukrainie przyszła z opóźnieniem.
Tak więc EBC próbuje więc zbudować bardziej „mechaniczny” framework oceny inflacji, oparty o trzy scenariusze energii. Problem w tym, że energia znów przestała być zmienną przewidywalną, a stała się funkcją geopolityki. Bank centralny nie działa już w klasycznym modelu reakcji na dane, tylko w trybie zarządzania ryzykiem błędu. To prowadzi do większej ostrożności, niż sugerowałyby sama inflacja.
Gospodarka strefy euro między słabym wzrostem a szokiem kosztowym
Obecne warunki makro w Europie są dalekie od stabilnych. Inflacja ma według konsensusu osiągnąć około 3,5% w szczycie, a inflacja bazowa zbliżyć się do 2,5%, co samo w sobie utrzymuje presję na utrzymanie restrykcyjnej polityki.
Jednocześnie wzrost gospodarczy nie daje EBC komfortu. Szacunki na 2025 rok mówią o około 1,4%, ale na 2026 rynek widzi już tylko 0,8–1,2%. To poziomy, które nie pozwalają na agresywne zacieśnianie bez ryzyka zduszenia aktywności gospodarczej.
Do tego dochodzą czynniki, które nie są jeszcze w pełni widoczne w danych. Niskie poziomy magazynów gazu w Europie, niepewność eksportowa, wahania w turystyce letniej i ograniczona przestrzeń fiskalna UE tworzą mieszankę, która raczej komplikuje decyzje EBC niż je upraszcza.
W tym kontekście euro działa jako amortyzator. Silniejsza waluta częściowo łagodzi szoki energetyczne, co jest istotną różnicą względem 2022 roku, kiedy osłabienie euro potęgowało inflację importowaną.
Globalne banki centralne w cieniu energii i ryzyka błędu
Choć uwaga skupia się na EBC, pozostałe banki centralne również stoją przed podobnym dylematem. Fed zmaga się z restrykcyjnymi warunkami finansowymi i sygnałami słabości rynku pracy, co ogranicza przestrzeń do dalszych podwyżek. Rynek de facto już częściowo „zacieśnia” warunki finansowe za Fed, zmniejszając potrzebę agresywnej reakcji.
Bank Anglii znajduje się w jeszcze bardziej specyficznej sytuacji. Inflacja energetyczna w Wielkiej Brytanii działa wolniej, ale dłużej, co oznacza, że cykl dostosowawczy może się wydłużyć nawet do 2027 roku w scenariuszu przedłużonego szoku energetycznego. Bank Japonii i Bank Kanady również pozostają w trybie ostrożnej obserwacji, ale to nie one nadają ton globalnym rynkom stóp.
W tym układzie kluczowe jest jedno: każdy bank centralny widzi ten sam problem, czyli inflację napędzaną energią, ale każdy ma inną tolerancję na błąd. I to właśnie EBC, ze względu na swoją historię, ma tę tolerancję najmniejszą. Dlatego najbliższe decyzje nie będą tylko technicznym ustawieniem stóp procentowych.
Będą testem tego, czy globalna polityka pieniężna potrafi jeszcze reagować na szoki energetyczne bez wchodzenia w kolejną rundę własnych błędów. Tymczasem innym wyzwaniu dla Europy, czyli problemem z paliwem lotniczym pisaliśmy w dwóch artykułach: Prezes IATA: „Do końca maja spodziewamy się odwołań lotów”. Tureckie słońce ominie w tym roku Polaków? oraz Szef IEA: „Za 6 tygodni w Europie skończą się zapasy paliwa lotniczego”. Będą masowe anulacje lotów?
