Rynek obligacji USA ignoruje Departament Skarbu USA. Rentowność nadal rośnie
Rynek obligacji całkowicie ignoruje Departament Skarbu USA. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych idzie w stronę 4,80 procent. Zapowiadana interwencja nie pomogła.
Rynek obligacji USA ma w nosie rząd USA?
Wyprzedaż na globalnych rynkach obligacji spowodowała wzrost rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych do 4,75 proc. Tak wysoko nie byliśmy na tym parkiecie od stycznia 2025 roku. Z kolei rentowność obligacji 5-letnich przebiła pułap 4,50 proc.
Dlaczego widzimy te wzrosty? To m.in. efekt wzrostu cen energii. Za jedną baryłkę ropy Brent należy zapłacić już ok. 92 dolary. Oczywiście w tle otrzymaliśmy też kolejną wymianę ogniową na Bliskim Wschodzie, co tylko napędziło skok cen „czarnego złota”.
Jakby tego było mało, prezes Rezerwy Federalnej Kevin Warsh w czasie swojego piątkowego przemówienia w Jackson Hole potwierdził, że celem banku centralnego USA, którym zarządza, jest dążenie do obniżenia inflacji do docelowego poziomu 2 proc., co umacnia dolara.
Patrzenie jednak na obecne wzrosty rentowności na rynku obligacji tylko przez pryzmat polityki Fedu i sytuacji na Bliskim Wschodzie to za mało. Warto zwrócić uwagę, że rentowność 10-latek jest obecnie wyższa niż w dniu, w którym Departament Skarbu USA ogłosił swój plan zwiększenia skali skupu obligacji długoterminowych. 19 sierpnia dowiedzieliśmy się, że we wrześniu co najmniej podwojona zostanie maksymalna kwota każdorazowego zakupu: z 2 miliardów dolarów do co najmniej 4 miliardów dolarów. Ma to zwiększyć płynność i teoretycznie obniżyć rentowności. Zmiana ma wejść w życie 9 września, a cały program potrwa do końca bieżącego kwartału spłaty, czyli do 4 listopada. Rynek powinien już jednak wyceniać zmianę. Jak na razie efektów jednak nie widać. Przynajmniej na rynku obligacji USA.
Sam Sekretarz Skarbu Scott Bessent twierdzi, że wyższe rentowności są odbiciem siły amerykańskiej gospodarki, a celem jego resortu jest tylko utrzymanie uporządkowanego funkcjonowania rynku, a nie zmniejszenie rentowności do określonego poziomu. Wątpliwe jednak, by mówił pełną prawdę. Wiele wskazuje na to, że w tle toczy się walka o to, by mocarstwo mogło się dalej zadłużać po stosunkowo niskim koszcie.
Co to oznacza dla rynku kryptowalut?
Już wcześniej decyzja Bessenta doprowadziła do wzrostów na rynku m.in. kryptowalut. Trend ten jest kontynuowany. Jak wskazał analityk Daniel Kostecki, napływy do ETF-ów etheru, kryptowaluty, która może w czasie tego cyklu potencjalnie dać więcej zarobić niż BTC, nadal są rejestrowane. Pokazuje to, że rynek nadal przesyła kapitał w stronę aktywów niepaństwowych. Jeżeli rentowności obligacji będą nadal rosły, możemy oczekiwać, że cyfrowe aktywa będą nadal drożały.
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- Rentowność japońskich obligacji przebija 3%. Czy świat traci najtańsze źródło kapitału?
- Saylor w tarapatach. Strategy przeznacza gigantyczną kwotę na ratowanie własnych akcji
- Tak Ethereum radził sobie we wrześniu. Historia się powtórzy?