Niemcy straciły pierwsze miejsce. Polska ma nowego dostawcę numer jeden
Przez lata ten układ wydawał się być kompletnie zabetonowany. To Niemcy były najważniejszym partnerem handlowym Polski. To zza naszej zachodniej granicy napływało najwięcej towarów. Tymczasem w lipcu wydarzyło się coś symbolicznego, aczkolwiek przez wielu raczej spodziewanego. Wystarczy rozejrzeć się po sklepowych półkach czy parkingach. Niemcy zostały zdetronizowane, a ich miejsce zajął inny kraj. Zmianę tę potwierdził Narodowy Bank Polski. I choć jeszcze jakiś czas temu mogłaby wydawać się egzotyczna, to dziś nie zaskakuje raczej nikogo. Nowym numerem jeden zostały Chiny.
Niemcy długo trzymały pierwsze miejsce
Jak do tego doszło? NBP wylicza, że największy wpływ miał na to wzrost importu sprzętu komputerowego, samochodów i trwałych dóbr konsumpcyjnych. Te ostatnie to na przykład urządzenia AGD czy RTV. Rzeczy, których nie wymienia się po kilku użyciach, tylko raczej raz na kilka-kilkanaście lat. To właśnie głównie przez napływ tego typu towarów Chiny w lipcu 2026 zdetronizowały Niemcy jako największy dostawca.
Ciekawe jest to, że lider zmienił się w zasadzie z tygodnia na tydzień. W pierwszym półroczu Niemcy odpowiadały za 18,9% polskiego importu, podczas gdy Chiny za 15,6%. Różnica może nie gigantyczna, ale jednak znacząca na korzyść naszych sąsiadów. W lipcu Państwo Środka błyskawicznie odrobiło straty.
I tutaj należy wyjaśnić pewną rzecz. To nie tak, że Polacy nagle przestali kupować w Niemczech. Berlin pozostaje kluczowym i niezbędnym do funkcjonowania partnerem. Szczególnie jeśli spojrzymy na eksport czy łańcuchy dostaw, które krystalizowały się przez dekady.
Komputery, samochody i coraz więcej towarów z Azji
Nie da się jednak nie zauważyć postępującej chińskiej ekspansji, którą widać gołym okiem. Obrazowym przykładem są wspomniane już samochody. Jeszcze kilka lat temu chińska motoryzacja była raczej ciekawostką. Dziś tamtejsze marki spotkamy praktycznie na każdym większym parkingu. I to nie tylko w metropoliach, ale również mniejszych miasteczkach. Auta te podbijają europejski rynek, skutecznie konkurując z producentami z Francji, Korei czy właśnie Niemiec.
Mamy więc ciekawy paradoks. Polska nadal jest mocno powiązana gospodarczo z Niemcami, ale po stronie importu zaczyna coraz bardziej skręcać w stronę Azji. Co istotne, jeden miesiąc nie oznacza jeszcze żadnej rewolucji. Jeśli jednak taki układ zacznie się powtarzać, lipiec 2026 roku może być zapamiętany jako moment, w którym Niemcy po raz pierwszy straciły w Polsce pozycję dostawcy numer jeden.
Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:
Szefowa EBC, Lagarde przemówiła na temat AI. Sposób na europejski kryzys gospodarczo-demograficzny?
Z ostatniej chwili: Trump informuje o porozumieniu Ukrainy z Rosją. „Nie będą atakować”
Gigant zza oceanu chce być bliżej Unii Europejskiej. W grze nowy status członkostwa