Niemcy: zamiast motoryzacji i fabryk – worki darmowych ziemniaków. Co się dzieje w Berlinie?

Niemcy: zamiast motoryzacji i fabryk – worki darmowych ziemniaków. Co się dzieje w Berlinie?

Tytuł niniejszego tekstu potencjalnie może budzić skojarzenia humorystyczne, przywodzące na myśl klimaty obecne w narracji białoruskich mediów państwowych, które na skutek znanej słabości Alaksandra Łukaszenki do ziemniaków (koniecznie tych pochodzących z państwowych kołchozów!) przekazują niekiedy doniesienia, które trudno traktować poważnie, a które przedstawiają Białoruś jako ziemniaczaną potęgę, której zazdroszczą wszyscy (tj. ci zachodni) sąsiedzi.

Naturalnie nie należy tu dezawuować ziemniaka, którego wprowadzenie do masowej uprawy w XVIII wieku było, wbrew pozorom, jednym z bardziej doniosłych kroków w historii. To właśnie ziemniak, którego plony z łanu/morgi/hektara okazały się być skokowo bardziej większe, jeśli chodzi o wartość odżywczą, niż wcześniejsze uprawy, umożliwił eksplozję demograficzną, przesiedlenie ogromnych rzesz ludności do miast oraz w ślad za tym rewolucję przemysłową – do której wcześniej brakowało siły roboczej.

Tym razem sprawa dotyczy jednak nie Białorusi czy dawnego ZSRS, a Niemiec. Kraj ten, który przeżywa głębokie, strukturalne problemy ekonomiczne (w skrócie, tamtejsza gospodarka, oparta na produkcji przemysłowej na eksport, jest toczona przez procesy deindustrializacyjne – które z kolei, o ironio, w znacznej mierze wywołała popierana przez Berlin na forum UE, obłędna i destrukcyjna polityka „klimatyczna” i ekologiczna) zajął tutaj zaszczytne miejsce rodem z nagłówków sowieckiej propagandy.

Bratkartoffeln dla wszystkich

Co prawda bowiem długofalowych problemów gospodarczych kraju nikt nie ma pomysłu jak rozwiązać (o tych społecznych, związanych z masami nieasymilujących się i wrogo nastawionych imigrantów z krajów Trzeciego Świata, nawet nie wspominając), ale za to w niemieckiej stolicy właśnie rozdawane są darmowe ziemniaki, i to w ogromnych ilościach! Z tą jedynie różnicą w stosunku do relacji prasowych z czasów słusznie minionych, że za akcją nie stoi Partia, lecz prywatni rolnicy.

Konkretnie, są to hodowcy z Saksonii, którzy w tym roku odnotowali rekordowe, najlepsze od dekad zbiory ziemniaków. Doprowadziło to do ich nadpodaży na rynku – i aby uniknąć groźby zmarnowania 4 tys. ton ziemniaków, postanowiono je rozdać – a beneficjentem pomysłu został Berlin. Ziemniaki są rozdawane zarówno osobom prywatnym, ze 174 punktów dystrybucyjnych, jak i, hurtowo, trafiają do szkół, kościołów, banków żywności i innych podmiotów mogących je wykorzystać.

Pomysł szybko nabrał zresztą rozpędu, przeradzając się w akcję promowania zalet ziemniaka jako faktycznie bardzo pożywnej żywności. Włączyła się w nią redakcja miejscowej gazety („Berliner Morgenpost”) a także wyszukiwarka internetowa Ecosia, której Berlin jest siedzibą. Naturalnie, cała sprawa ma również grono zapiekłych przeciwników – to członkowie Stowarzyszenia Rolniczego Brandenburgii, zdaniem których akcja jest „bezmyślna”, obniża wartość żywności oraz (przede wszystkim) psuje rynek…

Berlin pod lodem

To skądinąd niejedyny przypadek, w którym Berlin przeżywa przygody rodem ze scenariuszy Stanisława Barei. Innym takim jest oblężenie, jakie przeżywają urazówki berlińskich szpitali. Nie nadążają one z udzielaniem pomocy osobom, które przewróciły się na skutych lodem chodnikach lub uległy innym wypadkom w wyniku poślizgnięcia. A uległy, bowiem zgodnie z obowiązującymi tam przepisami, zakazane jest tam używanie soli do odladzania chodników (wolno jedynie ulice) – naturalnie w imię „ekologii”.

W rezultacie tego ogromnym powodzeniem cieszą się tam teraz metalowe kolce nakładane na buty (podobne do tych używanych przez alpinistów). Co oczywiście może mieć wymierny wpływ na miejskie chodniki – które Berlin już niedługo będzie musiał naprawiać i remontować – a co przecież było oczywiste w sytuacji, w której miejska Izba Reprezentantów przyjęła ideologicznie motywowany zakaz, nie przejmując się ani jego konsekwencjami, ani zrozumiałymi reakcjami mieszkańców.

Niedawno było głośno także o tym, że berlińska infrastruktura krytyczna jest rozpaczliwie źle strzeżona – w wyniku czego atak terrorystyczny grupki lewackich ekstremistów, mimo prymitywizmu swojej formy, zdołał ostatnio doprowadzić do masowego blackoutu energetycznego. Tym gorszego, że w środku zimowego sezonu mrozów, wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami – takimi jak popękane rury, zakłócony ruch uliczny etc. W tych warunkach worek darmowych ziemniaków to przynajmniej jakaś dobra wiadomość.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.