Przemawia prezes NBP, Glapiński. Czy kredyt w Polsce zacznie drożeć jak w 2022 roku?

Przemawia prezes NBP, Glapiński. Czy kredyt w Polsce zacznie drożeć jak w 2022 roku?

Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała sie utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie 3,5%. Inwestorzy nie oczekiwali innego scenariusza, ponieważ ceny ropy wzrosły z ok. 70 USD na początku lata do ponad 100 USD w drugim tygodniu września. Realia inflacyjne uległy zmianie, a powrót podatku VAT do cen paliw może skutkować istotnym odbiciem inflacji nad Wisłą. Czy Glapiński zakomunikuje dziś determinację w podwyżce stóp, jeśli cel NBP zostanie przekroczony kilka miesięcy z rzędu?

Wzrost CPI powyżej 3,5% r/r (powyżej górnego, dopuszczalnego przez NBP pasma odchyleń) do grudnia tego roku to realny scenariusz, a szanse na pokój USA z Iranem istotnie spadły. Sam Donald Trump stwierdził, że pokój będzie możliwy chwilę po wyborach uzupełniających do Kongresu w listopadzie. Pewne wydaje się jedno: ropa pozostanie droga w dającej się przewidzieć przyszłości.

Można oczekiwać, że szef NBP, Glapiński wróci do komunikowania „gotowości” do decyzji w zależności od napływających danych, zamiast sugerowania możliwego luzowania polityki w scenariuszu spowolnienia dynamiki płac. O decyzji i komunikacie RPP pisaliśmy wczoraj w artykule Z ostatniej chwili: Stopy NBP bez zmian, jest komunikat RPP. Czego oczekiwać w 2026 roku?

Wypowiedzi prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego

Glapiński rozpoczął przemówienie od wskazania, że niezrealizowane zyski na złocie wynoszą ok. 160 mld PLN, podczas gdy rząd celowo w ocenie prezesa dezinformuje opinię publiczną co do mechanizmu księgowania zysków i zdecydował się z ich nie skorzystać. Glapiński wskazał też, że cena złota w przyszłości będzie rosła, bo tak wyrastający obecnie świat finansowy się kształtuje, że cena jego w pewnym momencie zacznie rosnąć.

Gospodarka Polski rośnie, ale ilość regulacji może rosnąć i dusić rozwój. Prezes NBP wskazał, że Europa doświadczyła prawdziwej degradacji finansowej, z uwagi m.in. na politykę klimatyczną, uderzającą we wzrost PKB. Cena energii i paliw staja się głównym tematem na świecie, nie tylko na Zachodzie. Rewolucja AI i bazy danych to obecnie motory wzrostu dla świata. Glapiński stwierdził też, że unijna polityka klimatyczne „zabije polski rozwój”.

Glapiński w tym miejscu zakończył wprowadzenie i rozpoczął komentarze o decyzji RPP

Od ponad roku inflacja jest zgodna z celem NBP, blisko górnego pułapu, ale nadal w celu inflacyjnym. Głównie wpłynęły na to paliwa. Od początku roku wzrosła też inflacja bazowa, ale wyraźnie mniej. Szok energetyczny związany z atakiem na Iran jest kosztowny i niestety nastąpiła ponowna eskalacja konfliktu. Ten element może być trwały. Wzrosły ceny gazu w Europie – dwukrotnie względem poziomów sprzed Covidem. Ceny towarów rolnych i nawozów także mogą wzrosnąć.

Na razie tego nie obserwujemy – ceny żywności są niższe, niż przed rokiem. Istnieje ryzyko, że inflacja w przyszłym roku przekroczy cel NBP. Odmrożenie cen paliw także wpłynęły na skok cen. Nie sposób przewidzieć ceny surowców w kolejnych kwartałach. Niektóre firmy korzystają na tym scenariuszu. Ameryka realizuje cele polityczne i militarne. Ogromne inwestycje w rafinerie i odbudowę infrastruktury na Bliskim Wschodzie mogą ugruntować wyższe ceny ropy.

Polacy nieco wolniej wydają. Do końca roku tempo PKB będzie rosło solidnie i podobnie jak do tej pory, ale już w 2027 tempo to znacznie spadnie. Nastąpi obniżenie wydatkowania środków unijnych, z KPO. Inwestycje w znacznym stopniu wynikają właśne z unijnych pożyczek. Będziemy musieli je spłacać, głównie do banków z Niemiec, Francji. Obecnie rośnie silnie przemysł zbrojeniowy.

Dynamika gospodarki nieco spowolniła i w drugim kwartale wzrost zatrudnienia rynku pracy ukształtował się poniżej wieloletniej średniej. Płace rosną 7% rok do roku i nadal wskazują na ryzyko wzrostu inflacji. W przyszłym roku są wybory co też może nieco wpłynąć. Deficyt sektora finansów publicznych jest i pozostanie ogromny, co także stanowi zagrożenie dla infalcji. Szybko rośnie poziom długu publicznzego w Polsce, choć w porównaniu do krajów Europy nie jest on jescze wysoki.

Samo w sobie to nie zagraża inflacji, bo nie ma luzowania polityki fiskalnej. Jeśli by to nastąpiło – wpłynęłoby to na inflację. Prędzej czy później dostosowanie wydatków do przychodów będzie musiało nastąpić i świat czeka zimny prysznic. Albo drastyczne zwiększenie podatków, albo drastyczne cięcie kosztów. A może jedno i drugie. Obecnie to nie temat dla NBP, ale dla zarządzających systemem. Widać ten problem w skali globalnej, rentowności rosną – także dla Polski, a więc obsługa zadłużenia będzie nas kosztować coraz więcej.

Mamy inflację zgodną z celem, ale trochę wyższą niż na początku ropy. Trend jednak jest wzrostowy, a główny komponent to ceny paliw, na które nie mamy wpływu. Dynamika płac i konsumpcji w II kwartale spadły, choć gospodarka rośnie. W przyszłym roku inflacja spadnie, wraz z obniżeniem się koniunktury. Uznaliśmy, że utrzymamy stopy bez zmian. Nie powiem w jakiej proporcji, dowiecie się za kilka tygodni. Widać zmianę względem tego, co prezentowaliśmy przed wakacjami – z uwagi na okoliczności zewnętrzne. Może ta tendencja ustanie. Gdyby nie to, to szedłbym w kierunku obniżki przed końcem roku. Dziś to jednak nierealne. O decyzjach przyszłych nic nie powiem, ale z dyskusji sądząc w przyszłości nie zanosi się na żadne zmiany stóp procentowych w Polsce, w najbliższej przyszłości.