Szefowa EBC, Lagarde przemówiła na temat AI. Sposób na europejski kryzys gospodarczo-demograficzny?
Szefowa Europejskiego Banku Centralnego, Christine Lagarde przemówiła i zaznaczyła, że AI jest dla Europy dziejową szansą. Oceniła, że szansa ta nie jest obecnie optymalnie wykorzystywana przez Europejczyków. Wskazała na potrzebę wielkich inwestycji w centra danych i uniezależnienia od innych w zakresie sztucznej inteligencji, m.in. od Stanów Zjednoczonych. Zasugerowała też, że w inwestycjach tych powinny pomóc prywatne oszczędności członków strefy euro, które dotychczas „śpią” zdeponowane w bankach.
Komentarze Christine Lagarde
Europa po raz kolejny finansuje przełomową technologię swojej epoki, czyli sztuczną inteligencję. Podobnie jak w XIX wieku, znaczna część europejskich oszczędności płynie jednak do Stanów Zjednoczonych. Gospodarstwa domowe ze strefy euro posiadają około 440 mld euro w akcjach amerykańskich firm technologicznych. Pytanie brzmi, czy tym razem Europa również będzie uczestniczyć w korzyściach wynikających z tej technologicznej rewolucji.
Nasze firmy już znacząco inwestują w AI. W 2026 roku około 10% wszystkich ich inwestycji ma być związanych ze sztuczną inteligencją, a finansowanie projektów AI odpowiadało za około jedną czwartą wzrostu kredytów dla przedsiębiorstw w pierwszym kwartale roku. Adopcja AI przez pracowników również przyspiesza. Odsetek zatrudnionych w strefie euro korzystających ze sztucznej inteligencji w pracy podwoił się w ciągu dwóch lat i przekracza obecnie 50%. Internet potrzebował około dekady, aby osiągnąć podobny poziom wykorzystania.
Mimo tego Europa nadal pozostaje za Stanami Zjednoczonymi. W ciągu ostatnich dwóch lat inwestycje cyfrowe w USA rosły dwukrotnie szybciej niż w strefie euro, a amerykańscy pracownicy spędzają z AI od dwóch do trzech razy większą część tygodnia pracy niż pracownicy największych gospodarek strefy euro. Nasz kontynent potrzebuje AI przede wszystkim dlatego, że jej społeczeństwo się starzeje. W ciągu najbliższych 25 lat liczba osób w wieku produkcyjnym będzie zmniejszać się o ponad milion rocznie. Bez szybszego wzrostu produktywności nie będziemy w stanie sfinansować wszystkich nowych potrzeb strategicznych i utrzymać obecnego modelu społecznego.
Jest nadzieja dla europejskiej gospodarki?
Jeżeli AI zostanie szybko wdrożona, może podnieść poziom produktywności nawet o 4% w ciągu dekady. Dla finansów publicznych byłaby to zmiana o ogromnym znaczeniu. Sztuczna inteligencja pojawia się więc w momencie, w którym Europa szczególnie mocno potrzebuje wzrostu produktywności. Europa będzie płaciła za amerykański boom AI niezależnie od tego, czy sama będzie uczestniczyła w generowanym przez niego wzroście. Wielkie amerykańskie firmy technologiczne coraz częściej finansują inwestycje długiem, a rosnące rentowności amerykańskich obligacji wpływają również na długoterminowe koszty finansowania w strefie euro.
Samo importowanie sztucznej inteligencji nie wystarczy. W ubiegłym roku Stany Zjednoczone stworzyły 59 znaczących modeli AI, Chiny 35, a Francja i Wielka Brytania po jednym. USA posiadają około trzech czwartych globalnych mocy obliczeniowych wykorzystywanych przez AI, podczas gdy Europa ma zaledwie około 5%. Dane są jednym z powodów, dla których Europa potrzebuje własnych rozwiązań. Wdrożenie AI oznacza przekazanie firmowych danych do systemu należącego do kogoś innego i podlegającego innemu prawu. Chmura jedynie przechowuje dane, natomiast model je czyta. To daje dostawcy możliwość poznania wiedzy całych branż.
Uzależnienie od zagranicznej AI może w przyszłości stworzyć rodzaj przewagi, jakiej żaden partner handlowy nigdy wcześniej nie posiadał wobec Europy. W ciągu kilku lat AI może kontrolować towary na granicach, wskazywać kontrole podatkowe, sterować ruchem kolejowym, monitorować pacjentów i uczestniczyć w rozliczeniach bankowych. Utrata dostępu dotknęłaby wtedy jednocześnie niemal wszystkie sektory gospodarki.
Trudny wybór przed Europą
Europa stoi więc przed niewygodnym wyborem. Może spowalniać adopcję AI z obawy o bezpieczeństwo swoich danych i zrezygnować z części wzrostu gospodarczego albo szybko wdrażać zagraniczne rozwiązania, stając się od nich bardzo silnie zależna. Potrzebujemy trzeciej drogi: szybkiej adopcji połączonej z większą suwerennością technologiczną. Nasz kontynent musi zdecydowanie zwiększyć własne moce obliczeniowe. Już dziś ma zbyt mało centrów danych, aby pokryć własne zapotrzebowanie, a przy obecnych trendach ta luka może wzrosnąć ponad sześciokrotnie w ciągu dekady. Koszt jej zamknięcia, razem z chipami, może sięgnąć nawet 600 mld euro.
Europa potrzebuje również własnych modeli, które będą wystarczająco dobre dla większości zastosowań i będą działać na europejskiej infrastrukturze. Dzisiaj najlepsze otwarte modele pochodzą przede wszystkim z Chin, ale nie mamy gwarancji, że ich producenci zawsze będą udostępniali kolejne wersje na tych samych zasadach. Zapewniam, że pieniądze w Europie istnieją. Europejskie gospodarstwa domowe oszczędzają około 1,4 bln euro rocznie.
Problemem jest brak wystarczająco rozwiniętych rynków, które kierowałyby te środki do europejskich przedsiębiorstw i nowych technologii. Oszczędności zawsze będą szukały stóp zwrotu za granicą, ale Europa musi najpierw stworzyć możliwość efektywnego inwestowania ich u siebie. Uważam, że AI może być projektem, który popchnie europejskie rynki kapitałowe do przodu. Potrzebuje finansowania na skalę, której same banki nie są w stanie zapewnić. Stawka dla Europy jest ogromna. Tym razem europejskie oszczędności powinny pomóc budować europejską przyszłość.”